On – producent muzyczny uwielbiający brzmienia Rolanda TR808, członek znany z Projektu NOD. Ona – wokalistka z delikatnym głosem brzmiącym bardzo dziewczęco, a czasem nawet dziecinnie, znana z udziału w jednym talent show. Para, która oddzielnie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Natomiast razem potrafią zdziałać cuda. Spotkali się przypadkiem i od razu poczuli do siebie muzyczną chemię. Tak powstał duet XXANAXX. Po ciepło przyjętej EP-ce atakują nas długogrającym albumem Triangles. Po niemal doskonałym mini-albumie moje oczekiwania wzrosły do ogromnych rozmiarów. Czy je spełnili?
Muzyczny duet składający się z Klaudii Szafrańskiej i Michała Wasilewskiego nieprzypadkowo jako imię zespołu wybrali XXANAXX. Takie sama nazwa, tylko bez podwójnych iksów, to określenie silnego farmaceutyku uspokajającego. Jak sami zainteresowani zapewniają ich muzyka jest idealnym lekiem potrafiącym wprowadzić nas błogi stan. Dodatkowo nazywają siebie chilloutem przyszłości. Nie obawiajcie się, że słuchając tego krążka zaśniecie. Nie jest to żadna usypiająca pigułka, raczej coś co wprowadzi w piękny stan ukojenia i zaspokoi nasze muzyczne pragnienia.
Triangles nie jest niczym odkrywczym, nie rewolucjonizuje niczym współczesnego rynku muzycznego. Nie zmienia to faktu, że perfekcyjnie dobrany duet stworzył album niemal idealny, który przypadnie do gustu amatorom takich dźwięków jak i prawdziwym koneserom. Wydawnictwo rozpoczyna kompozycja Rescue Me. Posiadająca zimny bit piosenka bardzo dobrze wprowadza słuchacza w klimat całości. Utwór delikatnie acid house’owy z nastrojowym refrenem. Piosenka niezwykle przebojowa, idealnie nastraja w podróż po tych niezwykłych dźwiękach. Następnym utworem na krążku jest Shadows, które porywa od pierwszych chwil. Ten numer to jeden z kilku bodźców, przy którym odsłuchując zaprezentowany materiał, chce się tańczyć. Dla mnie jeden z najlepszych elementów Triangles. Sam przyłapałem się na tym, że nie mogłem przejść do następnej kompozycji z płyty, bo cały czas wciskałem przycisk replay. Podobne uczucie spotkało mnie podczas zapoznawania się z Garden. W tej kompozycji Klaudia Szafrańska pokazał popis swoich możliwości wokalnych, co dla mnie i reszty słuchających jest istną ucztą dla zmysłów.
Szkoda tylko, że takich porywających momentów na krążku jest tak mało. Nie jest to wada. Pozostały materiał wprowadza nas w stan całkowitego rozluźnienia, potrafi ukoić zszargane nerwy za pomocą relaksujących brzmień. Zdaję sobie sprawę, że krążek nie miał być zbiorem dyskotekowych przebojów na jedną noc, tylko czymś ambitniejszym. I nie zawiodłem się. W przepiękny senny nastrój wprowadziło mnie Stay, które na koncercie potrafi zapewnić olbrzymie emocje. Pozytywne wrażenie wywołuje zabieg zapętlenia bitu pod koniec utworu. Muszę również wspomnieć o Facing Eternity. Kompozycja w perfekcyjny sposób łączy dźwięki pianina z elektroniką. Utwór zachwyca tym, że w nienachlany sposób wprowadził mnie w pewien stan odrealnienia.
Wisienką na torcie jest Wolves, w którym gościnnie pojawia się Tomek Makowiecki. Po pierwszym odsłuchaniu po prostu oniemiałem. Kawałek od pierwszych chwil wprowadza w nas w muzyczny raj. Wszystko za sprawą zimnego podkładu i smyczków, które można wychwycić w tle. Głos dziewiętnastoletniej wokalistki w tym utworze jest po prostu cudowny, natomiast Makowiecki to klasa sama w sobie. Swój artystyczny kunszt pokazywał wielokrotnie, między innymi na ostatnim albumie Moizm. Tutaj ponownie czaruje swoim głosem. Początkowo miał być to wyłącznie solowy numer. Dobrze, że tak się nie stało. Cały krążek dużo by na tym stracił.
Triangles to małe produkcyjne arcydzieło zawierające dwanaście różnorodnych kompozycji. Mimo tego wszystkie zebrane tworzą spójną całość, która zabiera słuchacza w piękną podróż. Czasem relaksującą, czasem taneczną. Nie dajcie się zwieść okładce, która utrzymana jest w nijakiej kolorystyce. Muzyka duetu nie jest szarobura, mieni się feerią barw. Jeżeli to wydawnictwo to tylko rozgrzewka, to następna płyta może zatrząść światem.

