Niedawno ukazała się najnowsza płyta Urszuli, zatytułowana Teraz Ja, ukazująca w bardzo ciekawy, nowoczesny sposób wszystkie kolory muzyki artystki.
W związku z jej premierą miałyśmy okazję porozmawiać między innymi o procesie zbierania materiału, podejściu Urszuli do utworów, projektach jakimi się ostatnio zajmowała i bardzo ekscytujących planach na najbliższą przyszłość.
Przeczytajcie zapis wywiadu!
Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję płyty!
Dziękuję! W dzień premiery czekaliśmy do północy żeby ukazała się w serwisach streamingowych i na żywo obserwowaliśmy reakcję fanów. Wielu ludzi opowiadało o swoich ulubionych utworach, właściwie każdy wybrał jakiś inny… Bardzo mnie to cieszy.
AM: Wyszła naprawdę świetnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
To jest pierwszy premierowy materiał od około 7 lat, prawda?
Faktycznie. Jest to niesamowite. ostatnią taką płytą były Eony Snu. Nam to upłynęło szybciej, bo robiliśmy jakieś nagrania live czy reedycje, ale jednak.
AM: Jak Ci się nagrywało premierowe utwory po takim czasie?
Tę płytę robiliśmy już po zakończeniu pracy nad tymi wszystkimi innymi projektami. Trzeba było zebrać te wszystkie utwory, które powstały przez te ostatnie 7 lat do jakiegoś mojego wspólnego mianownika. Trochę je zmienialiśmy, żeby były spójne pomimo tego, że kompozytorów i twórców tekstów jest tam bardzo wielu.
AM: A co miałaś w głowie jako ten wspólny mianownik?
Mnie! To ja jestem tym mianownikiem. Kilka osób pracowało nad ogólnym brzmieniem tej płyty, mój gitarzysta, z którym gram już 17 lat, Dawid Broszczakowski,Jurek Runowski i Kuba Galiński.
Chcieliśmy, żeby ta płyta była współczesna. Te gitary oczywiście tam są. Mamy dwóch gitarzystów w zespole, muszą mieć co robić na scenie, ale oprócz tego jest tam dużo elektroniki, jest nawet trąbka.
AM: Słuchając tej płyty mam wrażenie, że naprawdę świetnie się bawiliście przy nagrywaniu.
Tak! Cieszę się, że można to wyczuć. Najfajniejsze były chyba momenty, kiedy próbowaliśmy dodać do tych piosenek coś współczesnego. Niekiedy naprawdę bujaliśmy się jak na dobrej imprezie.
AM: Ale ballady też są.
Są. Ja kocham ballady. Potrafię dostrzec piękne melodie. Od zawsze było to dla mnie bardzo ważne. Będąc dzieckiem słuchałam ABBY, Beatlesów. Melodie były dla mnie w tym wszystkim chyba najważniejsze, nawet ważniejsze od tekstów. Zawsze chciałam podkreślać melodie, które zapadają w pamięć i poruszają emocje. To na ich podstawie wybieram piosenki.
AM: A czy kolejność piosenek na płycie ma dla ciebie znaczenie?
Tak. Układałam je sama pewnie dlatego, że znałam je najlepiej.
AM: Opowiedz mi proszę troszkę o piosence Kilka Słów i o tym genialnym teledysku.
Kilka Słów to piosenka, którą dostaliśmy na samym końcu. Przysłał ją nam Bartek Wielgosz, były klawiszowiec zespołu Kombii, powiedział, że to takie lata 80’, Ula z dawnych lat. Zastanawiałam się chwilę, bo ona jest niesamowicie wesoła, taki nawet dance. W końcu stwierdziłam, że to może nawet fajnie, żeby podejść do tego inaczej.
Okazało się, że została pierwszym singlem. Niektórzy byli przerażeni, że będzie to tylko taki klimat, ale jednak są gitary, emocje, ballady, wszystko tam jest.Trochę niezamierzenie podsumowałam swoją działalność.
Natomiast w teledysku są dziewczyny z pasją, które od dziecka pracują na swoje umiejętności i są z tego dumne. Wiem ile to znaczy, bo sama musiałam z wielu rzeczy rezygnować, żeby ćwiczyć, grać i uczyć się muzyki.
AM: Jest nowa płyta, były reedycje, będzie książka… Jesteś ogromnie zajęta! Patrząc na natężenie materiału mam wrażenie, że praktycznie całą pandemię spędziłaś w studio.
No i właściwie masz rację. Może nie do końca całą, ale faktycznie było tego bardzo dużo. Nie graliśmy koncertów, więc zajęliśmy się tymi projektami. Myślę, że gdyby nie mój partner, który bardzo mnie do tego zachęcał to mogłoby się to nie udać. Namawiał mnie do zbierania tego materiału i nagrania nowej płyty, bo moi fani przede wszystkim czekają na coś nowego.
Ta płyta powstała głównie dla nich, ale też i dla mnie, żeby pokazać gdzie jestem teraz.
AM: Jak z twojej perspektywy wyglądał powrót w studiu do tych poprzednich płyt?
Mój zespół, który gra ze mną od lat stwierdził, że te reedycje to świetny pomysł, znamy te utwory, gramy je cały czas. Okazało się, że nie jest to do końca takie proste, bo na koncertach gramy jednak różne wersje, zmieniamy je. Teraz mieliśmy wrócić do pierwotnych aranżacji. Mając wszystkie ślady tych starych nagrań chcieli to zrobić jak najbardziej identycznie. Nie było to łatwe. Mi chyba było najłatwiej, ale jednak też nie do końca. Trudno mi było niekiedy wrócić do tej barwy.
Tym bardziej cieszymy się, że wyszło.
Jednym z ważnych powodów nagrania tego na nowo było to, żeby te utwory mogły być nareszcie dostępne w streamingu i żeby też kolejne pokolenie mogło się z tym zapoznać.
AM: A na czym teraz się skupiasz?
Muszę dokończyć biografię i wybrać do niej zdjęcia co będzie trudne, bo jest ich bardzo dużo. Oczywiście odpoczywać i pracować nad koncertami na 40lecie.
AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę!
Dziękuję!
