Site icon All About Music

Zara Larsson – Poster Girl (2021), recenzja Pawła Markiewicza

„Never thought I would love again, Here I am, lost in love me land”. Zara Larsson powraca z drugim, a w sumie z trzecim studyjnym wydawnictwem, które hołduje tanecznym latom 80′, przeplatanymi na zmianę z dźwiękami szczytowej formy r&b. Wokalistka ociera łzy, wskakuje w najbardziej błyszczącą kieckę i podbija wszystkie parkiety. Artystka odkrywa pamiętnik, w którym gromadzą się opowieści o miłości. Miłości maślanej, która została przemielona i przewalcowana przez maszynę komercyjnego popu.

I dzięki temu Zara Larsson uczyniła z Poster Girl bardzo charakterne i autentyczne wydawnictwo. Artystka skupiła się na własnych emocjach, które towarzyszą jej od chwili zakończenia jednej relacji do chwili rozpoczęcia kolejnego. Emocjonalna huśtawka zabiera nas na szczyt niezależności, w którym śpiewa: „’Cause, now that you’re gone I’m number one, boy I should thank you for who I’ve become, don’t need no one this girl’s have the fun, watch me catch fire and look what you’ve done.”, tylko po to, by przeprowadzić nas przez meandy dyskotykowego kusicielstwa: „The way you want me makes me want you now, the only thing you have to say is (wow)” i skończyć na byciu ciepłą kluchą, która potrzebuje miłości i ciepła drugiej osoby: „I need love, like the poison need the pill, like a body needs to feel”.

W aspekcie miłości nie odkrywa niczego specjalnego. Mówi o uczuciach w dokładnie ten sam sposób co Carly Rae Jepsen na ostatnich dwóch albumach. To podróż przez różowe okulary, których nastolatka czasem zapomina założyć, czego efektem jest chociażby Talk About Love, jest ekscytująca. Poster Girl jest historią o dziewczynie pragnącej miłości, być może nawet platonicznej, a niekiedy nawet toksycznej. To także opowieść o dojrzewaniu emocjonalnym i odnajdywaniu wewnętrznej siły.

Artystka jest małą cwaniarą i doskonale wie, że dzięki tak szeroko zarysowanemu horyzontowi zdarzeń, premierowe wydawnictwo nie jest na „raz”. To raczej album, który towarzyszyć będzie na każdym etapie miłosnych rozterek – nieważne czy obecnie jesteś silną wojowniczką czy nieszczęśliwie zakochaną romantyczką, która wyciera łzy w poduszkę. Zara Larsson kontruje bombą optymizmu i splotem tanecznych melodii, dzięki którym nogi same rwą się do tańca.

Zara Larsson próbuje złapać się ostatniej fali, na której wydawnictwa ocierające się o brzmienia disco z lat 80′ podbijały listy przebojów. Artystka uczy się podstaw od muzycznych legend w postaci Abby czy Robyn, ale interpretuje je na własnych zasadach. Na tle innych albumów, które dźwiękami sięgały do rytmów z czterech dekad wstecz, Poster Girl wyróżniają je wytrącające, solidnie zbudowane i wyraziste EDM w postaci Love Me Land czy WOW. Zara Larsson jak za dotknięciem magicznej różdżki, wraz ze sztabem inżynierów muzycznych przemyciła cząstkę siebie, dzięki czemu na premierowej płycie powiewa klimatem skandynawskim.

Wytwórnia nie oszczędzała pieniędzy i przygotowała dla Zary Larsson sztab doświadczonych producentów i songwriterów, którzy wydobyli z artystki to, czego nie potrafili zrobić poprzednicy. I w ten sposób za znaczną część tekstów odpowiada Julia Michaels, a produkcją zajęli się takie osoby jak: Mattman & Robin, Marshmello, Starsmith czy Steve Mac. I może album nie jest idealny i czasami wieje nudą, a artystka momentami wypada dość przeciętnie, to w finalnym rozrachunku jest solidną propozycją popową na rok 2021. Z każdym kolejnym materiałem Zara Larsson odkrywa swoje miejsce w muzyce i małymi krokami zaczyna wybijać się na liderkę wśród młodego pokolenia.

Ogrom pracy włożony w stworzenie Poster Girl sprawił, że trzeci album w dyskografii Zary Larsson stał się jej najlepszym. Po raz pierwszy od artystki czuć szczerość intencji, a jej zadziorna charyzma nie została stłamszona na etapie produkcji. Może i wokalistka opowiada o maślanej miłości, ale przyjemnie się tego słucha. Pozytywna energia płynąca z dźwięków napawa optymizmem, taneczny klimat sprawia, że obok płyty nie da się przejść obojętnie. Dziś zakładamy kolorowe i świecące wdzianka i idziemy na parkiet ze szwedzką wokalistką.

Exit mobile version