W lipcu zachwycili podczas Opener’a, a już w marcu będzie można ich zobaczyć jako support przed koncertem Florence and the Machine w Łodzi. Mowa tu o edynburskim trio Young Fathers, które w marcu tego roku zaskoczyło świat nowym albumem.
Znani wcześniej głównie z bardzo hip-hopowych płyt. Wytwórnia płytowa zmienia nazwę, a przy okazji Young Fathers brzmienie. Po trzech latach przerwy przychodzą z czymś całkowicie nowym, świeżym, intrygującym. Cocoa Sugar to odskok od łatki, którą zespół wcześniej otrzymał. Grupa działa już 8 lat na scenie. Tym razem zamiast rapu, słuchacz otrzymuje pop-rockowy album, a oni, coraz większy rozgłos i nowe twarze pod sceną.
Choć nie do końca. Kiedy przesłuchuje się całość, może zadziwić jeden utwór. Jest to Holy Ghost. Bardziej niż nowe kompozycje przypomina to powrót do korzeni. Dla fanów zespołu sprzed lat będzie to zapewne plus. W mojej opinii bardzo przez to traci na lekkości. Ciężka i agresywna, bardziej hip-hopowa piosenka częściowo zmniejsza przyjemność odsłuchu, a wielka szkoda.
Ale wszystkie utwory na płycie można podzielić na te mocniej brzmiące, jak Wow, Wire czy Toy. Trio oferuje też łagodniejsze kawałki takie jak: Turn, Lord, Picking You oraz See How.
Za to na wielki plus można zapisać wszelkie formy gry dźwiękiem. Czy to chórki, bębny czy kwestie mówione. Te elementy dodają pewnego rodzaju magii temu, co przedstawia zespół, a jednocześnie spaja ze sobą niektóre elementy.
Czego nie można też zarzucić, Young Fathers niesamowicie przyciągają wizualnie i oprócz słuchu, ich single to cudowna uczta dla wzroku. Cała era związana z Cacoa Sugar, niesie ze sobą doskonałe teledyski. Od Lord, które jest bardzo minimalistyczne i główną uwagę skupia się na ludzkim ciele, po mocny, wyrazisty i dosadny klip do Toy.
Bardzo urzekł mnie obraz jaki niesie ze sobą In My View. Szczególnie zdania, które pojawiają się na końcu o pracy nad całością. Fragmenty, które jednocześnie są proste, ale mają w sobie tyle wyczucia, że tworzą sobą małe dzieła sztuki. Tekst tej piosenki, choć na pierwszy rzut oka może być niezrozumiały, niesie ze sobą uniwersalne przesłanie o wszystkich sferach życia. Dotyka zarówno sfery duchowej, jak i cielesnych pragnień człowieka. Słowa o pracy z ludźmi, która często szokuje, buduje, zawodzi lub smuci, są bardzo inspirujące i skłaniające do refleksji.
Zmiana to dobry kierunek, w którym idzie grupa, lecz czegoś jeszcze zabrakło. Zbyt wielki kontrast jest między nowym, a czymś co tworzyli wcześniej. Próba połączenia tych kontrastowych dźwięków, w niektórych miejscach na płycie nie kończy się z korzyścią dla zespołu. To co nowe jest bardzo atrakcyjne i dużo oferuje słuchaczowi. Potencjał ten wydaje się jednak nie do końca oszlifowany. 3 lata, jakie dzielą go od poprzedniego, może nadal nie były wystarczające? Mimo, że to dużo czasu na przemianę całkowitą i dopracowaną, warto by było poczekać jeszcze więcej czasu. To co stworzyli teraz, przyciąga wiele osób. Wierzę, że gdyby wszystko było bardziej jednolite i spójne, podbiliby cały świat i jeszcze więcej.
Pewnie znajdą się zwolennicy dawnych utworów Young Fathers, którym nie przypadnie do gustu zmiana stylu, za to bardzo spodoba się część, którą uważam za niezgodną z nowym kierunkiem. Moim zdaniem zmiany grupy są dobre, lecz potrzebują serca w ich realizacji. Mam nadzieję, że grupa będzie to kontynuowała i pojawi się to całkowicie na kolejnej płycie, miejmy nadzieję, ze nie za 3 lata.

