Site icon All About Music

Zagi – UKE (2013), recenzja Sergiusza Królaka

Muzyka zagrana na ukulele od lat przyciąga tysiące słuchaczy i chyba nigdy się nie znudzi. Do grona artystów grających alternatywny pop, w połączeniu z tym uroczym hawajskim instrumentem, dołączyła ostatnio Natalia Wójcik, znana bardziej jako Zagi. 20 września br. ukazał się efekt jej solowego projektu – płyta pt. UKE.

Jak informuje sama Zagi, „wszystkie nagrania zostały zrealizowane w zaciszu mojego pokoju”. Już po przesłuchaniu kilku sekund pierwszego z ośmiu utworów – dynamicznego singla Być – mamy do czynienia z alternatywną muzyką zataczającą coraz szersze kręgi w świecie muzycznym (warto tutaj polecić kilku rodzimych artystów, jak m.in.: Mela Koteluk, Soniamiki, Mikromusic czy Chłopcy Kontra Basia). Utwór przypomina repertuar z początków kariery wokalistki (m.in. singiel John czy Nieporozumienia). Na pierwszy plan rzuca się ciekawy głos Zagi oraz świetnie zapowiadające się brzmienia ukulele. Niestety, cały urok psuje oklepany i mało porywający zabieg klaskania, który zamiast wywołać pozytywny odbiór – irytuje swoją banalnością.

Z minuty na minutę album coraz bardziej przekonywał mnie do siebie. Po wybrzmieniu Katarakty trudno nie uzależnić się od zwrotek zagranych na ukulele, elektronicznego i chwytliwego refrenu oraz niebanalnej warstwy tekstowej. Całość wpada w ucho, przywołuje same pozytywne emocje oraz prowokuje do śpiewania razem z Zagi. Bardzo podobnie zareagować można podczas słuchania singla Nic, nagrany z gościnnym udziałem gitarzysty Krzysztofa Jarosza. Najmocniejszą stroną ponad trzyipółminutowego utworu okazała się mocna solówka na gitarze oraz radosny klimat wpasowujący się w motyw muzyczny, kojarzący się z przebojami z reklam soku Hortex czy produktów Jogobelli. Brzmienia ukulele od samego początku rozładowują wszelkie złe emocje u słuchacza, „odrywają od miejsc, które budzą lęk” (parafrazując wokalistkę w tym utworze), a sam tekst daje do myślenia.

Na szczególną uwagę zasługują także wszystkie anglojęzyczne kompozycje z UKE. Począwszy od akustycznej propozycji Monday, na podobnej stylistycznie So Far kończąc, każda z nich pozostawia słuchacza w beztroskiej atmosferze radości i wolności ducha. Dużą zasługę w tym ma świetna melodia oraz ogólna radość bijąca z każdego dźwięku. Po przesłuchaniu piosenek, czuć pewnego rodzaju niedosyt, chęć słuchania ich na okrągło.

Pozostałych utworów, takich jak Grass czy lirycznej ballady akustycznej Peekaboo (napisanej i nagranej we współpracy z wokalistką Aleksandrą „Oly” Komstą), słucha się z ogromną przyjemnością, mimo faktu, że nie wprowadzają właściwie niczego nowego do muzyki. Całość ośmioutworowego materiału zamyka instrumentalne Outro, w którym na pierwszy plan wysunęły się liryczne brzmienia pianina.

Ostatni utwór idealnie podsumował cały album. UKE słucha się z prawdziwą przyjemnością, na myśl nasuwają się pogodne obrazki, miłe wspomnienia. Wszystko ubarwione zostało ciekawymi tekstami oraz ciepłym wokalem piosenkarki. Mnie pozostaje czekać na kolejną solową płytę Zagi oraz na pojawienie się na sklepowych półkach jej pierwszego długogrającego albumu. Jak zapowiedziała sama wokalistka, zagrają na nim m.in. gitarzysta Michał Milczarek, basista Bartek Łuczkiewicz oraz perkusista Mateusz Modrzejewski. Wokalnie wesprze piosenkarkę na nim Magdalena Ruta.

Exit mobile version