O poziomie emocjonalności utworów kościelnych oraz kolęd w polskich kościołach nie trzeba dyskutować – zawsze są nudne, usypiają lub – jakby to powiedziała dzisiejsza młodzież – „zamulają”. Wszyscy zazdroszczą wigoru i energii podczas amerykańskich mszy świętych, gdzie gospelowy chór porywa do tańca zgromadzonych wiernych. Na szczęście, świąteczny album Kolędowo zespołu Zakopower przywrócił mi wiarę w to, że nasze rodzime bożonarodzeniowe przeboje również można zaśpiewać z emocjami.
Na specjalnym świątecznym krążku grupy można znaleźć iście góralski przytup oraz skoczność wplecione w najpopularniejsze kolędy, do których aranżacje wykonał (wraz z formacją) Mateusz Pospieszalski. Zespół wykonał je i nagrał w kościele św. Kazimierza Królewicza w Kościelisku, premiera albumu odbyła się 22 listopada br. Wydawcą płyty jest Parlophone Music. Już od pierwsze utworu, Gdy się Chrystus rodzi, słuchacz przenosi się w zupełnie inny świat. Wreszcie kolęda została zaśpiewana z radością, a nie „bo tak wypada”. Prawdziwą bombą okazał się jej refren zagrany na perkusji i bębnach przez Łukasza Moskala oraz świetna interpretacja muzyczna trzeciej i czwartej zwrotki. Inna dynamiczna kolęda, Mędrcy świata, od razu nasunęła skojarzenia z największym przebojem Zakopower – Boso. Wszystko za sprawą skrzypiec Wojciecha Topy, altówki Bartka Kudasika czy perkusji Łukasza Moskala. Na pierwszym miejscu znalazł się jednak charakterystyczny, lekko zachrypnięty wokal Sebastiana Karpiela-Bułecki.
Do najlepszych aranżacji kolęd zaliczyć trzeba nową, energiczną wersję Przybieżeli do Betlejem oraz dynamiczne Tryumfy, Z narodzenia Pana (w którym słychać m.in. żeński chórek w składzie: Bogusława Kudasik, Kasia „Stashka” Stasiak, Ola Tabiszewska) i Pójdźmy wszyscy do stajenki, które zdominowały rytmy samby i reggae. Wrażenie robi zwłaszcza ten ostatni, którego słucha się i słucha.
http://www.youtube.com/watch?v=7hnTEECaByM
Nieco spokojniejszy, jazzowy klimat stworzyła instrumentalna aranżacja Lulajże Jezuniu, w której tle usłyszymy m.in. trąbkę oraz przeszkadzajki. Gościnnie w utworze zaśpiewała Kasia „Stashka” Stasiak, jednak jej przekrzyczane i często nieczyste wykonanie kolędy nie poruszyło. Jeśli już o spokojnej części albumu mowa, nie można pominąć wzruszającej Cichej nocy, która wyciśnie niejednemu łzę z oczu, m.in. dzięki wokalowi Karpiela-Bułecki oraz Paśli pasterze woły z ciekawą wstawką zagraną na skrzypcach oraz trąbce Dominika Trębskiego.
Na albumie znajdziemy również Zycenia od wokalisty zespołu, złożone (oczywiście) w gwarze rodem z Zakopanego oraz trzy góralskie pastorałki: Ej Malućki, Przy hornej dolinie oraz Ej, a wcora z wiecora. Wszystkie pełne tatrzańskiego (zako)powera, ze świetnym wokalem Sebastiana oraz wpadającym w ucho instrumentarium.
Kolędowo to z pewnością jeden z najlepszych polskich, świątecznych albumów. Zakopower po raz kolejny pokazał góralskiego pazura i ożywił bożonarodzeniowe kolęd, śpiewane zazwyczaj bardziej ze smutkiem i żalem, niż radością. Ogromną zaletą płyty są także instrumentalne wstawki samby oraz reggae, które wpadają w ucho i przynoszą uśmiech na ustach słuchaczy.
