Margaret jest obecnie jedną z najpopularniejszych polskich piosenkarek muzyki pop. Przez ostatnie 4 lata osiągnęła tyle, ile duża część rodzimych artystów może tylko pomarzyć. Gra masę koncertów, występuje w reklamach, a jej single podbijają radiowe listy przebojów nie tylko w Polsce. 2 czerwca ukazał się jej drugi album studyjny Monkey Business. Czy wokalistka będzie mogła zaliczyć go jako swój kolejny sukces?

Od fonograficznego debiutu Margaret z albumem Add the Blonde minęły prawie 3 lata. Płyta odniosła spory sukces, pokrywając się platyną. W międzyczasie piosenkarka nagrała w duecie z Mattem Duskiem krążek Just the Two of Us skupiający się na standardach jazzowych, który również otrzymał status platynowej płyty. Do weryfikacji przez rynek staje teraz drugi solowy longplay artystki zatytułowany Monkey Business.

Patrząc na okładkę Monkey Business możemy już spodziewać się innej Margaret niż tej na pierwszym albumie. Od razu widać, że nie będzie to „grzeczny” i „słodki” pop, że teraz chce nam zaprezentować coś nowego. Wydawnictwo otwiera tytułowy utwór Monkey Business. Nagranie jest niezwykle energetyczne i powiedziałbym, że trochę w „amerykańskim stylu”.

Następnie na płycie znajdziemy single: Blue Vibes i What You Do. Ten pierwszy chyba najdalej odbiega od całego albumu i bardziej pasowałby do utworów z pierwszej płyty Margaret. Może to tylko takie wrażenie dlatego, że nagranie powstało na potrzeby filmu Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski. Z kolei What You Do to murowany hit. Idealnie łączy w sobie brzmienia, które aktualnie są na czasie. Zresztą nic dziwnego, ponieważ za piosenką stoją m.in. Arash Labaf, Anderz Wrethov i Robert Uhlmann, będący autorami wielu przebojów na szwedzkim rynku muzycznym.

Jednym z najmocniejszych kompozycji na wydawnictwie jest Color of You. Jest to bardzo dynamiczny kawałek, który można zanucić już po pierwszym przesłuchaniu. Nagranie niewątpliwie ma potencjał na międzynarodowy przebój. Na uwagę zasługuje też mocno elektroniczny Over You. Bardzo podoba mi się tutaj wokal Margaret w refrenie, który jest taki „zadziorny”.

Na krążku znajdziemy również spokojniejsze utwory jak Super Human czy Funky Song, który nie porwały mnie tak bardzo. Przyjemnie się ich słucha, ale giną trochę na tle pozostałych, w szczególności Super Human – otoczony przez Color of You i Over You. Inaczej jest z Future My Problem, który również jest wolniejszym kawałkiem, jednak swoim ciekawym rytmem w refrenie potrafi przekonać do siebie. W Cuz It’s You wokal Margaret bardzo ładnie brzmi, całość utworu jednak jest trochę monotonna. Natomiast jeśli chodzi o Glorious to według mnie jest taką typową radiówką bez szału.

Album zamykają Nie chcę i Byle jak, które są pierwszymi kompozycjami wokalistki w języku polskim. Jeśli chodzi o Nie chcę, to znałem utwór w wersji koncertowej i uważam, że jego potencjał nie został w pełni wykorzystany w wersji studyjnej. Chociaż muszę przyznać, iż pomysł ze wstawką rozmowy telefonicznej na początku jest bardzo interesujący. Natomiast w Byle jak wszystko jest już idealnie. Doskonale budowana dramaturgia pozwala utrzymać słuchacza w napięciu do końca nagrania. Obie piosenki bronią się jednak przede wszystkim tekstem. Nie są to bowiem typowe „sieczki” o niczym jak u innych polskich wokalistek, których utwory możemy usłyszeć w radiu. W tym przypadku słowa piosenek są dosyć proste i bezpośrednie, ale płynie z nich niezwykła szczerość, potrafiąca wzruszyć odbiorcę.

Monkey Business jest kompletnie inny niż Add the Blonde. Możemy znaleźć w nim dużo elektroniki, oczywiście są słabsze momenty jak na każdym albumie, jednak tych mocniejszych jest zdecydowanie więcej. Ta płyta jest nowym rozdziałem w karierze Margaret. Bardzo fajnie, że wokalistka nie osiadła na laurach i eksperymentuje z nowymi brzmieniami. Jej muzyka jest zupełnie inna niż ta, którą robią jej koleżanki z polskiej branży muzycznej. Śmiało mogłaby konkurować z zachodnimi artystami na międzynarodowych listach przebojów. Motorem napędowym i siłą są tutaj niewątpliwie świetni szwedzcy producenci, z którymi pracuje artystka. Warto zwrócić jednak uwagę, że Margaret jest współautorką prawie wszystkich (z wyjątkiem dwóch) utworów na Monkey Business, co dowodzi temu, że nie jest pasywna w relacji ze swoimi producentami i nie jest tylko „produktem”, co niektórzy próbują jej zarzucić, ale ma realny wpływ na swój repertuar. Pozostaje nam tylko czekać w jakim kierunku twórczość Margaret powędruje w przypadku kolejnego wydawnictwa.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.