Site icon All About Music

Z akordeonem przez życie. Jubileusz Marcina Wyrostka. Relacja z gali w Filharmonii Narodowej

10 lat od wygranej w Mam Talent, 15 lat od założenia zespołu, 20 lat pracy artystycznej, 25 lat rodzinnego muzykowania – tak przedstawia się pokrótce lista jubileuszy Marcina Wyrostka (w przybliżeniu, bo punktualnemu świętowaniu zapewniła obsuwę pandemia). Trzy zaplanowane z ogromną precyzją gale jubileuszowe w Gdyni, Warszawie i Katowicach zgromadziły liczną publiczność – a ja miałam niesamowitą przyjemność odwiedzić Filharmonię Narodową.

Nie jest tajemnicą, że Wyrostek to żywy synonim słów pasja i perfekcja, było zatem więcej niż pewne, że ta gala będzie należeć do udanych. Nie jest również tajemnicą, że po takiej ilości koncertów na jakich byłam, nie jest łatwo mnie zachwycić i choć zdarzyło mi się płakać z radości na Slayerze czy popłynąć emocjonalnie na Pol’and’Rockowym Lao Che, to zupełnie nie spodziewałam się, że tu poziom ekscytacji doprowadzi mnie do łez… już na pierwszym utworze!

Marcin zabrał nas w swoistą podróż do przeszłości. Z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru opowiadał anegdoty o drodze jaką przebył od dziecka, które od muzykującego ojca dostało akordeon, nastolatka ćwiczącego w garażu, studenta akademii muzycznej aż po zwycięzcę telewizyjnego show i cenionego muzyka współpracującego z najlepszymi. W setliście nie zabrakło zatem przekroju utworów z jego dyskografii, klasyków granych na konkursach czy inspiracji folklorem, zwłaszcza muzyką ludową ze Śląska.

I choć Wyrostek świętował jubileusz zdecydowanie nie był to one man show. Na scenie od początku towarzyszyła mu Orkiestra Kameralna Miasta Jaworzno Archetti pod batutą Macieja Tomasiewicza oraz muzycy zespołów Coloriage i Corazon (Krzysztof Nowakowski, Piotr Zaufal, Marcin Jajkiewicz, Daniel Popiałkiewicz, Bogusław Kaczmar i Mateusz Adamczyk (nie wiem czy dotarła do Was informacja, że Mateusz wydał niedawno swój pierwszy winyl SQUARE jak również sam namalował okładkę!).

Wśród zaproszonych gości znalazł się Kuba Badach, który śpiewając Liczy się tylko to w nowej aranżacji, zapewnił jeden z najbardziej wzruszających momentów koncertu. Nie mogło również zabraknąć, wielokrotnie występujących z Marcinem Iwony Zasuwy i Kayah. Ogień kobiecej energii rozpalił scenę do czerwoności, a brawa po utworze Jovano, Jovanke długo nie ustawały.

Trudno nie wspomnieć o oprawie świetlnej, która wpasowywała się idealnie w cały występ i dodawała dramaturgii, a instalacja zamontowana na środku sceny wyświetlała rok, w którym dany utwór był dla Marcina ważny. Dominik Ksol, chapeau bas, jestem pod tym względem surową krytyczką.

Zwycięzca Mam Talent wchodził w interakcje z publicznością, która ochoczo podążała za jego propozycjami. Bardzo szybko wyszedł też na bisy, zachwyceni fani nie dawali mu zejść ze sceny, a tuż po koncercie ustawiali się w bardzo długiej kolejce, by pogratulować idolowi, podpisać płyty, wręczyć kwiaty czy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, co w murach Filharmonii Narodowej pełnej eleganckich outfitów i roześmianych twarzy tworzyło nad wyraz piękny obraz.

Pierwszy raz byłam na pełnowymiarowym koncercie Marcina i przyznaje się od razu, że nie jest to muzyka, która gości na co dzień w moich słuchawkach. Tym bardziej niech poruszy Was fakt, że z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że był to jeden z najlepszych koncertów, w jakich wzięłam udział. Zachwyt, uśmiech nieschodzący z buzi, łzy wzruszenia­–cały kalejdoskop emocji, które pojawiły się u mnie podczas tego ponad dwugodzinnego setu– niech mówi sam za siebie. Wrzucam te relację dopiero dziś, bo naprawdę trudno jest ubrać w słowa bardzo dobry koncert, a w tym przypadku koncert doskonały i najzwyczajniej w świecie musiałam ochłonąć. Warto zatem wyjść czasem ze swojej muzycznej bańki i wybrać mniej oczywisty pomysł na spędzenie wieczoru, a jeśli tylko będziecie mieli okazję złapać bilety na koncert Wyrostka­–nie wahajcie się ani chwili! Przeżycie niesamowite, a co najważniejsze, Marcin to po prostu super gość i tę energię czuć w każdej sekundzie.

Exit mobile version