Site icon All About Music

„Nie potrafię przyjmować kreacji. Próbowałam, ale to się nie sprawdziło. Chcę pokazywać to co dzieję się tu i teraz” Wywiad z Paulą Romą

Ostatnio ukazał się nowy album Pauli Romy Ta, Co Płonie z Miłości, poprzez który artystka dzieli się z Nami przemyśleniami w kolejnym etapie swojego życia. Pełno na nim charyzmy i ciepła. Miałam okazję porozmawiać z Paulą na temat nowego wydawnictwa, jej drogi artystycznej i emocji. Przeczytajcie zapis wywiadu.

Adrianna Małolepszy: Po pierwsze ogromne gratulacje. Nadchodzą w Twoim życiu wielkie zmiany. Mam nadzieję, że wszystko w porządku.

Dziękuję! Tak na wiosnę pojawi się synek i wszystko jest naprawdę cudownie.

AM: Wspaniale. Bo nałożyłaś sobie mnóstwo pracy na swoje barki.

To prawda, ale na szczęście jest to praca, którą kocham i jest to dla mnie naturalne spełnienie.

AM: Słuchając tego albumu widzę Twój ogromny rozwój pod względem tego co na nim jest, ale też samego wokalu. To inna głębia.

Bardzo dziękuję. Pół płyty nagrywałam przed ciążą, a pół już w trakcie i ja na przykład słyszę, które są z okresu ciąży. Słyszę też na ile więcej mogłam sobie pozwolić będąc bardziej obytą ze studio i w pracy z producentem. Zawsze marzyłam, żeby na płycie zaprezentować się wokalnie tak jak na przykład w domu w kuchni, ale jest tyle czynników, które wpływają na to jak ten głos brzmi. W studio jest stres. Przy wszystkich poprzednich projektach czułam, że to nie jest jeszcze sto procent tego, co mam. Teraz wciąż czuję zapas, co w pewnym sensie mnie cieszy, ale coraz bardziej zbliżam się do tego naturalnego głosu.

Mam taką zasadę, że nie nagrywam czegoś więcej niż 4-5 razy. Jeśli danego dnia coś wciąż nie wychodzi, to znaczy, że trzeba odpuścić i przyjść kolejnego. Nie jestem w stanie na siłę się zmusić. Lubię nagrywać “na setkę”, bo wtedy utrzymują się tam wszystkie emocje i moja fraza jest bardziej płynna.
Najlepiej robić piękne rzeczy naturalnie, ale ta lekkość nie do końca przychodzi łatwo. Jeżeli masz bardzo trudne rzeczy do przepracowania to w piosenkach to słychać, a jeśli masz w życiu lekki, radosny okres to one też będą naturalnie lekkie.

AM: Patrząc na to co wydałaś do tej pory, ja widzę etapy Twojego życia nie tylko artystycznego. EPka to takie badanie gruntu, cholerne pragnienie jest przepracowaniem czegoś większego, a tutaj mamy już odpuszczenie.

Bardzo ładnie podsumowałaś te trzy albumy. Pokazanie tej drogi od zawsze było moim zamiarem. Nigdy nie ukrywałam, że szukam swojej drogi i okazuje się, że jest to w pewien sposób po prostu naturalność. Ja nie potrafię przyjmować kreacji. Próbowałam, ale to się nie sprawdziło. Chcę pokazywać to co dzieję się tu i teraz, a nie koniecznie wymyślać historie i udawać. Być może dlatego ten album brzmi najbardziej naturalnie ze wszystkich. Niczego tam nie kalkuluję i nikogo nie udaję. Robię tak jak czuję.

AM: Ale tej naturalności i otwartości trzeba się też nauczyć.

To bardzo długi proces, który u mnie tak jak mówimy trwa od początku.
Teraz już doskonale wiem czego chcę. Już przy albumie Cholerne Pragnienie czułam, że chciałabym więcej, stąd też wziął się tytuł. Zrobiłam na tamten moment wszystko co mogłam, ale miałam niedosyt. I może właśnie dlatego ten kolejny album tak szybko powstał.

AM: No właśnie, bo nie zrobiłaś żadnej przerwy między jednym, a drugim.

Żadnej. Nie miałam nawet miesiąca. Jak tylko wydaliśmy Cholerne Pragnienie, ja miesiąc później, jeszcze podczas promocji weszłam do studia i nagrałam pierwszy numer na ten album czyli piosenkę Płonę.

AM: Jak odnalazłaś się w tym, żeby na świeżo opowiadać o jednym albumie, kiedy tworzysz już kolejny i mentalnie jesteś gdzie indziej?

Nie do końca tak było. Tworzyłam każdą piosenkę w odpowiednim dla niej momencie. Kończąc Cholerne Pragnienie czułam, że mam jeszcze zapas piosenek, które po prostu nie zmieściły się na tamtą płytę. Tak było z piosenką Płonę. Czułam, że ona jeszcze przynależy do Cholernego Pragnienia i dlatego tuż po jego wydaniu poszłam do studia i ją nagrałam. Wiedziałam, że muszę.
Każdą kolejną pisałam już pod wpływem impulsu. Na przykład Pooddychaj Mała powstało na wakacjach, na leżaku, pod wpływem jakiegoś ataku paniki i ogromnych emocji. Nigdy nie planowałam, kiedy powstanie kolejny album. Wiedziałam tylko, że nie mogę czekać długo, bo ma dużo piosenek i one nie mogą się przeterminować, ale pisałam też na bieżąco.

AM: Teraz też piszesz już kolejne?

Tak. Ja po prostu cały czas coś tworzę. Nie umiem tego “wyłączyć”. 

AM: Mówiąc o Pooddychaj Mała. Jest do niej wyjątkowy teledysk. Czyj to pomysł?

Mój. Wiedziałam, że potrzebuję tam wrażliwości aktorki, która mogłaby zagrać ten tekst twarzą i ciałem. Z tą myślą zadzwoniłam do mojej managerki i powiedziałam, że chciałabym Olę Domańską. Obserwuję ją od lat i widzę w jak wrażliwy sposób pracuje. Czułam, że to odpowiednia osoba. Po kilkunastu minutach rozmawiałam już z Olą i się zgodziła. Pokazało mi to poraz kolejny, że warto odważnie podążać za intuicją.


AM: Chciałabym jeszcze poruszyć bardzo ciekawą rzecz, która się pojawia na wszystkich trzech wydawnictwach. Utwory idąc po kolei Cześć tu Miłość, Cześć Tu Złość, Cześć Tu Smutek.
To są te emocje które przepracowywałaś na każdym z tych wydawnictw?

Zdecydowanie. EPka była bardzo nacechowana bolesną miłością, Cześć tu Złość z Cholernego Pragnienia to złość wielowymiarowa, również na siebie samą, bo tak strasznie pragnęłam sukcesu mojej muzyki, jest też złość na ludzi, którzy mnie na przykład skrzywdzili, ale ta złość była niezdrowa, zjadała mnie. Potem przerobiłam ją sobie na terapii i w sobie samej i przerodziła się w smutek. Jednak gdzieś po drodze ten smutek też mnie opuścił i zamiast niego poczułam melancholię i wdzięczność za całą drogę, którą przeszłam i za to, że wciąż tu jestem.
Cześć Tu Smutek chyba podsumowuje to wszystko i te transformacje. Wyraźnie jest tam zaznaczone, że to wszystko przeradza się w coś lższejszego. Więc smutek nie jest wiodącą emocją na płycie Ta Co Płonie z Miłości.

AM: Masz rację, zaznaczmy to, bo chyba łatwo byłoby pomyśleć, Cześć Tu Smutek czyli smutna płyta, a tak nie jest.

Dokładnie.

AM: Ciągnąc wciąż wątek transformacji i rozwoju, wydaje mi się, że nowy album pokazuje, jak bardzo się rozwinęłaś w pisaniu i nazywaniu konkretnych emocji.
Paula sprzed trzech lat nie napisałaby Niebo Przecieka.

Na pewno nie. Bardzo dziękuję.

AM: Jest niesamowicie dojrzała, piękna i wyjątkowa.

Jest moja najbardziej głęboką i odważną w prostocie piosenką. To wcale nie jest trudny tekst, nie ma w nim trudnych zawiłych metafor i innych środków literackich.
Oczywiście każdy może o niej myśleć jak chce, ale jest to prawdziwa historia kogoś bardzo mi bliskiego, kto latami tęskni za kimś bardzo u bliskim. Pomimo, że nie znam osoby, która odeszła, to dzięki opowiadanym mi od dziecka historiom, mam wrażenie jakbym ją znała. Stąd ta piosenka.

AM: To może nie jest trudny tekst pod względem literackim, ale myślę, że odstawienie tych metafor i odsłonięcie się może być nawet trudniejsze.

W tym przypadku na pewno tak było. Zastanawiałam się jak opisać te wszystkie bardzo trudne i silne emocje. Osoba, która zainspirowała mnie do napisania tego tekstu powiedziała kiedyś “Popatrz w niebo, a ja zawsze tam będę” i od tego się zaczął cały utwór.

AM: Podobne odczucia mam też przy utworze Czemu Tak.

Czemu Tak to druga część Różowego Nieba nad Warszawą. Kontynuacja tej historii, z którą niby się pożegnałam, ale nie do końca. To piosenka o bólu i krzywdzie. Nie jestem gotowa opowiadać o szczegółach, ale nie ukrywam, że to wszystko dotyczy cielesności i kobiet czyli mnie i wiąże się z tym dużo bólu. Ta piosenka jest moim wyrazem niezgody na to co się dzieję. Zadaje sobie pytanie dlaczego to się dzieję i dlaczego społeczeństwo przyzwala na pewne rzeczy. Napisałam ją, bo w tamtym momencie poczułam, że nie powiedziałam jeszcze wszystkiego w tym temacie.

AM: Mam wrażenie, że Różowe Niebo… było bardzo personalnym utworem o krzywdzie, a tutaj mamy już manifest do innych.

Chyba tak jest. Nie myślałam o tym tak tworząc Czemu Tak, bardziej chciałam coś jeszcze dopowiedzieć i wypuścić w eter pytanie dlaczego kobiety nie mają szansy być usłyszane i wygrać czy w sądzie, czy według opinii publicznej.
Nikt niby nie nakazał nam milczenia, ale jest ono na pewno prostsze. Ja nie milczę, ale mówię tyle na ile mam siłę. Chcę ośmielić kobiety, które przeszły coś trudnego i może dodać komuś siły.

Ja chyba nie umiem pisać w trakcie lekkich momentów. Mam nadzieję, że to przyjdzie bo mam teraz piękne, lekkie momenty, ale zawsze szukam w nich wrażliwości, czegoś głębszego, “gęstego”. Nie lubię powierzchowności, ona do mnie po prostu nie pasuje.

AM: To, że coś jest lekkie nie oznacza, że jest powierzchowne. Patrząc na przykład na Czułe Przestrzenie, jest to lekkie, a głęboki utwór.

Oczywiście. Mam nadzieję, że tak jest.
Pisząc ją miałam zapalenie krtani i nie mogłam mówić. Jechaliśmy samochodem na wakacjach i wschodziło akurat piękne słońce i chciałam się odezwać, ale nie mogłam, a mój mąż wtedy powiedział “Ty jesteś słońcem tego wschodu, a kiedy milczysz to jest mi tak smutno” i pod wpływem tego ją napisałam”.

AM: A skąd tam się wzięła Bela Komoszyńska?

No właśnie, pomyślałam, że do tak delikatnego utworu chciałabym zaprosić kobietę. Grałyśmy kiedyś wspólnie na koncercie przy okazji mojej EPki i już wtedy poczułam, że coś wyjątkowego nas łączy emocjonalnie. Kocham też twórczość Sorry Boys.
Zadzwoniłam do niej, zaproponowałam jej ten duet i od razu się zgodziła i dwa tygodnie później byłyśmy już w studio.

AM: Na nowej płycie pracujesz też z nowym producentem. Jak ta współpraca się zaczęła?

Po Cholernym Pragnieniu czułam, że potrzebuję nowych bodźców. Lubię energię nowych ludzi i pamiętam jak przesłuchiwałam kiedyś płyty i wpadła mi w ucho piosenka Sokoła i Dawida Podsiadło, a później świetna piosenka Mroza i zobaczyłam, że obie robił Dryskull i zadzwoniłam do niego. Powiedziałam, że chciałabym coś zrobić, więc jego zwyczajem poszliśmy najpierw na kawę, żeby się poznać i zobaczyć czy myślimy podobnie.
Nie mogliśmy się nagadać. Okazało się, że mamy bardzo dużo wspólnego. Potem spotkaliśmy się w studio i w kilka godzin powstało Śmiało.

AM: A powiedz mi jak będzie z występami w tym roku?

Całe lato odpoczywam i całą energię przekieruję na bycie mamą i na synka, ale od jesieni ruszamy w małą trasę promującą album. Cieszę się, że będę mogła zaprosić między innymi Belę na scenę i z nią zaśpiewać. Poprzedni sezon koncertowy był niesamowicie intensywny i było to wspaniałe uczucie.

AM: Bardzo serdecznie Ci dziękuję

Ja również.

Exit mobile version