
Za dzieciaka, kiedy na Nickelodeon przed nowym odcinkiem bajki leciały piosenki gwiazd tej stacji, nie pomyślałabym, że ta mała dziewczynka, która wymachuje włosami w piosence Whip My Hair, wyrośnie na rockową kobietę. WILLOW, bo o niej tu mowa, stworzyła album, po którym nie mogłam przejść obojętnie. Choć jego premiera odbyła się we wrześniu ubiegłego roku, to i tak zasługuje na to, aby być odkrytym przed nowościami, które zaserwuje nam 2023.
Rok wcześniej piosenkarka dostarczyła nam lately I feel EVERYTHING, po którym wiedziałam, że chcę czegoś więcej od WILLOW, bo to było za mało. Długo czekać nie musiałam, gdyż <COPINGMECHANISM> już został zaplanowany na 2022, a oczekiwania były ogromne.
Tym razem na albumie nie doświadczymy nic z rąk Travisa Barkera, który współpracował z wokalistką podczas ostatniego albumu oraz do piosenki emo girl z Machine Gun Kelly. Całokształt uformował Chris Greatti i to jemu możemy zawdzięczyć nowy styl, jaki reprezentuje piosenkarka. Przede wszystkim artystka jest bardziej punkowa niż wcześniej. <maybe> it’s my fault wprowadza nas w to, czego powinniśmy się spodziewać na tym wydawnictwie. Choć konkretnie ten utwór jest tylko przedsmakiem, gdyż rockowy duch WILLOW uwalnia już w curious/furious. Uważam, że jest to idealny utwór ze świetnymi riffami gitarowymi, falsetami wokalistki przepełnioną furią, których jestem ogromną fanką, a przede wszystkim buduje napięcie. Tak samo jest z WHY?, na którym brakuje tylko tych wysokich rejestrów, ale tak samo, jak curious/furios jest uzależniającą piosenką, wprowadzając słuchacza w całą akcję.
Jedną z niespodzianek dla mnie na tym krążku jest Split, wyróżniający się spokojem w głosie WILLOW. Nie ma w niej aż takiej zadziorności dostarczanej nam w innych utworach, jednak dalej towarzyszą nam nierozerwalny duet agresywnych bębnów z pop-punkowymi gitarami. Jest po prostu typową rockową piosenkach o duszeniu swoich uczuć do drugiej osoby. Choć fakt, brak złości w tym utworze zaskakuje, ale można potraktować to jako intrygującą balladę.
Na deser otrzymaliśmy Perfectly Not Close To Me z Yvesem Tumorem. Wokalista niczym robot w ciekawy sposób kontrastuje z rockowym głosem WILLOW, co jest cechą wyróżniającą się na tle innych piosenek na albumie. Choć nie ukrywam, że utwór PURGE z Siiickbrain też mógłby się na <COPINGMECHANISM> odnaleźć. Wisienką na albumie satysfakcjonujące BATSHIT!, który domyka tę półgodzinną przygodę z tym albumem. Już sam koniec mówił do mnie, że to jeszcze nie koniec wrażeń, a tylko początek zaskakującej przygody młodej Smith ze słuchaczami punka.
Ten album jest mocny, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przyznam, że brakowało mi w tamtym roku kobiecego wydawnictwa, w którym można posłuchać tego kobiecego oburzenia na wszystko i na nic. Chociaż brakowało mi w nim też tzw. odskoczni, a w tym przypadku liczyłam na piosenkę w podobnym repertuarze jak z jej poprzedniej płyty. Na pewno jest to jeden z ciekawszych projektów WILLOW, w którym obrała kurs ku lepszej przyszłości dla pop-punka, dlatego warto przyglądać się dalej jej poczynaniom przez najbliższy czas, bo coś czuję, że kiedyś namiesza na rynku muzycznym.
