Site icon All About Music

„[…] wiem, że to, co tworzę ma szansę komuś pomóc, ale jednocześnie mam w sobie wewnętrzną blokadę przed mówieniem wprost o mojej chorobie” Wywiad z UGORNĄ

Jakiś czas temu ukazał się nowy singiel UGORNEJ zatytułowany Wszystko Zabierze Wiatr, w którym artystka bardzo otwarcie opowiada o swojej trudnej walce z depresją. Utworowi towarzyszy bardzo wymowny, artystyczny teledysk.
Artystka opowiedziała mi o tworzeniu utworu i o swojej drodze do lepszego, łatwiejszego życia. Przeczytajcie zapis tej wyjątkowej rozmowy.

Adrianna Małolepszy: Niedawno ukazała się Twoja płyta. Dość długo kazałaś sobie na nią czekać. Skąd taka przerwa?

Wydaje mi się, że wynikało to z tego, że chorowałam. Ten ostatni numer to takie podsumowanie moich zmagań z depresją i tych wszystkich emocji, od których nie mogłam się uwolnić. Cały czas powtarzałam, że nie jestem gotowa, że muszę poczekać. Miałam niestały grunt pod nogami i odczuwałam ogromny lęk przed oceną.
Niesamowite, ile presji i lęku sami jesteśmy w stanie na siebie nałożyć. Żyjemy w przeświadczeniu, że to co robimy nie jest wystarczająco dobre. Cały czas chcemy coś poprawiać. Chcemy być najlepsi, a nigdy tak nie jest.

AM: Na płycie Herstoria poruszasz trudne emocje, potem wydałaś naładowany pozytywną energią singiel Hej, a teraz znów wróciłaś do niezwykle trudnych tematów. Co Cię do tego skłoniło?

Często jest tak, że słuchamy ludzi wokół nas. Ja też chciałam zaufać i iść do przodu. Zawsze miałam poczucie, że skoro dostałam talent, to muszę go wykorzystać. Mam jakąś misję. Pokonałam bardzo długą drogę z depresją i stanami lękowymi. Bardzo męczyłam się sama ze sobą i chcę teraz pokazać ludziom, że można z tego wyjść – stanąć na scenie i z niej nie uciec.
Stwierdziłam, że muszę wydać “Wszystko Zabierze Wiatr”. To jest w stu procentach moje  przekazuję w tej piosence coś bardzo ważnego. Może da nadzieję choć jednej osobie.

Wydaje mi się, że fajne jest to, że dzielę się tymi rzeczami w momencie, gdy już przebrnęłam przez te emocje i jestem w zupełnie innym miejscu. 

AM: Trudno mi sobie wyobrazić, żeby można było tkwiąc głęboko w tych emocjach i przeżyciach siedzieć i opowiadać o tym wywiadach.

No właśnie. Nie da się. Przy promocji płyty zdarzało mi się czasem uronić łzę.
Ostatnio zostałam poproszona, abym w kilku zdaniach opisała, o czym jest numer “Wszystko Zabierze Wiatr”. Moja menadżerka pięć razy kazała mi ją poprawiać, bo mówiła, że ludzie nie rozumieją co chcę przekazać. To był bardzo trudny proces.

AM: A co było w tej pierwszej wersji notatki, którą potem zmieniałaś?

Napisałam, że chodzi o depresję, ale nie było to podane na tacy. Nie napisałam, że moja walka z mężczyzną w klipie to tak naprawdę moja walka ze sobą, moimi problemami i moją chorobą. Moja menadżerka stwierdziła, że jeśli tego nie napiszemy, to nie zostanie to w ten sposób odebrane.
Wydaje mi się, że na mojej płycie też było zbyt wiele metafor. To był trudny materiał. Powinnam była bardziej się otworzyć, wyjść do słuchacza. Wiem, że popełniłam trochę błędów w komunikacji z odbiorcą. 

AM: Zastanawiam się tylko na ile warto tak wszystko podać na tacy, a gdzie zostawić tę przestrzeń do interpretacji. 

Chciałabym, żeby ta przestrzeń była. Chciałam zostawić troszkę tajemnicy, ale jednak słyszałam głosy, że jest to zbyt zawoalowane. Może chodzi o to, że na co dzień nie bardzo daje się poznać słuchaczom, przez co nie  do końca wiedzą, kim jestem i jakie wartości chcę przekazać. W życiu codziennym jestem bardzo otwarta. Cały czas szukam sposobu, żeby pozostać w zgodzie ze sobą, ale równocześnie dać się poznać jako człowieka.

AM: W tekście utworu Wszystko Zabierze Wiatr bardzo się otworzyłaś i zastanawia mnie czy w momencie kiedy musiałaś podsumować w tej notatce to co tam zawarłaś nie wystraszyłaś się tej otwartości…

Z jednej strony wiem, że to, co tworzę ma szansę komuś pomóc, ale jednocześnie mam w sobie jakąś wewnętrzną blokadę przed mówieniem wprost o mojej chorobie, bo mam wrażenie, że wykorzystuję ją do tego, aby się promować. Nie wiem, skąd to się bierze. Oczywiście, nagłaśnianie tematu jest ważne i pomaga, ale czasem nie mogę się przemóc. Zaczęłam terapię 13 lat temu i wtedy nie mogłam mówić o niej otwarcie. To był wstydliwy temat i ludzie podchodzili do tego tematu zupełnie inaczej niż dziś. Teraz jest znacznie lepiej, zwłaszcza w dużych miastach. Podchodzimy do tego bardzo pozytywnie. W tamtym czasie w mojej wiosce był to jednak duży temat tabu. Minęły lata, nim powiedziałam rodzicom, że chodzę na terapię. 

AM: Była to dla Ciebie na pewno trudna decyzja. Co Cię skłoniło, żeby jednak wtedy, mimo wszystko iść do terapeuty?

Po prostu byłam w tak złym stanie, że wiedziałam, że to jedyna droga. Nie byłam w stanie funkcjonować. Średnio raz w tygodniu byłam w szpitalu, bo miałam tak dotkliwe ataki paniki, że lekarze pytali, co wzięłam. Nie mieli pojęcia co się dzieję i jak mi pomóc. Nigdy nie miałam do czynienia z żadnymi narkotykami, bo zawsze się tego bałam.
Ten proces terapii był oczywiście bardzo długi. Odczuwalną poprawę zauważyłam jakoś po siedmiu latach. Musiałam nauczyć się żyć sama ze sobą, oduczyć się złych wzorców. Usprawiedliwiałam ludzi, którzy mnie źle traktowałam, nie potrafiłam walczyć o swoje zdanie. Pozbycie się tych nawyków zajęło mi dużo czasu.

AM: Czy teraz kiedy jest już dużo lepiej wciąż jesteś w kontakcie z terapeutą?

Tak. Gdy teraz dzielę się swoją muzyką, to towarzyszy temu lęk. Jest to bardzo emocjonalny proces, więc co jakiś czas mam spotkania z terapeutą, który pomaga mi z tym wszystkim sobie poradzić. Dobrze jest usłyszeć, co ma do powiedzenia ktoś zupełnie obiektywny. Daje mi to też poczucie, że dbam o siebie. Musimy dbać o siebie, bo bez tego nie jesteśmy w stanie nic dać innym. 

AM: Jakie masz teraz podejście do oceny tego co tworzysz z zewnątrz?

Teraz już boję się tego trochę mniej, bo jestem pewna tego, co robię i swoich wartości.
Jestem osobą, której nie wszystko się podoba i zdaję sobie sprawę, że to, co ja stworzę też nie spodoba się każdemu. Oczywiście chciałabym, żeby moja muzyka dotarła do jak największej grupy ludzi i z nimi została. Największą nagrodę jest dla mnie to, gdy wiem, że moja muzyka do kogoś dotarła i z nim rezonuję. Uwielbiam, gdy wraca do mnie energia ludzi, którzy rozumieją mój przekaz. Jestem za to naprawdę wdzięczna. Ostatnio po koncercie dostałam dużo energii zwrotnej i czuję się uskrzydlona.

AM: Wspaniale! Chciałabym jeszcze na chwilkę pochylić się nad teledyskiem. Kto wpadł na pomysł, żeby tak ująć ten utwór?

To było niesamowite. Ivan Bambalin tworzył dla mnie wizualizacje do płyty “Nowa Herstoria”. Uwielbiam go, jest niesamowicie profesjonalny. Przy tym projekcie też razem pracowaliśmy. Wiedziałam, że tylko on może przekazać te emocje w odpowiedni sposób. Wysłałam mu ten numer, a on zadzwonił do mnie następnego dnia z całym planem i koncepcją.
Na planie było niesamowicie. Kręciliśmy klip latem, więc było bardzo gorąco, ale wszyscy byli serdeczni i zaangażowani. Bardzo to doceniam. Czułam się z nimi bezpiecznie i swobodnie.

AM: Planujesz co dalej? Wiesz w jakim kierunku będziesz teraz szła?

Dalej będą to smutne teksty, bo są mi one najbliższe. Zależy mi na tym, aby przekazywać trudne emocje. Jeśli o muzykę, to chciałabym popracować nad przekazem, żeby nie przytłaczać odbiorcy. Chcę, żeby muzyka mogła wpasować się w różne momenty życia. Miała więcej przestrzeni, powietrza. Na pewno zawsze będzie to szczere i w zgodzie ze mną. Pracuję już nad nowym materiałem, który ukaże się w formie EP-ki wiosną. 

AM: To co robisz jest bardzo wyjątkowe i trzymam za Ciebie kciuki. Bardzo Ci dziękuję!

Ja również! Możliwość wygadania się tobie była największą przyjemnością. 

Exit mobile version