Site icon All About Music

„Fajnie byłoby tą płytą otworzyć dyskusję na temat tego, co myślą dziewczyny” Wywiad z Mery Spolsky

Mery Spolsky wróciła z nową, jak zawsze wyjątkową płytą. Niedawno miałyśmy okazję porozmawiać między innymi o tym co dla artystki reprezentuje EROTIK ERA i co na niej znajdziemy. Nie zabrakło również rozważań nad rozwojem, ciałem i presją społeczną. Przeczytajcie zapis wywiadu.

Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję świetnej płyty!

Dziękuję! Muzyka zrobiła się jeszcze bardziej elektroniczna i zrobiło się tam jeszcze więcej miejsca na instrumentalne wstawki. W dalszym ciągu jest electro, ale odeszłam już trochę od prób rapowania. Chciałam oddać hołd moim inspiracjom. “Art Pop” Lady Gagi, Justice czy Faithless to takie typowo elektroniczne rzeczy, których słuchałam dorastając i słucham nadal. Bardzo chciałam żeby płyta “EROTIK ERA” miała taki wydźwięk i mam wrażenie, że udało nam się to wspólnie z producentem.

AM: Jest bardzo elektronicznie. Moim zdaniem typowo patrząc na samą warstwę muzyczną jest bardzo radiowo i zastanawia mnie czy masz problem z radiami ze względu na to teksty?

Pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Od zawsze miałam mniejszą szansę na bycie graną w radio właśnie ze względu na teksty. Jestem tego świadoma. Po tylu latach już się tego nawet nie spodziewam. Moja droga jest trochę inna i celowo wydaliśmy na pierwszy singiel numer “SUKA”, żeby podkreślić, że cały czas działamy z myślą o undergroundzie. Jeśli jakieś radio będzie chciało to grać, to absolutnie super, ale nie myślę o tym, tworząc materiał. Właściwie tworząc piosenki – nie myślę nawet o tym czy one się komukolwiek spodobają. Nad tym zastanawiam się – jak już płyta wyjdzie. 

AM: Opowiedz mi troszkę o pierwszym singlu. Czy “SUKA” była tym utworem, który nadał kierunek całości?

“SUKA” była pierwszym numerem, który zrobiliśmy na płytę. Ma nieoczywistą formę. Trudno powiedzieć, co jest refrenem. Chcieliśmy na tej płycie pobawić się formą. Oczywiście jest też “MARIA PRZED OŁTARZEM”, która jest już zdecydowanie “piosenkowa”, ale potem mamy jeszcze inne – mniej oczywiste jak, “DISKO IN MY PUSSY” czy “EROTIK ERA”. Chcieliśmy, żeby ta płyta była nieoczywista i żeby była swego rodzaju manifestem. W “SUCE” znajduje się chyba najwięcej z esencji tego, o czym jest cały album. Tej niezgody z presją społeczną.

AM: Cała ta płyta krąży wokół tematu presji, patriarchatu, kobiecości… Czy to w jaki sposób podejmujesz te tematy odzwierciedla miejsce, w jakim jesteś osobiście czy troszkę musisz też jeszcze przekonywać siebie i nad tym pracować?

Niedługo skończę 30 lat. Uwielbiam w życiu celebrację różnego typu i dla mnie te urodziny są pewnego rodzaju celebracją. Ta trzydziestka zawsze kojarzyła mi się z etapem, kiedy powinnam już coś osiągnąć, ustabilizować się… Im bliżej do tych urodzin – tym bardziej się przekonuję, że wcale nie. Nie muszę się stabilizować, ulegać tej presji społecznej, wychodzić za mąż… Jak mam ochotę mimo oczekiwań zrobić coś zupełnie pod górkę i wbrew oczekiwaniom – to mam do tego pełne prawo. Jeśli mam ochotę nazwać się “SUKĄ”, to to zrobię, a jeśli chcę ubrać na scenę obcisły gorset – to nie ma w tym nic złego.
Ta płyta trochę pokazuje wszystkie te rzeczy, które chciałoby się w życiu zrobić, ale się nie robiło, bo wstyd, bo za późno, za wcześnie…
Wszystkie projekty, które wcześniej stworzyłam były potrzebne żeby “EROTIK ERA” mogła powstać i dodały mi odwagi, ale teraz tak naprawdę czuję, że eksperymentuję z tą pewnością siebie – tak jak naprawdę bym chciała.

AM: Jesteśmy w bardzo podobnym wieku i sama wiem jak trudno niekiedy zdekonstruować sobie w głowie te wszystkie zakodowane nam od najmłodszych lat normy.

To prawda. Często rozmawiając z moimi koleżankami widzę, jak bardzo są niepewne tego, czy obrały odpowiednią drogę. Chciałam w piosence “SUKA” podkreślić, że nie ma jednej drogi dla każdego, bo każdy z nas jest innym człowiekiem, ma inne cele i pragnienia.
Jeżeli ja na ten moment czuję, że nadal chciałabym tańczyć do szalonego techno, kochać swoje ciało i na ten nie myśleć o małżeństwie – to nie ma w tym nic złego, ale jeśli kiedyś będę chciała tej stabilności, to też jest okej. Każda droga jest dobra, jeżeli my jesteśmy jej pewni. Wydaje mi się, że ta płyta jest odrzuceniem wszelkiego wstydu. Czy to związanego z wyborem drogi, czy z naszym ciałem.

AM: Bardzo bym chciała żebyś powiedziała mi więcej o “DISKO IN MY PUSSY”. Świetny numer!

Dziękuję! Bardzo bym chciała, żeby na EROTIK ERA TOUR ta piosenka wybrzmiała najmocniej, żeby w trakcie trwania tego numeru wywiązała się dyskoteka. Żebyśmy wszyscy poczuli ciała swoje i te obok, żebyśmy się spocili… Ten utwór jest właśnie o tej cielesności, ma być jej celebracją. Ma być moim wezwaniem do tego, żeby z naszego ciała się cieszyć. Nie mogę się doczekać, aż wszyscy będziemy na koncertach pulsować do tej piosenki.

AM: Jest też jednak coś troszkę innego czyli “LATEKS”.

Powstał jako ostatni utwór i myślę, że jest bardzo popowy, jak na nasze wcześniejsze produkcje i cieszy mnie to, bo sam lateks jako materiał jest bardzo niszowy. Wydaje mi się, że fajnie jest zestawić kulturę BDSM czy Gothic z czymś, co jest bardzo mainstreamowe.

Kiedy po raz pierwszy założyłam lateksowy kostium do sesji w magazynie “Glamour” – było to magiczne doświadczenie. Miałam wrażenie, jakbym miała na sobie drugą skórę. Jest to piosenka o cielesności kobiety, która dzięki temu materiałowi jest jeszcze bardziej uwydatniona. O tym, że muszę pokochać siebie w swojej własnej skórze, zanim uda mi się pokochać drugą osobę.

AM: Mam wrażenie, że ona w pewnym sensie jest kwintesencją tej płyty. Taką próbą pokochania wszystkich warstw.

I też trochę hołdem niezależności. To ja decyduję – jak ubiorę swoje ciało, co pokaże, komu pozwolę je dotknąć i mam pełne prawo mówić czy pisać o tym – tak jak chcę.

AM: A czy to co się dzieję ostatnio u nas w kraju troszkę Cię popchnęło do takiej a nie innej tematyki, czy tylko mi się tak wydaje?

Piosenka “SMUTASY I KUTASY” jest właśnie pisana pod wpływem tych wydarzeń, kiedy strajki i wychodzenie na ulicę stały się dla nas codziennością. Pamiętam poczucie, że ta wściekłość na brak równości oraz wszystkie te rzeczy, które dzieją się w Polsce, to coś, co napędza mnie do tworzenia i jest w pewnym sensie pozytywna. Może gdybym nie była wściekła, to może nie chciałabym o tym tak głośno krzyczeć. Im więcej mam lat, tym więcej mam odwagi, żeby mówić o tym wprost.

Fajnie byłoby tą płytą otworzyć dyskusję na temat tego, co myślą dziewczyny – jakie mają zdanie, czy dużo się zmieniło czy raczej nie… 
To co się działo teraz przed wyborami utwierdziło mnie, że płyta “EROTIK ERA” ma jakieś drugie feministyczne dno.

AM: Mam wrażenie, że nawet pierwsze, nie drugie..

Wydaje mi się, że dla osób, które będą tego słuchały pierwszym dnem będzie czysty erotyzm i taniec. A ja będę super szczęśliwa, jeśli część osób bardziej wsłucha się w teksty i dostrzeże feministyczny przekaz.

AM: Bardzo bym chciała zobaczyć jak to wyjdzie na żywo, bo czuję, że może być niesamowicie.

To będzie nasza pierwsza trasa jesienna z powiększonym składem. Będzie z nami grał Karol Szczygieł na bębnach i chyba będzie to moja najlepsza trasa dotychczas :)

AM: Cała trasa zaczyna się w bardzo wyjątkowy dzień!

Moje urodziny!

AM: Masz już jakiś plan jak te koncerty będą wyglądać?

Każda moja trasa promująca nowy projekt, skupia się właśnie na nim i do tego dodaję jakąś formę “the best of”. Zawsze tak robiłam. Nie da się pomieścić wszystkiego, a ja osobiście uważam, że jest lepiej – jeśli koncert trwa godzinę i dwadzieścia minut, a nie trzy godziny, bo znacznie lepszy jest niedosyt niż przesyt. Już mniej więcej wiem, jak to będzie wyglądać i bardzo bym chciała żeby było to coś ekscytującego. Chciałabym, żebyśmy wszyscy mogli się wyszaleć!

AM: Wiem też, że jest pewne rozróżnienie jeśli chodzi o to, co znajdziemy w streamingach, a co będzie na fizycznej płycie.

Tak! W streamingach będzie po prostu dziesięć piosenek, a w wersji fizycznej będą jeszcze dodane skity pomiędzy utworami. Chciałam, żeby słuchając tej płyty miało się takie wrażenie – jakby się ze mną rozmawiało przez telefon. Chciałam dać coś wyjątkowego i osobistego tym, którzy zdecydują się kupić płytę.

AM: Jest jeszcze jedna ciekawa kwestia. Mam wrażenie, że wiele osób nie do końca zrozumiało to, co chciałaś przekazać “MARIĄ PRZED OŁTARZEM”…

Ja to odbieram jako bardzo ciekawe i dobre doświadczenie. Utwór i klip otworzyły dyskusję na social mediach. Pokazuję to, jak bardzo skrajne są opinie i podejście do życia, w niektórych wypadkach może nawet niezdolność do abstrakcyjnego interpretowania tekstu.
Mnie się wydaje, że ta ironia numeru wybrzmiewa bardzo mocno, a niektórzy nie potrafią tego dostrzec. Wiele mi to mówi o tym, jak ludzie patrzą na sztukę. Niektórzy myślą, że to utwór anty-małżeński, niektórzy zupełnie odwrotnie – nawet promałżeński… To dobrze. Może nie powinnam mówić o czym jest, ale pozostawić to do dyskusji, ale wydaje mi się dość oczywiste, że jest to manifest niezgody na to, jakie zasady narzuca nam Kościół czy patriarchat. Z drugiej strony – jeśli ktoś chce być w tych normach, to też nie jestem osobą, która to neguje. Sami wybieramy sobie swój los i o tym jest też dla mnie cała ta płyta.
Zawsze jeśli coś zacznie nam zgrzytać – można próbować to zmienić. Najgorsze co możemy zrobić, to tkwić w nieszczęściu i bać się zmian.

AM: Kto w ogóle wymyślił klip do “MARII PRZED OŁTARZEM”?

Pomysłodawczyniami byłam ja i Kaśka Stokłosa z Kayaxu. Najpierw zamarzyło mi się, żeby stworzyć strój różowej waginy, bo samą inspiracja do całej płyty jest książka “Monologi Waginy” i wiedziałam, że muszę mieć taki kostium. Zaprojektowała go Aleksandra Kucharczyk. Kiedy już powstał, to z Kaśką stwierdziłyśmy, że właśnie w nim powinnam wziąć ślub w teledysku, bo to trochę metafora brania ślubu z samym sobą oraz hołd niezależności.
Skoro ja już byłam w takim nietypowym stroju, to mąż też musi być nietypowy. Stąd ten lateks! Naprawdę świetny plan zdjęciowy. Chyba najlepszy, jaki miałam.

AM: Bardzo serdecznie Ci dziękuję i nie mogę się doczekać koncertów!

Dziękuję! 

Exit mobile version