Jakiś czas temu ukazał się singiel Olivii Addams Stranger. Podczas związanej z jego promocją wizyty artystki w Polsce miałam przyjemność porozmawiać z nią o jej pracy, procesie twórczym i nowej przygodzie jaką jest kariera solowa. Przeczytajcie zapis naszego wywiadu!
Adrianna Małolepszy: Po pierwsze, bardzo się cieszę, że jesteś tutaj dzisiaj ze mną.
Dziękuję, też się cieszę. Właściwie to jestem teraz w Warszawie. Jem pierogi w centrum miasta.
AM: Uwielbiam pierogi! Jak Ci się podoba w Warszawie?
Jest naprawdę bardzo ładna i w dodatku jest piękna pogoda.
AM: No i oczywiście ogromnie gratuluję nowego singla. Stranger można posłuchać już wszędzie. Jak emocje?
Dostałam z Polski wiele wsparcia i bardzo, bardzo się cieszę!
AM: Możesz mi opowiedzieć troszkę więcej o Stranger? Jak powstawał? Skąd się wziął?
Napisaliśmy go na spotkaniu songwriterskim, a inspiracją było moje życie. Zawsze staram się pisać o moich przeżyciach. To pomaga mi sobie z nimi radzić. Jak już przełożę wszystko na papier to jest mi lżej.
AM: Wiem, że masz ogromny udział w pisaniu swoich piosenek. Jak u Ciebie wygląda ten proces tworzenia?
Często podglądam przykłady. Wymyślam w jakim gatunku chcę napisać utwór i przesłuchuję kilka podobnych do mojego zamysłu piosenek. Jeśli piszę dla kogoś innego to zawsze staram się myśleć o tym jak oni mogliby na to spojrzeć.
AM: A czy kiedy masz oddać komuś piosenkę to dajesz jakąś już gotową, czy piszesz nową specjalnie dla tej osoby?
Chyba nie byłoby w porządku dać komuś już gotową piosenkę, więc jeśli mam coś oddać innemu artyście zawsze najpierw staram się go poznać. Każdy ma swoją historię, więc zwykle siadamy wspólnie rozmawiamy przez jakąś godzinkę i dopiero potem siadam do tworzenia.
AM: Wiem, że jesteś też w zespole o nazwie Jealous Friend. Jakie są różnice w tworzeniu kawałków i w pracy jako artystka solowa i w zespole?
Właściwie to i tak w obu przypadkach pracuję z tą samą grupą ludzi. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko. To jak rodzina.
AM: A jak się czujesz solo, w centrum?
Uwielbiam to! Jest oczywiście presja, nie oszukujmy się, ale jestem wdzięczna za wsparcie i za całą moją ekipę, która ze mną pracuje, pomaga mi się rozwijać i się o mnie troszczy.
AM: Wracając do Stranger, jak feedback?
Cudownie! Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze. Podejrzewaliśmy, że to dobra piosenka, ale myśleliśmy, że inne, które mamy w zanadrzu są lepsze, więc bardzo nas ucieszyło takie dobre przyjęcie i jesteśmy bardzo wdzięczni.
AM: A propos innych piosenek, masz jakieś dalsze plany? Może nadchodzi płyta, lub kolejny singiel?
Płyta na pewno będzie, ale może w przyszłym roku. Chcę zdobyć więcej doświadczenia i rozwinąć się jeszcze jako artystka zanim ją wydam, ale szykujemy kilka niespodzianek.
AM: W Twojej muzyce przewija się całkiem sporo elementów folku, zwłaszcza patrząc na kawałek In My Mind. Dużo słuchasz takiej muzyki?
Trochę, ale nie dużo. Kiedy chcę się zrelaksować, zwykle sięgam po jazz.
AM: Często to słyszę od artystów, co w tej muzyce jest takiego?
Sama nie wiem, ale bardzo ją lubię w takich sytuacjach.
AM: Może chodzi o to, że zwykle nie ma w niej słów, więc jako artystka nie musisz się na nich skupiać i myśleć nad strukturą i takimi rzeczami.
Tak! To ten brak tekstu. Zawsze słuchając czegoś co ma słowa, myślę “ To jest dobry wers, ten też, może mogłabym zrobić coś podobnego…” Strasznie to męczące, ale kiedy słucham jazzu ten element odpada, a ja oczyszczam głowę i daję się ponieść.
AM: To jeszcze tak na koniec, gdybyś miała ze swoich piosenek wybrać jakąś jedną ulubioną, która by to była?
To chyba rozegrałoby się pomiędzy Sick Lullabye, a Fish in The Sea. Sick Lullabye była pierwszą piosenką, którą napisałam zupełnie sama i naprawdę czułam, że oddaje światu część siebie. To był moment inspiracji. Napisałam ją w 15 minut i wiedziałam, że jest gotowa, dokładnie taka jaka powinna być.
AM: Bardzo dziękuję, że byłaś tutaj dzisiaj ze mną. Trzymam kciuki, żeby wszystko szło gładko!
Dziękuję bardzo!
