Site icon All About Music

Poznajcie YUNGBLUDA (tym razem serio). YUNGBLUD – YUNGBLUD, 2022 (recenzja)

To nie lada gratka dla fanów pop punka, kiedy w tym roku otrzymuje się album MGK, a teraz przychodzi pora na kolegę po fachu –YUNGBLUDA, a jeszcze w tym roku czeka nas premiera albumu WILLOW. Jednak ten tekst będzie poświęcony dzisiejszej premierze trzeciego studyjnego albumu Dominica „YUNGBLUDA” Harrisona. Ponownie dostajemy album szczery oraz bardziej o Dominicu, aby lepiej poznać postać YUNGBLUDA, ale, żeby tradycji stało się zadość, trzeci krążek ma dodatkowo krzyczeć o byciu sobą.

Artysta przyznaje, że mimo swoich postulatów, nie był do końca szczery ze sobą, czego przykładem może być piosenka The Funeral, otwierająca album. Mamy tutaj przykład rozliczania się z jego własnych wad, ale też akceptacji nienawiści siebie, kochania, czy tematu śmierci, przy bardziej popowych brzmieniach niż zwykle. Potem przechodzimy do kolejnego popowego numeru, czyli Tissues, będącego samplem Close To Me The Cure, rwącego słuchacza do tańca. Jest to utwór tak chwytliwy, że nie można o nim zapomnieć na długo. A wykorzystany sampel dodał dla Tissues dodatkowego uroku.

Cruel Kids jest jedną z tych wolniejszych piosenek, zachowując przy tym punkowy klimat. Tempo utworu zmienia się już pod koniec, gdzie Dominic w ten sposób wyraża frustrację wywołaną przez tytułowe okropne dzieci, ponieważ nie chce lubić tego, co one i robić tego, co one. Natomiast Sweet Heroine już jest balladą opowiadającą historię o zranionym podmiocie lirycznym, który został uratowany z mrocznego miejsca przez tytułową bohaterkę.

Nie jestem zadowolona z faktu braku The Emperor. Jest najmocniejszym utworem wydanym przez piosenkarza w ostatnim czasie, w którym Dominic wysuwa swoje pazury. Czuć w utworze powiew młodzieńczych lat, w których bunt oraz wrogość do otaczającej rzeczywistości są na porządku dziennym. Nic bardziej mylnego, gdyż piosenka została stworzona, kiedy autor miał 17 lat. Nadrabia to wszystko Don’t Feel Like Feeling Sad Today, tylko długość utworu może nie być satysfakcjonująca, ale czy oda do odrzucenia tego wszystkiego, co złe i pójścia naprzód musi trwać te trzy minuty? Nie, a ta piosenka jest tego idealnym przykładem. To, co chciał zrobić wokalista, zrobił bardzo dobrze, a utwór sam w sobie krzyczy, że trzeba cieszyć się, póki jest czas. Podobnie Don’t Go też jest świetną punkową pozycją, jednak brakuje tutaj charyzmy dostarczonej w The Emperor.

Nie sposób też nie wspomnieć o jedynej współpracy na YUNGBLUD, czyli Memories z przebojową WILLOW, a zarazem jednej z najlepszych piosenek na tym albumie. To, jak bardzo głosu muzyków ze sobą współgrają, jest wręcz nie do opisania. Są dopasowane tak, aby pokolenie Z mogło naprawdę się utożsamić z tekstem, ponieważ Memories wykonują młode osoby, chętne wykrzyczenia swoich emocji osoby. Ten popowy numer jest obowiązkowy do nadrobienia. 

YUNGBLUD dostarczył świeżości w swoim trzecim albumie. Choć przyznam, że nie przebił dla mnie kultowego weird!, jednak bardzo chętnie słucham nowych piosenek na albumie. Warto docenić fakt, że taka osoba jak YUNGBLUD, która nie boi się głosić swoich poglądów (nawet w naszym kraju), jest na światowej scenie muzycznej i jest ponownie wsparciem dla wszystkich nastolatków oraz młodych dorosłych na całym świecie, dzięki swoim piosenkom, które może są bardziej o nim samym, ale, bazując na swoich doświadczeniach, każdy może się z nimi utożsamić.

Exit mobile version