Site icon All About Music

„Tę pierwszą płytę jakoś tak chciałam wydać po swojemu, niezależnie, więc tak zrobiłam” Wywiad z YUUKI

Dokładnie jutro swoją premierę będzie miała debiutancka płyta projektu Yuuki. Projekt Kasi Wypchło poznaliśmy podczas ubiegłorocznej edycji festiwalu Spring Break i od tamtej pory trzymaliśmy za nią kciuki. Udało się! O początkach i o szczegółach wydawnictwa rozmawiał z Kasią, Łukasz.

Kasia / Yuuki: No jasne, że pamiętam. To był wyjątkowo dziki koncert i duża frekwencja.

Kasia: Spring Break wspominam jako intensywną, ale unoszącą zapierającymi dech widokami wycieczkę w góry, (śmiech) poważnie! Niestety miałam okazję być tylko jeden wieczór, jechałam dalej w trasę, więc miałam wrażenie, że emocje całego festiwalu skumulowały się dla mnie na ten jeden wieczór. Ale to było samo dobro! Mnóstwo inspirujących ludzi.

Kasia: Posypały się recenzje i wsparcie mediów. Propozycje nie, ale odkąd pamiętam, zawsze tę pierwszą płytę jakoś tak chciałam wydać po swojemu, niezależnie, więc nie zbaczając z kursu, tak zrobiłam. Bywa, że mam teraz tylko 2 godziny na sen, od czego uzależniłam się ponad przeciętnie od kawy, (śmiech) więc przy następnej płytce chętnie przyjmę pomoc.

Kasia: Ha! Wiedziałam, że o to podpytasz. Początki zawiłe, jednak nie solowe. Na początku byłam duetem, potem przez moment działałam zespołowo. Następnie zabrała mnie Islandia na jakiś czas i zrobiła ze mnie życiowo i muzycznie solistkę. A na samym końcu spotkałam cudownych ludzi – Krzysztofa Siewruka, Michała Bocka, Filipa Torresa, z którymi jestem do dziś dnia i bardzo, ale to bardzo ich kocham i szanuję. Trzeba powiedzieć, że był też przed Filipem basista Grzegorz Sipiora, ale skubaniec nam uciekł ze swą miłością do Kopenhagi.

Kasia: Dla mnie YUUKI istnieje w najbliższej memu sercu odsłonie odkąd poznałam Krzysztofa Siewruka, czyli gitarzystę. To właśnie ten instrument i ten człowiek przypomnieli mi, jak bardzo gitara była ze mną od pierwszych dni mojego życia – bo Tato grał. Zaczęło się wszystko ładnie sklejać, jednoczyć. A co najważniejsze, wszyscy chłopacy zrozumieli i polubili moje kompozycje i zaczęliśmy tworzyć kolejne razem, jak np. Slow Down, czy Calling You.

Kasia: Finansowy! Jednak nic nie byłoby bez ich miłości do muzyki! Bardzo jesteśmy im wdzięczni! Teraz codziennie wypisuję koperty z płytami do wysyłki i to właśnie dzięki wszystkim, którzy nas wsparli. Ogromna radość. Nie sądziłam, że to będzie dla mnie, aż tak wzruszające.

Kasia: Uważam, że nie można się bać takich akcji i zawsze próbować, ale z dobrym planem na całość kampanii. Pokazać w niej prawdę, swoją miłość do tego, co robicie i jakości. Jednak bez randomowych działań – wszystko z głową. Jeśli wiecie, czego chcecie to nie będzie dla Was progów nie do przeskoczenia. Kampania nie może być za długa, ani za krótka. W sam raz. Duże wsparcie można otrzymać również od opiekunów z danego portalu – wystarczy pytać i i do dzieła.

Kasia: O tak! Jej! Zapomniałabym! Z wszystkimi albo znam się bliżej albo mijałam się na szlaku muzycznym. Zapytani, pomogli bez mrugnięcia okiem, bo wierzą w to, co ja – siłę muzyki.

Kasia: Tak. Przechodziłam różne etapy. Zajawki, zmęczenia materiałem, nagle dorzucania ostatniej piosenki, bo wiele się zimą zdarzyło i musiałam to przeobrazić. Jednak to wszystko co w fazie tworzenia jest… dla siebie w pewnym sensie. I tu nagle wszyscy to usłyszycie…i to, co się teraz dzieje jest nie do opisania. Mam w sobie ogromną radość, nie mam wygórowanych oczekiwań, ale mam ogromną nadzieję, że zatańczycie i zaśpiewacie nie raz. No i trochę panikuję, ale tylko trochę.

Kasia: Bardziej w fazie miksu, czyli ułożenia tych brzmień w pudełku wyobraźni. Kompozycje jedynie wzbogaciły się o gitarę Krzysia i kilka producenckich stuczek.

Kasia: Tak. Ja nie umiem iść w wymyślone. Muszę doświadczyć i potem piszę. Więc jest tam o tym co widziałam, czego doświadczyłam, co uważam za fajne i istotne dla świata i ludzi lub co jest moim pragnieniem.

Kasia: Mogę hasztagami? #przestrzeń, #prawda, #radość, #dzikość, #prostota, #wolność, #nutanostalgii, #pulsującebasy i #gitarowehipiriffy

Kasia: Tu Cię mam (śmiech)

Kasia: Ta płyta zawiera wszystkie moje muzyczne romanse. Lubię elektronikę, jak Kiasmos, czy Son Lux, ale pałam nie lada uczuciem do Johna Martyna, na którym się wychowałam, czy The Tallest Man on Earth. Płyta więc nie należy do konceptualnych. To prawda. Są to opowieści bardziej momentów i etapów. Może to nie najłatwiejsza droga, ale tak czuję.

Kasia: Na dobry początek w Internetach w live sesji drugiego singla „Oswajam” która właśnie dwa dni temu ujrzała światło dzienne. Koncert premierowy odbędzie się 14 sierpnia w Warszawie nad Wisłą. Gdzie, to jeszcze nie zdradzę, ale już za chwilę pojawi się wydarzenie. Także chodźcie potańczyć w świetle księżyca. Zapraszam!

Exit mobile version