„Chciałbym właśnie osiągnąć taki odbiór mojej muzyki jako coś świeżego i oryginalnego” Wywiad z Rubensem
Julia Maciąg
Rubens po dwóch latach od pozytywnego odbioru Piosenek, których nikt nie chciał wydał dla fanów kolejną nowość. Dyskografię wokalisty wzbogacił album BEZ TRZYMANKI, który swoją premierę miał 11 października. Najnowszy materiał promują utwory To nie efekt placebo, Nim przykryj kurz, Odwrócę los, Twoja Miłość oraz Rzeka, która płynie w dwóch kierunkach. Podczas rozmowy Rubens podzielił się swoimi doświadczeniami, które nabył jako artysta solowy, opowiedział o miejscu, które kocha, muzycznych inspiracjach mające znaczący wpływ na całokształt BEZ TRZYMANKI, a także o przygotowaniach do trasy KOCHAM TE MIEJSCA.
Julia Maciąg: Od twojego debiutu jako wokalista minęły już dwa lata. Czy uważasz, że zrobiłeś progres jako artysta solowy?
Rubens: Uważam, że absolutnie przez te dwa lata rozwinąłem się na wszelkich płaszczyznach. W szczególności na tych związanych z muzyką i śpiewaniem. Mój staż bycia wokalistą, kiedy zacząłem wydawać swoje piosenki, był bardzo krótki. To wszystko było bardzo świeże i bardzo momentami nieporadne. No ale gdzieś tam czułem tę moc w sobie i miało to wszystko w sobie jakiś urok. Udało mi się zagrać masę koncertów przez te dwa lata, co absolutnie przeszło moje wszelkie oczekiwania.A śpiewanie na scenie to zupełnie inna historia niż śpiewanie w studiu… więc jak myślałem, że znam tę scenę bardzo dobrze i nie jest mnie nic w stanie na niej zaskoczyć – to doświadczenie sceny z pozycji wokalisty i bycia na froncie bardzo szybko zweryfikowało wszystko, co wiedziałem o graniu koncertów do tamtego momentu.Dzisiaj czuję się bardzo komfortowo wychodząc na scenę grać swoje koncerty. Zazwyczaj po prostu dobrze się bawię na swoich koncertach.
JM: Album nazwałeś BEZ TRZYMANKI. Skąd wziął się pomysł na taki tytuł?
Rubens: Bardzo długo miałem zupełnie inny pomysł na tytuł tej płyty. Nie zdradzę jaki, bo może kiedyś go gdzieś wykorzystam. Nadal ten pierwotny pomysł jest dla mnie w jakiś sposób urzekający i atrakcyjny… ale jednak „BEZ TRZYMANKI” wygrało. Często jeżdżę na rowerze. I właśnie jeżdżąc po mieście, zauważyłem, że jak tylko mogę jadę, nie trzymając się kierownicy. Wiem, że może to być niebezpieczne, nie zachęcam nikogo do tego stylu… ale zacząłem myśleć o tym więcej. W zasadzie te dwa lata od wydania debiutanckiej płyty, a w zasadzie całe moje życie jest taką właśnie jazdą bez trzymanki. Jest to metafora sposobu, w jaki funkcjonuję artystycznie i w życiu prywatnym. Lubię czuć wolność. Oczywiście jest ryzyko, że mogę się wywalić na tym rowerze, wywalić w życiu… jednak właśnie to uczucie jazdy bez trzymanki, zastrzyk adrenaliny jest dla mnie na tyle pociągający, że idę przez życie właśnie w ten sposób.
JM: Nie ukrywałeś też tego, że inspirowałeś się brzmieniami z Wielkiej Brytanii. Jak bardzo one wpłynęły na całokształt tego albumu?
Rubens: Ten album nie jest albumem brit-popowym, nie jest albumem stricte rockowym… chociaż na pewno jest tam sporo gitar. Zdecydowanie więcej niż na pierwszej płycie. Są piosenki takie jak „Twoja Miłość”, które są bardzo mocno inspirowane brzmieniem muzyki z Wielkiej Brytanii lat dziewięćdziesiątych… ale bardziej w tej opowieści o Zjednoczonym Królestwie chodziło mi o to, że muzyka, która stamtąd pochodzi, ukształtowała mnie w największym stopniu. Wszystkie zespoły, które lubię, 80% muzyki, którą lubię, jest po prostu z tamtej szerokości geograficznej.
Jak poznaję jakiegoś nowego artystę, to już teraz zawsze mówię – „Dobra. Sprawdzę, skąd jest”. Prawie zawsze wychodzi, że ten artysta jest z UK (śmiech). Nieważne, czy to jest muzyka gitarowa, czy to jest rap, czy jest to muzyka elektroniczna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły… ale spora część muzyki, która mnie dotyka, jest z „Wysp”.
JM: Właśnie To nie efekt placebo został nagrany w Londynie i dzięki tej scenerii uważam, że ta piosenka ma głębszy sens. Co Cię podkusiło, żeby stworzyć taki utwór, nagrywając go w Londynie?
Rubens: „To nie efekt placebo” nagrywałem w Warszawie, klip kręciliśmy w Londynie. Jest to piosenka o spotkaniu dwójki osób. W zasadzie jest to erotyk. Czyli piosenka o spotkaniu dwójki osób stricte w sferze cielesnej. Sam nie wiem, czy ten numer brzmieniowo wpisuje się w inspiracje z UK… chociaż jak przychodzą mi teraz do głowy brzmienia Michaela Kiwanuki, to ten numer łapie się na tę kategorię inspiracji.
Rubens — To nie efekt placebo
JM: Jeszcze nawiązując do tych brzmień. Jako iż jestem fanką Arctic Monkeys i ich najnowszego albumu The Car, to skojarzyły mi się z tym albumem dwie Twoje piosenki, a konkretniej Nim przykryje kurz oraz A ten znowu się włóczy. Jakoś oddają mi ich klimat i urzekły mnie po prostu te utwory.
Rubens: Bardzo Ci dziękuję za takie słowa. Co mogę powiedzieć? Arctic Monkeys od zawsze był dla mnie ważnym zespołem. UwielbiamAlexa Turnera, Matta Heldersa, Jamie’ego Hookai całą resztę osób zaangażowanych w całe to przedsięwzięcie zwanym Arctic Monkeys. Czasem mam wrażenie, że nie ucieknę już chyba nigdy od tych inspiracji (śmiech)… ale nie chcę też z tym walczyć, ponieważ jest to zespół, który obok Radiohead miał na mnie chyba największy wpływ.
JM: Zostając przy temacie A ten znowu się włóczy. To jest chyba najsmutniejszy, albo jeden ze smutniejszych tekstów, który jest na tym albumie. Ja odebrałam go bardzo personalnie, ze względu na te pierwsze zdania, które brzmią, jakby trzeba było sprostować oczekiwaniom innym.
Rubens: Ja akurat tak bardzo smutno nie postrzegam tego utworu. Ta piosenka jest dla mnie o pielęgnowaniu w sobie tego małego dzieciaka, nastolatka.
W momencie, w którym się jest dorosłym mężczyzną, już nie ma się 11 lat, nie ma się 20 ileś lat, tylko właśnie 30 ileś, oczekiwania świata, całego społeczeństwa, tego, jak ten świat jest ułożony – mam wrażenie, że są bardzo wyśrubowane. I dla mnie bycie dorosłym, dojrzałym mężczyzną nie wyklucza bycia tam w środku nastolatkiem i pielęgnacji tego nastolatka w sobie. Jedno nie wyklucza drugiego. To piosenka też o tym, że pomysł kogoś innego na twoje życie to zawsze zły pomysł. To numer o byciu sobą. O byciu wolnym człowiekiem.
Jest to też manifest i bunt przeciwko takim pomysłom i takiemu mechanizmowi, że ktoś Ci mówi jak masz żyć.
JM: A z drugiej strony jest piosenka Kocham to miejsce i ona stricte nie nawiązuje akurat do tych Wysp, tylko bardziej do Polski. Nie ukrywam, że jadąc na ten wywiad z tym utworem jak jechałam tramwajem na dworzec w Krakowie, to tak patrzyłam na tych wszystkich ludzi, na te staruszki, autobusy i miałam takie wrażenie, że kurczę, jednak ta Polska jest w porządku miejscem. I faktycznie jest takim utworem, w którym warto doceniać to, gdzie się urodziło i gdzie w ogóle się mieszka.
Rubens: Z jednej strony, muzycznie ukształtowała mnie muzyka zagraniczna, a w głównej mierze muzyka z Wielkiej Brytanii. To jednak wydaje mi się, że mam bardzo mocne poczucie w sobie takiego — ja to nazywam — chyba nie tylko ja, bo to funkcjonuje w popkulturze — Slavic Spirit. Ja uwielbiam to miejsce, w którym żyję na co dzień, czyli Polskę, cały ten region Europy. Przed wywiadem rozmawialiśmy o książce o Litwie, o Suwalszczyźnie i muzycznie wydaje mi się, że moja głowa i serce jest gdzieś daleko od miejsca, w którym mieszkam, ale tak na co dzień życiowo ja jestem mocno osadzony w tym Slavic Spirit. Znam wady, znam zalety bycia Słowianinem i mieszkania w Polsce. I o ile zachwycam się różnymi wycieczkami w nowe miejsca, to najbardziej lubię wracać do miejsca z którego pochodzę. Z jego wszystkimi wadami i zaletami, bo kocham to miejsce, w którym żyję. I nie wyobrażam sobie innego miejsca w którym mógłbym żyć na co dzień.
JM: Jednym z Twoich singli jest Twoja miłość i tam jest bardzo ciekawy fragment, który jest przed refrenem. Zaczynasz tam śpiewać „lalala” i tak nagle jest „Nie stop, ten refren nie może tak brzmieć”. Skąd w ogóle się wziął taki pomysł, żeby zrobić taką wstawkę w tej piosence?
Rubens: Nie miałem pomysłu na ten krótki moment przed refrenem. Stwierdziłem, że tak może poprowadzę tym „lalala” w kierunku „radiowego” — nienawidzę tego określenia — refrenu i tam jest „Stop, ten refren nie może tak brzmieć” i wchodząc wtedy w bardzo mocny tekst o toksycznej miłości, wręcz takiej zabójczej miłości. Takiej, w której w zasadzie trzeba się zapytać i zastanowić, czy to jest w ogóle miłość tak naprawdę.
Rubens — Twoja miłość
JM: Jeszcze na albumie jest utwór Miałaś to ze mną być, który jest w sumie taki niepozorny, bo on zaczyna się taką „radiówką”, ale tekst jest taki niezbyt przyjemny, bo jest o tym, że po prostu druga osoba cię zostawiła. I ja uważam, że ten tekst z tej piosenki łączy się z piosenką Odwrócę los.
Rubens: W tej historii to kto, kogo zostawił, jest kwestią drugoplanową. Jest to ogólna refleksja nad tym, że chyba nie warto składać ogromnych obietnic bez pokrycia, planować i żyć jakąś wyimaginowaną przyszłością. Tak naprawdę to numer o byciu „tu i teraz” i byciu najlepszą wersją siebie dla drugiego człowieka tego jednego dzisiejszego dnia.
JM: Ale bardzo intrygującym tytułem był dla mnie Tony Halik, ponieważ to był dziennikarz podróżniczy. Jak wpadłeś na to, żeby tak nazwać utwór?
Rubens: Tony Halik jako osoba bardzo spostrzegawcza, tak jak wspomniałaś, dziennikarz, podróżnik jest w tej piosence dla mnie metaforą bycia spostrzegawczym. Ja mam w tej piosence zmysły wyostrzone jak Tony Halik. Chciałem w tej piosence przedstawić taką sytuację, że jako narrator tej piosenki jestem wyczulony na wszystkie krzywe numery, które druga osoba może mi wykręcić. Kilka razy dałem się na nie nabrać, ale teraz już jestem jak Tony Halik, bardzo czujny. A poza tym po prostu uwielbiam postać Tony;ego Halika.
JM: W sumie jeszcze wracając do tych Arctików, to Rzeka, która płynie w dwóch kierunkach tak mi się skojarzyła też z nimi, ze względu na to, że zastosowałeś taką technikę spoken word, czyli że próbujesz recytować w rytmy melodii. A to mnie zaskoczyło, że w 2024 w Polsce ktoś wpadł na taki pomysł, co bardzo doceniam. Czy to też od nich wziął się pomysł stworzenia takiej formy piosenki?
Rubens: Ja uwielbiam kulturę hip-hopową, uwielbiam rap. Nie jestem raperem, nie chciałbym, żeby te zwrotki w tej piosence były postrzegane jako próba rapowania.
Wydaje mi się że jest to po prostu melorecytacja, możemy też użyć tego określenia „spoken word”. Chciałem opowiedzieć historię, która jest dość zawiła, a do tego z technicznego punktu widzenia potrzebowałem wielu słów.
Próbowałem śpiewać te zwrotki, ale miałem poczucie że to totalnie nie działa…
Rubens — Rzeka, która płynie w dwóch kierunkach
JM: Najbardziej mnie poruszył tekst z utworu Zabierz, który zapisałam „I gdybym miał zniknąć, nie zmarnowałem tych lat.” Taki refleksyjny o przemijaniu i miałam takie właśnie wrażenie, jak słuchałam tej piosenki. Czy o tym właśnie jest ten tekst?
Rubens: Tak naprawdę jest to piosenka o odchodzeniu w poczuciu pełnego spełnienia. Piosenka o byciu w zgodzie z samym sobą. W popkulturze mieliśmy już sporo numerów, gdzie dojrzali wiekowo artyści w jakiś sposób żegnali się z otaczającym światem… przyszła do mnie refleksja, że ten moment odejścia może nastąpić w każdym momencie… co przecież jest bardzo oczywiste. Ale od razu pojawiły się pytania – jak ja bym się z tym czuł? Jak czuje się ze swoim życiem? O tym właśnie jest ta piosenka.
JM: Ale też idealnie zamyka ten album, tak uważam. Swoją drogą za niedługo wyruszasz w trasę koncertową. Jakie masz nastawienie przed tym, żeby zaprezentować całość bądź większość swojego materiału na koncertach?
Rubens: Część już z tych numerów grałem na żywo, ale lwia cześć tej płyty będzie grana dopiero pierwszy raz. W szczególności na trasie promującej mój drugi album czyli „KOCHAM TE MIEJSCA”. Nie mogę się doczekać tych koncertów, nie mogę się doczekać wdrożenia do mojej setlisty koncertowej całej wrażliwości i estetyki mojej drugiej płyty, całego tego brudu i szczerości „BEZ TRZYMANKI”.
JM: Tak na koniec chciałam spytać, czego mogą się spodziewać słuchacze na albumie? My jesteśmy przed jego premierą, ja już go przesłuchałam i mam swoje zdanie, ale żeby przekonać słuchaczy do tego albumu, to jak byś opisał go?
Rubens: Na pewno jest to album bardzo mocny tekstowo, bardzo szczery i bardzo taki „przy Rubensie”. Ja życie prywatne staram się oddzielić grupą kreską od bycia „Rubensem”. Gdzieś gdzie odsłaniam trochę swoich przemyśleń, trochę moich przeżyć, to są właśnie moje piosenki. Na pewno jest kilka takich momentów na tej płycie, gdzie wydaje mi się, że chcę bezkompromisowo wprowadzić konkretne brzmienia na polski rynek. Nie chciałem tej płyty robić z podobnym brzmieniem, jak większość płyt, która wydawana jest w Polsce. Nie chcę narzekać na polski rynek muzyczny, on jest wspaniały. Ma dużo wspaniałych artystów/artystek, ale chciałem kilka rzeczy przemycić, które grają mi w duszy, a których mam wrażenie, że nie ma u nas za dużo. Ostatnio miała miejsce taka historia, że Natalia Przybysz w internecie napisała, że czegoś takiego dawno nie było i udostępniła mój numer. To na maxa miłe. Chciałbym właśnie osiągnąć taki odbiór mojej muzyki jako coś świeżego i oryginalnego. Serdecznie pozdrawiam Natalię Przybysz.
JM: To ja mam nadzieję, że ta oryginalność będzie dalej w Tobie drzemać. Dzięki za rozmowę.