Site icon All About Music

„Chciałam, aby każdy miał swój wyjątkowy Plan. Plan działania, który jest niezbędny do osiągania zamierzonych celów i spełniania marzeń.” Wywiad z Sylwią Przybysz

Wczoraj była niepozorną nastolatką, dzielącą się swoimi muzycznymi poczynaniami w sieci. Spostrzeżona przez internautów dostała szansę od My Music na spełnienie swoich marzeń. Plan to pierwszy krok do realizacji celu, jakim jest popularyzacja własnej osoby jako artystki. Sylwia Przybysz kilka miesięcy temu zaczęła swoją muzyczną podróż na poważnie, wydając swój debiutancki album. Dziś odważnie mówi, jaką była i jest osobą. No i oczywiście zdradza kulisy swojego sukcesu.

To sztuka zadebiutować na 8. miejscu Oficjalnej Listy Sprzedaży…

 

Beata Prętnicka: Jesteś kolejną osobą, która swoje swoje pierwsze kroki stawiała w internecie. Wcześniej podobną drogę przeszły Kasia Popowska, Jula, Saszan czy z zagranicznych gwiazd – Justin Bieber. Łatwo było dążyć drogą wytyczoną przez innych artystów?

Sylwia Przybysz: Przekonałam się do wrzucenia coveru, ponieważ chciałam podążać drogą swojego idola wspomnianego już Justina Biebera. Ostatecznie to właśnie dzięki niemu można powiedzieć, że przełamałam lęki i pokazałam się publicznie. Nie było łatwo. Zanim zobaczyłam większe efekty minęły dwa lata. Przez ten cały czas systematycznie nagrywałam nowe covery, czytałam komentarze i starałam się poprawić wszystkie błędy, które popełniłam we wcześniejszych nagraniach. W końcu zdecydowałam się na nagrywanie coverów na wyższym poziomie i zaczęłam jeździć do pobliskiego studia nagraniowego, gdzie dobry sprzęt umożliwiał mi nagrywanie w dobrej jakości.

Łukasz Mantiuk: Przypominasz sobie jakiś przełomowy moment, który zapadł Ci jakoś szczególnie w pamięć?

Sylwia Przybysz: Tak. Przełomowym momentem było kiedy to My Music zadzwoniło do mnie po 10 minutach odkąd wrzucili mój cover na swój fanpage z informacją że nagrywam singiel. Zaskoczyło ich to jakie miałam poparcie słuchaczy w Internecie. Nie docierało do mnie, że dostaję taką szansę, że moja ciężka praca ma w końcu jakieś efekty.

Beata Prętnicka: Powiedz nam, jak namówiłaś Jacka MEZA Mejera do współpracy przy tytułowym utworze?

Sylwia Przybysz: Nie namawiałam go. Któregoś dnia, gdy byliśmy w trakcie tworzenia singla Plan dostałam telefon czy chciałabym, aby ta piosenka była nagrana w duecie z Mezo. Zgodziłam się bez wahania, chociaż do dzisiaj nie wiem jak to się stało, że debiutancki singiel nagrałam z tak wielkim i znanym artystą.

https://www.youtube.com/watch?v=XDZKUfJsjZo

 

 

Beata Prętnicka: Kompozycje zawarte na płycie są dość proste i łatwo wpadają w ucho. Czy o taki efekt chodziło, kiedy tworzyłaś swój debiutancki album?

Sylwia Przybysz: Nie nazwałabym ich do końca prostymi. Co prawda – pierwszy singiel zatytułowany Plan był prostą kompozycją i taki efekt chcieliśmy osiągnąć, żeby pokazać ludziom, że można stworzyć prostą piosenkę, która jest o czymś i ma ukryty głębszy sens. Pozostałe kompozycje są dojrzalsze. Uwielbiam teksty swoich piosenek. Są trudne, ale takie prawdziwe. Każda piosenka dotyczy problemów, które dotykają nas – nastolatków. Każdy może znaleźć coś dla siebie i utożsamić się z moją muzyką.

Beata Prętnicka: Plan zawiera aż 15 utworów. Dość rzadko spotykamy się z sytuacją, gdy na jednym albumie znajduje się tak dużo kompozycji. Zdradź nam proszę, kulisy powstawania materiału. Jak długo nad nim pracowałaś?

Sylwia Przybysz: Pracowałam nad nim całe wakacje. Praktycznie cały czas byłam poza domem. Chciałam udowodnić ludziom, że ta płyta nie powstała z przypadku i nie tworzyliśmy byle jakich utworów, tylko po to by zapełnić płytę. Żaden utwór, który jest na płycie nie znalazł się tam przypadkowo. Wszystkie piosenki tworzą logiczną całość i nie mogło zabraknąć żadnej z nich.

Beata Prętnicka: Po raz pierwszy na żywo zaprezentowałaś się podczas Young Stars Festival. Jakie to uczucie występować przed kilkunastotysięczną widownią?

Sylwia Przybysz: Czuję się wtedy niesamowicie. To było zdecydowanie moje marzenie z dzieciństwa. Ale Young Stars to nie był pierwszy występ na żywo przed kilkunastotysięczną widownią. Występowałam wcześniej na Meet Up’ach czyli zlotach Youtuberów i ich fanów. To były piękne chwile. Pamiętam kiedy wracałam do domu z pierwszego takiego występu we Wrocławiu, popłakałam się ze szczęścia przez to,  że dostałam taką szansę.

https://www.youtube.com/watch?v=r2EMh3ZcDzU

 

Beata Prętnicka: Skąd zatem wziął się u Ciebie pseudonim Sysia?

Sylwia Przybysz: Sama do końca nie wiem. Jeden z najpopularniejszych Youtuberów w Polsce – JDabrowsky, który pokazał mnie szerszej publiczności. W ten sposób chciał zbudować mi konkretniejszy wizerunek w Internecie i wymyślił mi pseudonim Syśka/Sysia. Zaczął publicznie na mnie tak mówić i w ten sposób o mnie pisać. Od tamtej pory tak zostało.

Beata Prętnicka: Oprócz wspomnianej pracy z Mezem, w studiu nagraniowym spotkałaś się jeszcze z Remo i Verbą. Czy jest ktoś jeszcze, z kim chciałabyś kiedyś zaśpiewać?

Sylwia Przybysz: Nie myślałam nad tym z kim chciałabym podjąć współpracę przy tworzeniu nowej płyty. Na pewno planuje nagrać coś z Jeremim Sikorskim, ponieważ jest moim przyjacielem i dużo mu zawdzięczam. Wydaje mi się, że cieszyłabym się z współpracy z każdym artystą, gdyż są to nowe doświadczenia i na pewno przyniosłyby owoce.

Beata Prętnicka: Skąd pomysł na dodawanie do każdego egzemplarza Twojej płyty… kredek?

Sylwia Przybysz: Chciałam, aby każdy miał swój wyjątkowy Plan. Plan działania, który jest niezbędny do osiągania zamierzonych celów i spełniania marzeń. Okładka została zaprojektowana w taki sposób, aby każdy mógł stworzyć ją tak naprawdę sam i postawić na półce swój wyjątkowy i jedyny egzemplarz. Czemu kredki? Chciałam, aby każdy nadał trochę kolorów swojemu życiu i uwierzył, że z uśmiechem na twarzy daleko może zajść.

Beata Prętnicka: Kim jest dzisiaj Sylwia Przybysz? Czy w jakiś sposób przypominasz osobę, którą byłaś jeszcze kilka lat temu?

Sylwia Przybysz: Nie czuję, żebym zmieniła się jakoś bardzo mocno jako osoba. Może stałam się bardziej odpowiedzialna, odważna i odporna na opinie innych, ponieważ w Internecie nie da się uciec przed nieraz niepochlebnymi opiniami. Jednak w domu i w szkole jestem jak najbardziej tą samą Sylwia Przybysz, którą byłam kilka lat temu. Nie mogę powiedzieć, że w szkole traktują mnie tak samo. Czasem czuje się odizolowana, ale liczyłam się z tym, kiedy zaczęłam upubliczniać swoje nagrania.

Beata Prętnicka: Czy Sylwia Przybysz ma już swój sprecyzowany Plan na przyszłość?

Sylwia Przybysz: Nie sprecyzowałam swoich planów jeszcze tak dokładnie. Na pewno zawsze chciałam robić to co kocham. Na razie spełniam marzenia i mam nadzieję, że życie potoczy się dalej tak, abym mogła robić to jak najdłużej.

Beata Prętnicka: Gdzie zatem widzisz się za kilka, kilkanaście lat?

Sylwia Przybysz: Jako, że jestem bardzo młoda, wydaje mi się, że za kilka lat nadal będę działać dla tych osób, które są przy mnie i mnie wspierają. Nie chce z tego rezygnować. Jestem niewątpliwie szczęściarą i zamierzam korzystać z tego co przyniósł i co może przynieść mi los.

Exit mobile version