Jedno z najciekawszych muzycznych objawień ostatnich lat prezentuje długo wyczekiwaną płytę. Mapa, bo o niej mowa, przedstawia nam swój niezależny świat do którego wciąga swoich słuchaczy.
Mapa czyli Magda Pasierska to wrocławska artystka, którą niektórzy mogą kojarzyć z trio Me Myself And I i programu Mam Talent. Od kilku lat z powodzeniem prezentuje nam swoją wizję muzycznego świata pełnego niebagatelnych dźwięków, otwartości na niestandardowe i nieszablonowe zastosowania muzyki elektronicznej. Śpiewa, melorecytuje i rapuje włąsne teksty. A co mówi sama o sobie?
Łukasz Jaćkiewicz: Twój pseudonim to Mapa. Dokąd zaprowadzić może ona Twojego słuchacza?
Magda Pasierska: Mapa to połączenie pierwszych liter mojego imienia Magda i nazwiska Pasierska. Mapa prowadzi do mojego świata. Mapa jest o mnie. Jest to spotkanie z moim odczuwaniem rzeczywistości, z tym jak patrzę na świat, kim jestem, co przeżyłam, co myślę w tej chwili…
Łukasz: Gdy słucham Twojego albumu ciężko mi go zaszlufladkować. Tu jest taka paleta brzmień, dźwięków, rytmów. Opowiedz mi skąd takie inspiracje, jak poszukujesz dźwięki, jak się na nie naprowadzasz?
Magda: Jestem maniakiem muzyki, słucham wszystkiego. Moją wrażliwość kształtowała klasyka i zarazem punk rock oraz jazz. Natomiast głównym instrumentem przez który te wpływy przetwarzam jest głos. Od głosu zaczynam każdą kompozycję. Myślę przede wszystkim głosem, głos mnie prowadzi do wyboru brzmień, instrumentów, rytmiki. Jest on głównym motorem kreacji.
Łukasz: Twoja muzyka bardzo różni się od tego co słyszeliśmy w Me Myself And I. Mapa to osobny projekt, w którym muzykę i emocji nie mogłaś pokazać w tamtym projekcie? Skąd pomysł na solową ścieżkę?
Magda: MMI było piękną podróżą, ten zespół stworzył mnie jako twórcę i wokalistkę. Mapa zaczęła się, ponieważ miałam wielką potrzeba wyrażenia siebie poprzez słowa oraz muzykę, która pochodzi ze świata elektronicznego. Miałam wiele treści w sobie, wiele historii, które poczułam, że muszą być wyrażone w inny sposób, są z innego świata muzyki. To był naturalny proces, i nie wydarzyłby się myślę, gdyby nie MMI.
Ja osobiscie czuje w sobie kontynuację twórczości, nie czuję, żeby te dwa zespoły były całkowicie inne. Przede wszystkim dlatego, że wszystko jest to muzyka oparta na głosie i myśleniu o nim. Lecz wiem, że to jest moje myślenie jako twórcy, słuchacz może mieć inne odczucia.
Teraz mam taki czas, że dużo ludzi do mnie przychodzi i mówi wlasnie o tym „przejściu” z MMI do Mapy, wiele osób poznaje mnie w tych dwóch odsłonach po raz pierwszy i paradoksalnie, słyszy w obydwóch jedna osobę. Inną, starszą, bardziej doświadczoną, ale tą samą.
Łukasz: W jednym z utworów gościnnie udziela się Swiernalis. Jak doszło do Waszej współpracy i jak Wam się wspólnie pracowało?
Magda: Mój dobry znajomy przekonał mnie do Swiernalisa. Dość długo i bez pozytywnego rezultatu szukałam osoby, która zaśpiewa ze mną tą piosenkę. Paweł zareagował na tę propozycję bardzo ciepło, entuzjastycznie, bardzo dobrze nam się razem pracowało. Cieszę się, że ta piosenka jest nasza.
Łukasz: Twoja muzyka idealnie współgra z teledyskami. Jak dla Ciebie ważna jest strona wizualna którą pokazujesz w klipach?
Magda: Tak, to ważne. Mapa to historie w muzyce i obrazie. Ja uważam, że w tych czasach, w których żyjemy, muzyka, żeby faktycznie została zauważona, co znaczy dla mnie – została w twojej pamięci, musi się poruszać na innym levelu zmysłów…. Musi to być również zmysł wzroku.
Ja dobrze się odnajduje w pracy z obrazem, i jest to dla mnie naturalne, żeby go „podłączyć” pod muzykę. Mam też wielką przyjemność pracy z moim przyjacielem, wspaniałym twórcą video, Sebastianem Juszczykiem, który jest współtwórcą tak naprawdę całego wizerunku Mapy. Sebastian mnie rozumie i wspaniale czuje moją energię. To wielkie szczęście z nim to współtworzyć.
Łukasz: Gdybyś mogła na album zaprosić 2-3 zagranicznych artystów, którzy idealnie mogliby się wkomponować w Twój koncept album to kogo byś wybrała?
Magda: Little Sims, Aisha Devi, Anohni
Łukasz: Promowanie albumu w czasie pandemii jest trudniejsze niż kiedyś. Czy ten okres spowodował, że pewne działania musiałaś zaniechać bądź po prostu je przesunąć w czasie?
Magda: Nic nie zaniechałam, nic nie przesunęłam w czasie. Jedyne przesunięcie, to było oczekiwanie na mix/mastering od Marcina Borsa, lecz to było absolutnie normalne. Marcin Bors to artysta inżynier dźwięku, wspaniały gitarzysta, aranżer, to było oczywiste, że poczekam.
Nie, wiem że to może dziwnie zabrzmi, ale pandemia mi pomogła. Przede wszystkim dała czas na zauważenie, że mój odbiorca jest taki sam jak ja i jest, czeka na mnie, taka jaka jestem naprawdę.
Potem, że internet i media społecznościowe to jest najważniejsze – stety, niestety, ale tak jest. Ja sie nie obrażam na media społecznościowe, one mi bardzo pomogły i pomagają, dzięki nim właśnie buduje mapowy tribe. Mapowe plemię, które przede wszystkim jest w sieci, ale ja jestem dzięki Instagramowi i Facebookowi naprawde blisko z ludźmi, którzy mnie sluchaja.
A dzięki temu potem, lądują oni w moim teledysku hahahaha :) i spotykamy się pierwszy raz live a czujemy, jakbyśmy znali się całe życie.
Łukasz: Jak w dwóch zdaniach zachęciłabyś laika do posłuchania swojego albumu?
Magda: Jeśli masz miejsce w głowie i oczekujesz poruszenia – włącz ten album.
Jeśli szukasz muzyki, która wprowadzi Cię w trans i systematycznie będzie się w wiercała w Ciebie, jak wirus – włącz ten album.
