Pola Rise to wyjątkowa artystka, której muzyka przedstawia fantastyczną paletę barw w spectrum alternatywy pomieszanej z elektroniką. Niedawno połączyła siły z australijskim muzykiem Andy’m Wardem by wydać pierwszy wspólny singiel, Higher.
Właśnie z tej okazji miałyśmy przyjemność porozmawiać o muzyce, image’u i jej planach na najbliższy okres.
Adrianna Małolepszy: Muzycznie właściwie od początku szłaś bardzo konsekwentnie w konkretnym kierunku. Czy od poczatku wiedziałaś, że to jest Twój styl i gatunek? Jak wyglądała ta droga?
Nigdy się nie zastanawiałam nad kierunkiem muzycznym, którym chcę podążać. Zawsze wynikało to z moich aktualnych muzycznych fascynacji i tego na jakim byłam aktualnie etapie życia. Z perspektywy czasu widzę, że ten kierunek zmienia się razem ze mną, a ja wchodzę w coraz bardziej odległe gatunki, o których kilka lat temu bym nie pomyślała, że będą mi tak bliskie. I faktycznie, gdyby zestawić utwory z EP’ki The Power of Coincidence z ostatnim singlem HIGHER to są to nieco inne rejony, ale ta droga wybrała się sama i ja też przemierzam ją bardzo naturalnie, odkrywając kolejne muzyczne kolory i możliwości.
Adrianna Małolepszy: Skąd na początku koncept niepokazywania twarzy i co skłoniło Cię do zmiany decyzji?
Do wszystkich moich działań muzycznych podchodziłam na początku z dużym dystansem. Te 5-6 lat temu kompletnie nie wiedziałam jak to wszystko może się potoczyć. Bardzo zależało mi na muzyce i było to dla mnie bardzo ważne, ale mimo wszystko traktowałam to jako przygodę, projekt artystyczny, swego rodzaju próbę sił. Stąd też pseudonim. Teraz jest to już właściwie pełnowymiarowe zajęcie, któremu całkowicie się poświęcam, ale dobrze mi z tym, że w życiu prywatnym jestem Pauliną, a na scenie Polą.
Adrianna Małolepszy: Jak wygląda u Ciebie proces pisania utworów? Co powstaje najpierw, tekst czy muzyka? Skąd zwykle zbierze się pierwsza iskierka pomysłu?
Nie ma reguły. Właściwie rzadko zdarza się, żeby schemat pisania utworu się powtarzał. Czasem zaczynam od gitary, na której potrafię zagrać jedynie podstawowe chwyty, ale jest to instrument, na którym powstało wiele utworów i bardzo mnie inspiruje. Czasami zaczynam od pianina, a czasami, jak w przypadku współpracy z niektórymi producentami dostaję zaczątek jakiegoś pomysłu i wymyślam do niego swoją wokalną część. Czasem zaczynam też od jakiegoś fragmentu tekstu, ale zwykle ten sposób okazuje się trudniejszy i bardziej mozolny.
Adrianna Małolepszy: Co Cię inspiruje na co dzień? Jakiej muzyki słuchasz?
Staram się totalnie nie ograniczać w słuchaniu muzyki. Przy pracy nad albumem Antywhere But Here przestałam jej słuchać w ogóle. Totalnie zamknęłam się w moim własnym słoiku wrażeń. Teraz próbuje to nadrobić i słucham wszystkiego co wpadnie mi w ręce. Czasami zostaje to ze mną na chwile, a czasami na dłużej.
Adrianna Małolepszy: Uwielbiam to jak głosy Twój i Andy’ego brzmią wspólnie, i idealnie oddają klimat Higher. Skąd pomysł by zaprosić właśnie jego do współpracy?
To był zupełny przypadek. Odkryłam utwory Andy’ego, które wpadły mi do polecanych. Absolutnie mnie zachwycił. Do tej pory pamiętam emocje i ekscytację, którą poczułam słuchając po raz pierwszy LET ME DOWN. Nasza znajomość zaczęła się bardzo typowo dla dzisiejszych czasów – zaczęłam go śledzić na Instagramie, potem on mnie. Pomysł współpracy narodził się już przy naszej pierwszej rozmowie. Ja bardzo lubię eksperymenty. Ten wydawał się na początku karkołomny, ale włożyliśmy w niego 100% i to się opłaciło. Mimo odległości te emocje rezonują w utworze.
Adrianna Małolepszy: Jak wyglądał proces nagrywania Higher? Podobno nagrywaliście piosenkę na odległość. Było trudniej?
Przesyłaliśmy sobie w nieskończoność różne pomysły i kolejne wersje utworu. Mogę zdradzić, że na samym początku Andy w ogóle nie chciał się udzielać wokalnie w tym utworze i zajęło mi dobrych kilka tygodni namówienie go do tego, żeby zaśpiewał. Jestem z tego szalenie dumna, bo dopiero w duecie ten utwór brzmi tak jak chcieliśmy.
Adrianna Małolepszy: Wygląda na to, że ten czas odosobnienia, ktory spadł na nas wszystkich spedzasz bardzo pracowicie i twórczo. Czy jest coś co te okoliczności zmieniły w Twoim procesie tworzenia?
Przyznam szczerze, że to czas, w którym się rozleniwiłam. Wbrew pozorom ten wolny czas się rozpływał i wszystko trwało dłużej. Ja jestem wychowana na deadlinach i krótkoterminowych celach. Tutaj nie wiedzieliśmy, ile to potrwa i świadomość, że czasu jest dużo powodowała, że działaliśmy znacznie wolniej niż mogłoby się wydawać. Dobrze, że wszystko powoli wraca do normy i można działać na pełnych obrotach.
Adrianna Małolepszy: Czy nowy utwór jest zapowiedzią większej ilosci nowego materiału? Jeśli tak to czego możemy się po nim spodziewać?
Na pewno utworów będzie więcej. Na ten moment nie mogę nic więcej zdradzić, ale już 12 lipca opublikujemy wakacyjną niespodziankę ☺

