Site icon All About Music

„Zaczynając pracę nad drugą płytą chciałam też pokazać trochę więcej swojej codzienności i tego, jaka jestem nie tylko jako artystka” Wywiad z Luną

Singlami Już nie zasnę i Moja Miłość Luna rozpoczyna nową, jaśniejszą erę w swojej karierze. Miałyśmy szansę chwilę porozmawiać o tym co świeże i tym co troszkę starsze. Z wywiadu dowiecie się między innymi skąd artystka czerpała inspirację do nowego materiału, jaka będzie jej nadchodząca płyta i skąd ten delikatny skręt w kierunku światła.

Adrianna Małolepszy: Opowiesz mi troszkę o singlu Już nie zasnę? Bo to trochę taki nowy rozdział.

Tak, to zupełnie nowe otwarcie, zapowiedź nowego albumu. Wiedziałam, że musi to być zupełnie inna energia. Z Nocnymi Zmorami już na tyle się uporałam i zaprzyjaźniłam, że byłam w stanie zamknąć ten rozdział i otworzyć nowy. Poczułam, że zarówno ja, jak i moi słuchacze potrzebujemy więcej światła. Mroku mamy wokół bardzo dużo, cały czas toniemy w negatywnych emocjach i łatwo jest pójść w ciemną stronę, ale trudniej jest z niej wyjść. Poczułam w sobie siłę wyjścia z ciemności i wpuszczania więcej światła.

Zaczynając pracę nad drugą płytą chciałam też pokazać trochę więcej swojej codzienności i tego, jaka jestem nie tylko jako artystka. Wydaje mi się, że jestem dość ciepłą i słoneczną osobą. Te mroki mam pod skórą i głęboko w sobie, ale na co dzień staram się mieć szeroki uśmiech i przekazywać ludziom dobrą energię. Cały drugi album będzie bardziej słoneczny i ziemski niż Nocne Zmory. Chcę zobaczyć siebie w nowej odsłonie i zobaczyć co się wydarzy. Chcę być tu i teraz i nie roztrząsać przeszłości.

Adrianna Małolepszy: Mamy tutaj też zdecydowanie mniej metafor.

Akurat czy tak będzie na całej płycie nie mogę obiecać, bo jak wiesz bardzo lubię nie być dosłowną. “Już nie zasnę” jest bardzo wprost. To bardzo uniwersalna opowieść. Śpiewam o odcięciu się od tego, co negatywne i życiu chwilą. Chciałam żeby było tu trochę mniej kreacji, a jak najwięcej prawdy i autentyczności.

AM: Wróćmy na chwilę do Dynamitu. Czy on był typowo zamknięciem etapu?

Trochę tak. To była pierwsza piosenka, którą napisałam kiedy zakończyłam pracę nad Nocnymi Zmorami. Najpierw powstała po angielsku. Jest mi nadal bardzo bliska i pozostaje w zgodzie z tym, co czuję. Poczułam się bardzo krucha i słaba. “Dynamitem” opowiadam o trudnej relacji z samym sobą, o samospalaniu i byciu zbyt krytycznym dla siebie. Bardzo potrzebowałam takiego utworu i cieszę się, że został równie emocjonalnie odebrany.
Myślę, że żyjemy w czasach, w których to my jesteśmy największymi wrogami samych siebie. Traktujemy się bardzo surowo i oczekiwania, ta presja, którą na siebie nakładamy jest ogromna. Mało mamy dla siebie wyrozumiałości i czułości.
Dla mnie ta piosenka była momentem zatrzymania i spojrzenia na siebie i świat, który sobie tworzymy z szerszej perspektywy. Czasami lepiej odpuścić i pozwolić sobie po prostu być, a emocjom spokojnie płynąć.

AM: Po raz pierwszy tak zupełnie otwarcie i w pełni weszłaś tam też w mitologię.

Mitologia bardzo mnie inspiruje, ale nie jest to jakiś koncept na album. Kasandra jest postacią bardzo mi bliską. Zawsze chciałam mieć tak na imię, bo nie lubię imienia Aleksandra. W pewnym sensie potrafię utożsamić się z nią utożsamić. W całym jej czarnowidztwie, przeczuwaniu tragedii, a zarazem samotności. Ona widziała niepowodzenia i zagrożenia, ale nikt jej nie wierzył. Ja też trochę tak się czuję w mojej artystycznej drodze.

AM: Ale wracając do nowego albumu. Możesz zdradzić na jakim jesteś etapie?

Właściwie większość jest już gotowa. Na pewno będzie jaśniejszy i żywszy w warstwie instrumentalnej. Tworząc pierwszy album byłam wielką fanką elektroniki, zresztą nadal jestem, ale teraz otworzyłam się na więcej żywych instrumentów. Będzie tam dużo więcej bębnów i ziemskich brzmień. Może nawet pojawi się gitara, której kiedyś nie lubiłam. Z przestrzeni kosmicznej wracam na Ziemię!

AM: Jestem bardzo ciekawa jak ograsz ten nowy materiał wizualnie, bo do tej pory ta warstwa również była dość mroczna.

Mam nadzieję, że będzie to zaskakujące. Na pewno na tym albumie będzie dużo natury, jeśli chodzi o sferę wizualną. Będzie to płyta bliższa Ziemi, zwierzętom i roślinom.

AM: Na pewno dużo takiej energii Ziemi i ciepła jest też w drugim singlu, choć na pewno nie brak w nim pazura.

To ciekawe określenie, bo dla mnie to chyba najsłodszy i najbardziej niewinny utwór na płycie! (śmiech) Jest w nim dużo czułości i takiego rozmarzenia, bycia w swoim własnym świecie. Chciałabym uruchomić wyobraźnię słuchaczy, a zarazem pozwolić im na chwilę zatracenia w świecie fantazji i romantycznych uczuć. 

AM: Kiedy ostatnio rozmawiałyśmy, opowiadałaś mi o tym jakie jest Twoje artystyczne marzenie i wiem, że udało się je spełnić. Powstał duet z Justyną Steczkowską. Jakie marzenie masz teraz?

Mam wiele marzeń, których nie mogę zdradzić, bo Kassandra, by mi tego nie wybaczyła. (śmiech). Nadal moim ogromnym marzeniem jest artystyczne spotkanie z Bjork, duet z nią byłby czymś naprawdę nie z tego świata.
Marzę też cały czas o własnej trasie koncertowej, oby z nowym materiałem się to udało! Mam nadzieję, że uda mi się wywołać multisensoryczne doznania. Może jakieś odgłosy zwierząt na wejściu, zapach lasu, białych róż….

AM: Piękne.

Miałaś też sporo doświadczeń na zagranicznym rynku. Widzisz siebie artystycznie poza Polską?

Bardzo bym chciała! Uwielbiam podróże i nowe doświadczenia, Podróże dają mi poczucie wolność i są dla mnie ogromną inspiracją Uwielbiam poznawać nowych ludzi, odmienne kultury i miejsca zwłaszcza w kontekście artystycznym. Niesamowicie jest móc patrzeć, jak moja muzyka odbierana jest gdzieś indziej. Chciałabym spróbować poprowadzić moją artystyczną ścieżkę także za granicę.

AM: No już troszkę się udało!

Coś się dzieję! 

AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę!

Ja również. Przesyłam dużo słońca!

Exit mobile version