
Marta Mrowiec: Kim jest Marta Dryll?
Marta Dryll: Zwykła dziewczyna z Warszawskiej Pragi, od lat konsekwentnie podążająca wytyczoną drogą. Jej motto życiowe to „Never give up!”. Ceni sobie szczerość i prawdę w życiu i muzyce. Muzyka towarzyszy jej od dziecka, ale profesjonalnie zajmuje się nią dopiero od kilku lat.
Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…
Marta Dryll: …zostaniu weterynarzem (w domu mam całe zoo). Potem chciałam być aktorką, chodziłam na zajęcia aktorskie i z tym wiązałam swoją przyszłość. Następnie zafascynowały mnie sztuki walki. Miałam wiele marzeń, ale to wszystko zaprzepaszczał mój „słomiany zapał”. Dopiero po jakimś czasie muzyka zagościła w moim życiu na dobre i niezmiennie w nim tkwi do dziś. Spotkałam na swojej drodze Mariolę Napieralską, u której uczyłam się emisji głosu i dzięki niej uwierzyłam w siebie i swoje możliwości. Pokazała mi, że artysta to nie tylko osoba odtwarzająca utwory, ale też twórca, który powinien w muzyce przekazywać swoje własne przeżycia i emocje.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…
Marta Dryll: …świat byłby szary, pozbawiony wielu wzruszeń. Moje życie byłoby ubogie o emocje, których teraz doświadczam w programie. Wielu emocji nie potrafiłabym przekazać ludziom, ponieważ to właśnie muzyka jest dla mnie nośnikiem, na którym je zapisuję.
Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Marta Dryll: Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się stosunkowo wcześnie. Już jako mała dziewczynka uczęszczałam do Szkoły Muzycznej I st. im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie fortepianu, ale ciągle nie potrafiłam czerpać z tego przyjemności. Czułam, że cały czas ktoś nade mną stoi i każe mi to robić. Po ukończeniu Szkoły Muzycznej miałam długą przerwę. Przez kilka lat nie usiadłam do fortepianu, bo kojarzyło mi się to z wymuszonymi godzinami ćwiczeń. Po jakimś czasie zaczęłam inaczej do tego wszystkiego podchodzić i doceniać to, że potrafię coś więcej. Od tej pory grałam tylko to co sprawiało mi przyjemność i zaczęłam tworzyć własne kompozycje. Poczułam wolność w muzyce. W wieku 16 lat zupełnie przez przypadek rozpoczęłam naukę w grupie wokalnej przy Teatrze Buffo i pokochałam śpiewać tak bardzo, że nie wyobrażam sobie teraz innego życia.
Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?
Marta Dryll: Ciężko jest wybrać trzech idoli, ponieważ każdy z wokalistów których słucham ma w sobie coś niepowtarzalnego. Uwielbiam Beyonce. To na jej piosenkach uczyłam się śpiewać. Ma niesamowitą technikę, a to co robi na scenie sprawia, że mogłabym chodzić na jej koncerty codziennie. Drugą osobą jest Kasia Nosowska, która pisze piękne teksty. Dzięki jej muzyce nauczyłam się tego, że wokal to nie tylko popisy i melizmaty, ale także prawda, przekaz i emocje. Trzecia osoba to Erykah Badu, która ma cudowny feeling i śpiewa z takim luzem. Ma charakterystyczną barwę, która ją wyróznia, a mnie zawsze fascynowały nietuzinkowe, czarne głosy.
Marta Mrowiec: Jesteś wokalistką w zespole coverowym Channel One. Macie na swoim koncie jakieś sukcesy?
Marta Dryll: Channel One to mój pierwszy zespół. Zaczęłam w nim śpiewać, jako przestraszona, zahukana dziewczyna. Dzięki tym ludziom bardzo się otworzyłam i cały czas powiększam swoje obycie na scenie. Czuję, że jesteśmy jak rodzina i z próby na próbę, z koncertu na koncert coraz lepiej się rozumiemy muzycznie- to uważam za nasz największy sukces. Jesteśmy zespołem coverowym i gramy hity klubowe. Występujemy w klubach na dużych imprezach, również na eventach. Mamy w planach nowy projekt- hity klubowe akustycznie, aby osoby chodzące do mniejszych lokali mogły spędzić z nami miły wieczór.
Marta Mrowiec: Jaki gatunek muzyczny jest Ci najbliższy, w jakich klimatach czujesz się najlepiej?
Marta Dryll: Najlepiej czuję się w soulu i r’n’b. Te klimaty poznałam dogłębnie na początku swojej drogi wokalnej i dlatego są mi najbliższe. Śpiewając soulowe piosenki czuję się bardzo naturalnie, nie muszę się wysilać, zastanawiać, rozmyślać nad wykonaniem. Po prostu płynę. To mój żywioł.
Marta Mrowiec: Myślisz o wydaniu własnej płyty? Jaki materiał chciałabyś na niej zamieścić?
Marta Dryll: Wydanie płyty to moje największe marzenie! Mam swoje własne utwory i chciałabym, żeby moja płyta właśnie tak wyglądała. Chcę żeby była przesiąknięta mną i moimi emocjami. Chcę, żeby piosenki były w całości mojego autorstwa. Nie celuję na wyżyny, chciałabym po prostu, żeby ktokolwiek powiedział, że jest to dobra, ambitna muzyka.
Marta Mrowiec: Piszesz i komponujesz sama. Skąd czerpiesz inspiracje?
Marta Dryll: Inspiracje czerpię z każdego dnia, z każdej porażki i każdego sukcesu. Często mam tak, że przez wiele tygodni nie mogę nic napisać i nagle wydarza się coś, co sprawia, że w ciągu kilku dni wychodzi ze mnie cała płyta. Nie piszę, żeby pisać. Chcę, żeby to wszystko miało sens, żeby osoba słuchająca moich piosenek mogła poczuć to, co czułam ja pisząc tę muzykę.
Marta Mrowiec: Dlaczego w ogóle zdecydowałaś się na udział w programie The Voice of Poland?
Marta Dryll: Zdecydowałam się na udział w programie, żeby sprawdzić swoje możliwości i granice, których nie potrafię przeskoczyć. Żeby sprawdzić, czy jestem już gotowa na występy przed ogromną publicznością. Program to dla mnie jeden z wielu stopni, które muszę pokonać, żeby osiągnąć cel. Już teraz widzę, że coraz więcej osób słucha moich piosenek, a to dla mnie bardzo ważne. Pisałam muzykę już od jakiegoś czasu, ale nie potrafiłam jej pokazać szerszej grupie odbiorców. Teraz jest to dla mnie o wiele łatwiejsze. To ogromna motywacja, żeby działać dalej.
Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?
Marta Dryll: Na pewno przez długi, długi czas nie będę potrafiła w to uwierzyć. A kiedy już uda mi się to wszystko poukładać w głowie, to będę po prostu najszczęśliwszą osobą na świecie. Spełniłoby się wtedy moje marzenie związane z wydaniem płyty. Nawet jeżeli nie wygram programu to i tak czuję się wygrana. Udało mi się dojść tak daleko, a przecież w programie jest tylu uzdolnionych artystów! Program już teraz dał mi bardzo dużo, więcej niż sobie kiedykolwiek wyobrażałam. Jeśli dostanę szansę pokonać kolejne etapy, to umrę z radości, jeśli nie- to i tak będzie dla mnie ogromny sukces.
