Prawdziwy profesjonalizm zespołu poznamy nie po ilości sprzętu muzycznego na scenie ale po umiejętności wychodzenia z nieoczekiwanych opresji. W niemałej znalazł się na środowym koncercie w katowickim Spodku Alter Bridge. Ale zacznijmy wszystko od początku!
Jeden z najlepszych współczesnych zespołów hard rockowych właśnie wyruszył w europejską trasę koncertową. W związku z promocją najnowszej piątej płyty The Last Hero Amerykanie trafili nareszcie do Polski aby zagrać swój w pełni samodzielny koncert. A wszystko rozpoczęło się z zegarkiem w ręku – otwarcie bram 18.30. Pierwszy support Like A Strom 19.20, drugi Living Colour – 20.10. Niestety estetyka zarówno brzmieniowa jak i wizualna pierwszej grupy graniczyła z kiczem. Natomiast drugiej zaczęła się po pewnym czasie po prostu nudzić, więc mocno zadziwia fakt decyzji o podwójnym supportowaniu. Po długich oczekiwaniach o 21.30 pojawiła się główna gwiazda wieczoru i nareszcie można było odetchnąć z ulgą. Jak się jednak później okazało – nie na długo! Chłopaki wystartowali ostro z kawałkiem z ostatniej płyty Crows On A Wire. A fanów nie trzeba było długo zachęcać i od pierwszych dźwięków aktywnie bawili się i śpiewali z wokalistą Mylesem Kennedym. W pewnym jednak momencie można było zauważyć, iż zespół zaczyna mieć problemy z odsłuchem oraz nagłośnieniem. Ostatecznie wokalista po ósmej piosence poprosił o chwilę cierpliwości w związku z przerwą techniczną. Po powrocie zespół nie poddał się i do kolejnej części koncertu dołożył wszelkich starań aby uczynić show niezapomnianym nie tylko ze względu na problemy muzyczne.
https://www.youtube.com/watch?v=b1i8zg905rk
Nie ma wątpliwości, że Alter Bridge bardzo rozsądnie rozegrało sprawę z setlistą. Poza pięcioma utworami z najnowszego albumu, można było również usłyszeć ich największe przeboje znane z wcześniejszej twórczości. Niekwestionowany must-have każdego ich występu Blackbird tym razem też zabrzmiał i spełnił swoje emocjonalne zadanie. Możliwość usłyszenia na żywo słynnej gitarowej solówki w wykonaniu Mylesa i Marka jak zwykle zadziałała w sposób rozbrajający na fanów. Choć trzeba przyznać, że tak na prawdę po każdej piosence zespół otrzymywał niekończące się brawa i owacje!
Podczas występu pojawiło się oczywiście parę smaczków. Przed akustycznym wykonaniem piosenki Watch Over You jeden z fanów krzyknął tytuł innej kompozycji Wonderful Life i Myles to podłapał. W związku z czym pojawiła się okazja do wysłuchania dodatkowej ale co najważniejsze spontanicznej aranżacji.
https://www.youtube.com/watch?v=Ky5hcGOIzxc
Podczas śpiewania Open Your Eyes wokalista zachwycony zaangażowaniem publiczności pozwolił na samodzielne odśpiewanie niemałej partii przed charakterystyczną gitarową solówką.
https://www.youtube.com/watch?v=azs8p-o3E5Q
Fani poza niekwestionowanym udzielaniem się podczas całego koncertu mieli jeszcze coś w zanadrzu. We współpracy z organizatorem przygotowali na bisowe piosenki oryginalną akcję koncertową. Czerwone i białe dmuchane piłki z napisem ALTER BRIDGE POLAND wyrzucone w tłum zdecydowanie podkręciły i tak mocno już nagrzaną atmosferę. Nie wspominając również o reakcji samej grupy.
https://www.youtube.com/watch?v=pHLrY4rW2i4
Pomimo niezaprzeczalnych problemów natury technicznej Alter Bridge zachowało zimną krew i jak na profesjonalistów przystało zawalczyło do końca. A same zakłócenia nie były wstanie zniszczyć więzi jak ich łączy z publiką. I właśnie to jest dodatkowy powód dla którego tego zespołu nie da się nie lubić. Zawsze z wielkim szacunkiem podchodzi do swoich sympatyków, nie tylko podkreślając to na każdym kroku ale dbając o ich rozrywkę podczas występów.
Podsumowując większość fanów się zgodzi – chcemy więcej i częściej AB!
Setlista:
1. Crows On A Wire
2. Addicted To Pain
3. Ghost Of Day Gone By
4. Come To Life
5. The Other Side
6. Cry Of Achilles
7. Poison in Veins
8. Broken Wings
9. My Champion
10. Ties That Bind
11. Water Rising
12. Wonderful Life / Watch Over You
13. Isolation
14. Blackbird
15. Metalingous
16. Open Your Eyes
Bis:
17.Show Me A Leader
18.Rise Today

