„Jesteśmy cały czas w wirze pracy” – wywiad z zespołem Kamp!

Grupy Kamp! nie trzeba przedstawiać. Tomek, Michał i Radek od dekady przelewają swoje wizję na muzykę, dzięki którym otrzymujemy takie albumy jak Orneta czy Kamp!. Ostatnio, trasą koncertową, promowali swój pierwszy album live, zarejestrowany m.in. podczas Fest Festival. Na zakończenie trasy, Tomek i Radek porozmawiali z nami o ich pracowitej wiośnie, zdradzili co myślą o współpracy z innymi artystami, a także – o swoich fanach!

Sylwia Krzywonos: Dziś macie swój ostatni koncert z trasy – od jutra planujecie odpoczynek czy jednak rzucacie się w wir dalszej pracy?

Tomek Szpaderski: Jutro jest ważny dzień! Jutro jestem świadkiem na weselu (śmiech), więc wiru pracy od razu nie będzie, ale od przyszłego tygodnia. My jesteśmy cały czas w wirze pracy i to jest tylko symboliczne zakończenie trasy, bo na pewno to nie będzie tak, że nie zobaczycie nas na koncertach przez następne pół roku, czy coś takiego, tylko na pewno będziemy się spotykać. Od niedawna, na szczęście, zmieniliśmy system pracy i pracujemy na bieżąco, systematycznie bez wielkich przerw i urlopów, ani symbolicznych zakończeń.

S.K.: Mieliście także zmianę managementu – jak to wpłynęło na waszą pracę? 

Radek Krzyżanowski: To są na pewno niezależne rzeczy, ale pewne rzeczy poszły do przodu i jesteśmy zadowoleni. Na ten moment, to co planujemy to cały czas pracować nad materiałem studyjnym, który od wiosny będzie ukazywać się w postaci singli. Na pewno będzie też szereg nowych utworów, które będziemy chcieli dodać do live’a, a tych koncertów będzie też sporo od wiosny. Więc rzeczywiście, teraz jest taka zimowa przerwa, później kontynuacja, a nie na zasadzie zakończenia pewnego etapu i rozpoczęcia nowego.

S.K.: Wprowadziliście nowszy tryb koncertów, więcej improwizacji, a widziałam jeden z waszych ostatnich postów na Instagramie odnośnie koncertu w Lublinie, to był dosyć kameralny koncert. Wolicie takie klimaty, czy jednak większe sale?

Tomek: Ten w Lublinie był o tyle specyficzny, że pierwszy raz zdecydowaliśmy się grać wśród publiki w konwencji bojlerumowej. Wiadomo, że taka konwencja pewnie nie wszędzie się sprawdzi, natomiast są takie miejsca, że można zagrać razem z publiką i też razem z nimi przeżywać tę muzykę. To jest dla nas bardzo fajny bodziec i coś zupełnie nowego po tylu latach grania, a zawsze znajdujemy takie okazje, żeby zrobić coś nowego. 

S.K. Czy obecnie macie jakiegoś artystę, z którym chcielibyście współpracować, ewentualnie wystąpić na scenie – teraz, w tym momencie?

Tomek: Hmm, nie mamy takiej listy marzeń, tylko patrzymy na pewne sprawy realnie. Ale ostatnie wydarzenia pokazały nam, że jesteśmy całkiem nieźli jeśli chodzi o kolaboracje. Bardzo długo tego nie robiliśmy przez pierwsze lata działalności zespołu, naprawdę byliśmy cały czas w trójkę. Raczej nie dopuszczaliśmy nikogo do naszej pracy, ani na siłę nie kolaborowaliśmy z innymi artystami, a zmieniło się to, tak naprawdę, od projektu Hot Dance Party, który zrobiliśmy. Na pierwszy ogień wzięliśmy sobie kilku artystów i ze wszystkimi naprawdę dobrze nam się pracowało. 

Radek: Nie mamy listy, ale to się będzie wydarzać, z różnymi artystami, z którymi chcielibyśmy współpracować, albo którymi się inspirujemy. Teraz, dla młodego rapera, w zasadzie raper to za mało powiedziane – Gverilla, który jest też songwriterem – napisaliśmy dla niego utwór na nowy album i bardzo możliwe, że spotkamy się również na scenie. Poza tym to zobaczymy co przyniesie przyszłość. Na pewno jest dużo opcji, które możemy teraz zrealizować.

Tomek: Bardzo fajne są takie clashe, spotkania z artystami, których właśnie na tej liście paradoksalnie nie mamy, bo są z zupełnie innego, muzycznego świata. Ale od takich artystów możemy się wiele nauczyć i oni od nas. Wiadomo, że fajnie by było zrobić collab z kimś, ze świata muzyki elektronicznej, ale na razie to co się dzieje, to są właśnie artyści, którzy są z innej muzycznej bajki.

Radek: Też jeszcze można wspomnieć, że jako my jesteśmy w tej muzyce elektronicznej, około klubowej, to na pewno chcielibyśmy być zremiksowani przez jakiegoś artystę. Niekoniecznie pracować z nim w studiu, ale na przykład po prostu inaczej spojrzałby na nasze utwory i przedstawił swoją wizję utworu. Będziemy szli w tę stronę, na pewno coś się wydarzy przy tej okazji i my też kogoś zremiksujemy.

S.K. Wracając do koncertów – pamiętacie jakąś szaloną akcję fanów, coś pamiętnego, może coś specjalnego co dla Was przygotowali?

Radek: Ja uważam, że wciąż robią coś szalonego jeżdżąc na dwudziesty-któryś koncert (śmiech)! Uważam, że to jest szalone i chyba nigdy bym nic takiego nie zrobił, mój rekord to jakieś 4-5 razy, a do dziesiątki nie wyobrażam sobie dojść, więc dla mnie to jest szalone. Jeszcze co mogłoby się wydarzyć, ewentualnie gdyby grać w tej konwencji bojlerumowej, to tu jest pole do różnych, nietypowych zachowań i mam nadzieję, że to się jeszcze wydarzy.

Tomek: Cały czas nie możemy się nadziwić, że ktoś robi sobie dziary z naszym logo. Ale to bardzo miłe szaleństwo.

fot. Tomek Szpaderski / ig: @ismena_anna

fot. Sylwia Krzywonos / ig: @ismena_anna, @alialonack

Ostatnio opublikowane