Od premiery jego debiutanckiego albumu Drauma minęły cztery lata, tym bardziej jego fani wyczekiwali nowego materiału. W tym roku Swiernalis zgotował nam prawdziwy Psychiczny fitness…
Początki swojej kariery rozpoczynał od projektu Lord & The Lair, jednak od 2016 roku działa po prostu jako Swiernalis. Jego słuchacze pokochali go za alternatywno rockowe brzmienie i niecodzienną barwę głosu. Od jego debiutu, wszyscy zastanawiali się, jaki będzie jego następny krok. Na jego drugi album musieliśmy trochę poczekać, jednak zdecydowanie się opłacało. W naszej rozmowie mieliśmy okazję zapytać go o nową płytę, plany na przyszłość i wiele więcej.
Nikola Nina Skopowska: Od premiery Psychicznego Fitnessu minęło już trochę czasu, jak odebrali ten album twoi słuchacze?
Swiernalis: Jestem zadowolony z tego, jak został przyjęty. Starałem się na nic nie nastawiać, nie przewidywać reakcji na ten album, choć takie myśli się zdarzały. Nadal dostaję coraz to nowsze opinie i recenzje, bardzo się cieszę, bo większość z nich jest pozytywna. Odnajduję w tym dużo zrozumienia ze strony odbiorców.
NNS: Nie obawiałeś się, że po 4 latach od twojego debiutu solowego, nie trafisz do tych samych słuchaczy?
Swiernalis: Bardzo się tego bałem. Gdy przyszedł wrzesień, poczułem się jakbym drugi raz debiutował. Czas szybko mija i wszystko się zmienia praktycznie z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Dla większości była to pierwsza styczność z moją twórczością. Obawiałem się, że osobom, które poznały mnie na Draumie, nie spodoba się ta płyta, bo jest zupełnie inna. Jestem osobą, która lubi zmiany, czy to u siebie, czy u muzyków, których obserwuje. Na szczęście większość słuchaczy, która jest ze mną od dawna uznała, że choć jest to inne, jest to równie dobre
NSS: Jak przez ten czas zmieniłeś się jako osoba i jak zmieniło się twoje podejście do muzyki?
Swiernalis: Wierzę w to, że jako ludzie, jesteśmy takimi kulami śnieżnymi i każdego dnia zostaje z nami to, co przeżywamy. Przez te 4 lata bardzo dużo się zmieniło. Z tych ważniejszych zmian, zacząłem inaczej patrzeć na muzykę, odszedłem od tworzenia piosenek sam z gitarą, a zacząłem więcej tworzyć z pianinem i syntezatorami. Wielki wpływ na to, co można usłyszeć na Psychicznym fitnessie miała także współpraca z zespołem. To, że dopuściłem do mojego albumu innych, jest odczuwalne.
NNS: Obecna sytuacja jest szczególnie ciężka dla branży muzycznej, jak pandemia wpłynęła na premierę twojego drugiego albumu?
Swiernalis: Ta sytuacja jest dramatem dla wszystkich. Pamiętam, jak dostałem propozycję od Kayax’u, by przełożyć premierę, byłem strasznie zły i uznałem, że nie ma takiej opcji. Po wielu rozmowach jednak uległem. Z perspektywy czasu nie żałuję tego. Niestety mamy teraz powtórkę sytuacji z marca. Wczoraj miałem już udostępnić daty koncertów, jednak uznałem, że jeszcze poczekam, bo pewnie za kilka dni będę musiał je odwoływać. Jest takie chińskie przysłowie, które dedykuje się wrogom: “Obyś żył w ciekawych czasach” i my w takich czasach właśnie żyjemy. Dla mnie ta pandemia była ciężka pod względem psychicznym. Teraz przeglądając moje zapiski z tamtego czasu widzę, jak destrukcyjny był dla mnie ten czas. Jednak obecnie ułożyłem sobie to trochę w głowie i jest lepiej.
NNS: Na platformach streamingowych, oprócz Psychicznego fitnessu, jest również dostępny album commentary, gdzie można usłyszeć twoje historie i komentarze do piosenek, skąd pomysł na stworzenie czegoś takiego?
Swiernalis: Sam jako słuchacz, bardzo lubię słuchać o takich smaczkach związanych z powstawaniem płyty, ale także, co miał artysta na myśli tworząc daną piosenkę. Zawsze ta interpretacja fana, różni się trochę od tego, co muzyk chciał przekazać, dlatego ciekawie jest usłyszeć interpretację danego utworu z perspektywy jego autora.
NNS: W utworze Ogrodnik można usłyszeć Piotra Roguckiego, jak wspominasz tę współpracę?
Swiernalis: Naprawdę dobrze to wspominam. Piotr świetnie się w to wpasował i nawet nie podejrzewałem, że uda się tak dogadać i dojść do takiej synergii z naszymi pomysłami. Poza tym prywatnie Piotrek jest super szalonym i nietypowym człowiekiem. Jego rozwój na przestrzeni lat jest bardzo ciekawym zjawiskiem. Bardzo miło mi się słucha tego, co razem stworzyliśmy.
NNS: W twoim #hot16challenge2, dość bezpośrednio odnosisz się do sytuacji politycznej w naszym kraju, nie obawiałeś się, że odrzuci to część twoich słuchaczy?
Swiernalis: Ja nigdy nie ukrywałem tego, jakie mam poglądy i przekonania. Uważam, że jeśli komuś się to nie podoba, to trudno, ma dwa wyjścia: nie słuchać już tego wykonawcy albo uznać, że muzyka jest ponad podziałami. Ja sam słucham wielu artystów, z którymi się nie zgadzam. Przykładem tego jest Morrissey, którego muzykę uwielbiam, ale wiem też, że to co mówi i jego poglądy nie zgadzają się z moimi, a wręcz są szkodliwe. Uważam, że to co się obecnie dzieje woła o pomstę do nieba, wręcz dziwię się, że tak mało osób o tym mówi. Chyba jeszcze mamy za dobrze, żeby pisać protest songi.
NNS: Będąc jeszcze w temacie #hot16challenge2. W wywiadzie u Artura Rawicza wspominałeś, że słuchasz dużo rapu. Możemy się spodziewać więcej ciebie rapującego?
Swiernalis: Nie planuję tego, ale to może się wydarzyć. Ale po czasie zauważyłem, że Wirus jest w jakiś sposób utworem hip hopowym przez to, że jest bardzo prosty i jest jedną wielką przechwałką. Prędzej czy później stworzę coś w tym klimacie, bo lubię to, a rap pozostawia tyle pola do eksperymentów i ekspresji, że to jest coś pięknego.
NNS: Jakie masz plany teraz po wydaniu płyty? Oprócz koncertów, które niestety, póki co się nie odbędą, to masz w głowie jeszcze promocję Psychicznego Fitnessu, czy już tworzysz nowy materiał?
Swiernalis: Tak naprawdę siedzę teraz już nad nowymi utworami i nowym materiałem. Mam w głowie pomysł na mały concept album, ale to pewnie się jeszcze wiele razy zmieni. Niestety w tych czasach niebezpiecznie mieć plany. Póki co sytuacja nie sprzyja wychodzeniu do ludzi, więc pozostaje tworzyć muzykę, a reszta się okaże w swoim czasie.

