Dzisiaj premierę miał nowy singiel zespołu Tulia, Rzeka. Z tej okazji mamy dla Was krótki wywiad z dziewczynami.
- Łukasz Jaćkiewicz:Ostatnich kilka miesięcy to dla Was samo pasmo sukcesów. Niezwykły odbiór Waszych coverów, docenienie autorskich kompozycji czy Platynowa Płyta dla Waszej pierwszej płyty. Jak zespół Tulia zmienił się od tamtego czasu i jak to wpłynęło na Wasze codzienne funkcjonowanie? Trudno jest być „Tulianką”, gdy ludzie Was obserwują częściej niż dotychczas?
Przede wszystkim dzięki doświadczeniom, które nas spotkały, mamy wrażenie, że nie istnieje w przestrzeni naszej pracy coś, co mogłoby nas niepozytywnie zaskoczyć. Nabyłyśmy pewności, że to, co robimy, jest dla odbiorców ciekawe. Nie martwimy się zatem, czy występ się spodoba, a raczej nie możemy doczekać się reakcji spotkanej publiczności. Dobrze nam na scenie, otworzyłyśmy się na słuchaczy. Wyczekujemy ich emocji, reakcji, staramy się wręcz podkręcać te stany. Poza tym są zmiany, ale nie drastyczne, raczej miłe. Jeśli chodzi o wpływ na codzienne funkcjonowanie, zrezygnowałyśmy z części dotychczasowych zajęć na rzecz innych, wymagających mniejszego zaangażowania czasowego, bo w zależności od okresu w kalendarzu, większość naszego czasu to praca nad muzyką i koncerty, które są naszym głównym zajęciem. Poza tym żyjemy jak wcześniej, kiedy nosimy stroje wzbudzamy większe zainteresowanie, jest ono odczuwalne, ale gdy ściągamy stroje i wyglądamy „normalnie”, jest znacznie mniejsze i tylko czasem zdarzy się, że ktoś nas zaczepi.
- Łukasz Jaćkiewicz: Powracacie w lekko odmienionym składzie, o którym poinformowaliście fanów już dość dawno. Czy ta roszada to nowe otwarcie dla zespołu czy po prostu kontynuacja tego co robiłyście w nowej odsłonie? Jak to zmieniło zespół Tulia?
W zasadzie jest to dla nas i kontynuacja i nowe rozdanie. Kontynuujemy to, co zaczęłyśmy, w nowej odsłonie. Zmiany są naturalną koleją życia, a ta konkretna nie ma negatywnego wpływu na wartość muzyczną, co podkreślają też nasi słuchacze i bywalcy koncertów. Tulia to przede wszystkim białe głosy i specyficzny nastrój, który starannie pielęgnujemy, niezależnie od okoliczności. Kulturą i tradycją ludową inspirujemy się zawsze. Otwieramy więc nowy rozdział z nową energią.
- Łukasz Jaćkiewicz: Przed nami premiera Waszego nowego singla „Rzeka”, który miałem już szansę posłuchać. O czym opowiada i dlaczego właśnie ten utwór został wybrany na singiel promujący Wasz nowy album?
Rzeka to symbol. Ma swoje źródło, zakręty i ujście, piękny koniec. Można usłyszeć w niej o pewnej decyzji, może w pewnym sensie ukazuje przemijanie, walkę z własnymi demonami, problemami, podejmowanie prób zmian, które nie wychodzą? Interpretację jednak zostawiamy zawsze słuchaczowi. Dlaczego wybrałyśmy rzekę? Po pierwszym odsłuchaniu pierwszych wersji piosenki od razu wiedzieliśmy, że to po prostu musi być singiel. Idealnie dodaje klimat, jaki chcemy tworzyć na nowej płycie. Chcemy pokazać „Rzeką” czego mniej więcej ludzie mogą oczekiwać z naszej strony.
- Łukasz Jaćkiewicz: Singiel zobrazowany został teledyskiem, który premierowo również obejrzałem. Dla mnie to coś nowego w Waszej dotychczasowej estetyce, którą prezentowaliście. Jak wyglądała praca na planie i kto wpadł na pomysł takiego „mrocznego” klipu?
Jest to odświeżenie jeśli chodzi o estetykę. Wydaje nam się jednak, że ten klimat zawsze z nami był. Reżyser naszego teledysku, Michał Pańszczyk, dostrzegł w naszej muzyce szereg szczegółów i emocji, które nas charakteryzują i postanowił to uwydatnić według autorskiego pomysłu, to jego inwencja. Klip miał podkreślić tajemnicę, kobiecą siłę, siostrzane wsparcie, ale też przedstawić krąg życia, zmiany (które będą alternatywnym tematem do tekstu budującego oczywiste skojarzenia z historią miłosną). Chciałyśmy zaprezentować coś nowego, zaskoczyć słuchaczy obrazem, jakiego się nie spodziewają. Praca na planie była dosyć długa i wymagająca, trwała ponad 14 godzin. Myślimy, że efekt, jaki został uzyskany, wynagradza wszystkim trud włożony w realizacje. Jesteśmy dumne z tego, jaka jest „Rzeka” pod każdym względem.
- Łukasz Jaćkiewicz: Singiel to pewien przedsmak, który zapowiada Wasze nowe wydawnictwo. Czego możemy się po nim spodziewać?
Możecie być pewni, ze nie zabraknie ludowego pierwiastka, etnicznych instrumentów oraz śpiewu archaicznego. Zostaniemy przy „naszym śpiewaniu”, które ozdobi więcej głębokiej elektroniki. Mamy w planie, by brzmienie było bardziej przestrzenne, a utwory same w sobie wzruszające, mocne – jak do tej pory. Będzie to jednak coś innego, niż do tej pory. Myślimy, że trafi to w gust większej ilości słuchaczy. Przedsmakiem jest „Rzeka”.

