Nowy, pełny, debiutancki album LUNY już jest. Niejednoznaczny, pełen metafor, oniryczny, a jednak poruszający sprawy niezwykle ludzkie. Z okazji premiery płyty Nocne Zmory miałam okazję porozmawiać z artystką między innymi o jej spostrzeżeniach, inspiracjach i powstawaniu materiału. Przeczytajcie zapis wywiadu z tą niezwykłą postacią polskiej sceny.
Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję płyty! Jak Ci się nad nią pracowało? wydaje mi się, żę był to dość długi proces.
Na pewno była to fascynująca podróż. Chyba jedna z najpiękniejszych i najcenniejszych mimo, że czasem trudnych i stresujących. Była to taka muzyczna, artystyczna wędrówka w głąb mnie i moich emocji.
Czas jest ogromnie względny. Wydaje mi się, że praca nad tą płytą trwała jakoś rok, może półtorej roku, niektóre utwory powstały w jeden dzień, więc czas nie jest tu do końca wyznacznikiem. Bardzo długo czekałam na ten mój pełny debiut po polsku. Była to bardzo intensywna praca. Najważniejsze i najpiękniejsze było chyba to co powstawało w mojej głowie, w wyobraźni i w moich snach.
AM: Słuchając tej płyty mam wrażenie, że ona jest w pewnym sensie podzielona na 3 części na początku mamy tę Lunę, którą znamy z EPki, potem wchodzimy bardziej w pop, a przy końcu w te słowiańskie, lekko mroczne klimaty. Dzieliłaś ją sobie w głowie tworząc ją?
To bardzo ciekawe spostrzeżenie. Bardzo lubię koncept albumy dlatego też wprowadziłam tam intro i outro. Nie chciałam, żeby to był po prostu zbiór moich singli. Chciałam, żeby słuchacz mógł posłuchać go od początku do końca i przeżyć jakąś jedną, konkretną historię.
Ja sama nie dzieliłam tak tej płyty. Dla mnie ona ma kilka etapów trochę jak fazy księżyca.
Zaczynamy nie od nowiu, a od pełni. To intro jest dla mnie właśnie jak pełnia, bo jest bardzo elektroniczne, później ten metaforyczny księżyc powoli maleje i pojawiają się utwory będące różnymi odcieniami moich uczuć. Wyruszamy w podróż, a na outro wracamy do korzeni, do tego co bliskie. Ono kończy się organicznymi dźwiękami choćby bębnów, dźwięki stóp, które idą przez las.. Nigdy nie robiłam czegoś takiego. Zawsze to była czysta elektronika. Jest to dla mnie trochę jak nów. Chciałam, żeby zamykając tę płytę, móc jednocześnie zacząć coś nowego, by ona na koniec otwierała wiele możliwości czy to w słuchaczu czy we mnie samej jako artystce.
AM: Dzięki temu co zrobiłaś z intro i outro ona się zamyka w pętle.
Bo tak naprawdę jest to jeden utwór podzielony na dwa oblicza. Słuchając outro można od razu wrócić do intro i to się spina. Jest to utwór stworzony na podstawie wiersza Bolesława Leśmiana.
AM: A jak układałaś kolejność tych utworów i decydowałaś, który wejdzie na płytę, a który nie?
Szczerze mówiąc bardzo krótko nad tym myślałam. Było to bardzo intuicyjne. Wydaje mi się, żę dzięki temu one się bardzo ze sobą łączą.
AM: Przyznam szczerze, że ostatnia część tej płyty jest najbliższa mojemu sercu i bardzo do mnie przemawia. Chciałabym, żebyś mi troszkę opowiedziała o utworze Chimera. Jest absolutnie fantastyczny!
To jest też mój ulubiony utwór! Jest chyba najbardziej o mnie, a jednocześnie jest najbardziej tajemniczy i zagadkowy. Na samym początku, gdy go tworzyłam to miał on powstać w moim wymyślonym języku. Powiedziałam w studio, że będę po prostu do niego improwizować. Bardzo chciałam umieścić coś takiego na płycie. Często czuję, że wielu rzeczy nie jestem w stanie wyrazić w żadnym języku, bo ma on swoje bariery i ramy i czasem ciężko je przekroczyć. Bardzo często to mnie zawodzi.
Zrobiliśmy jedną sesję gdzie zamknęłam się z tą kompozycją i nagrałam chyba z 40 minut różnych wokali i zaśpiewów. Współczuję chłopakom, że musieli potem słuchać tego wszystkiego! Co prawda czułam się z tym super, było to bardzo terapeutyczne, ale potem doszłam do wniosku, że mam jednak pomysł na tekst, że chciałam coś konkretnego zwerbalizować.
Potem chciałam ten tekst zaśpiewać od tyłu. Nauczyłam się go całego wspak, było to bardzo trudne, ale niestety to nie brzmiało. W końcu dwie zwrotki i część refrenu zaśpiewałam całkiem normalnie. Natomiast w refrenie jest ukryta jedna wiadomość ode mnie zaśpiewana od tyłu! Nie zdradzę co to! Trzeba sprawdzić!
AM: Bardzo bym chciała zobaczyć do tego teledysk. Mógłby wyjść genialnie!
Zobaczymy! Na razie mamy teledysk do Nocnych Zmór.
AM: To w takim razie opowiedz mi coś o Zmorach.
Od razu gdy powstał, wiedziałam, że będzie to tytuł płyty. Ten obraz Nocnych Zmór bardzo rezonował ze mną i z klimatem tej płyty. Uważam, że jest to na tyle szeroka metafora, że każdy utwór się w niego wpisuje.
AM: Trochę podsumowuje twoją twórczość.
Dokładnie. To wszystkie nieprzyjemne myśli i zdarzenia których doświadczamy, jest to też pewnego rodzaju fatum, są to ludzie, których spotykamy, oczywiście są to też koszmary senne, wszystkie niepokojące wizje.
Ja najbardziej postrzegam je jako złe myśli i koszmary, które dzieją się na jawie. Wbrew pozorom na tej płycie nie śpiewam o tym com śni mi się w nocy, ale o tych koszmarach na jawie. O tym co dzieję się wokół mnie, we mnie, wśród ludzi, którymi się otaczam. Ubieram je w senny, oniryczny język. Stąd te Nocne Zmory. Nie kojarzy się to raczej z czymś pozytywnym, choć oczywiście wszystko zależy od tego co z nimi zrobimy.
AM: Nie do końca musi być to negatywne skojarzenie, bo jeśli wejdziemy w ten słowiański motyw, pojawia nam się też baśniowość.
Absolutnie. Staram się na tej płycie stworzyć język, który owszem jest mroczny, ale jest też światłem. Pozwala oderwać się od tych ziemskich zmór i zanurzyć się w baśniowości.
AM: Opowiedz mi jeszcze o samym teledysku.
Jest on moją reinterpretacją ryciny Francisco Goi. Przedstawia ona człowieka, który zasnął nad książkami. W momencie gdy zapadł w sen nad jego głową pojawiły się mroczne, nocne zwierzęta raczej nie kojarzące się pozytywnie. Nosi ona tytuł Gdy Rozum Śpi Budzą Się Demony. Czasami te “demony” były też tłumaczone jako “Zmory”.
Chciałam przedstawić w tym klipie moją interpretację tego co się dzieję gdy pozwalamy sobie płynąć razem z tym co nieświadome, ukryte, podskórne.. Co się dzieję gdy zamykamy oczy i pozwalamy sobie zagłębić się w to co na co dzień spychamy na dalszy plan.
AM: Czy ta sztuka wizualna odgrywa dużą rolę w tym co Cię inspiruje?
Myślę, że dość sporą, choć nie lubię do końca inspirować się konkretnymi twórcami czy artystami. Staram się tworzyć swoje spojrzenie, dlatego najczęściej korzystam właśnie ze świata snów, bo one jednak zawsze będą unikalnie moje.
W sztuce widzę dużo połączeń i lubię się nią inspirować jeśli chodzi o aspekty wizualne. To jak wyglądam czy w teledyskach. Bardzo lubię zatracać się w sztuce i szukać w niej połączeń w myśleniu. Wciąż zadziwia mnie jak wiele wspólnego możemy znaleźć z artystą, który malował i tworzył nawet i przed naszą erą. W naszych umysłach wiele się nie zmienia, pomimo zmieniającej rzeczywistości.
AM: Mentalność jednak zawsze pozostaje podobna.
Niedawno byłaś w trasie. Jak koncerty?
Tak! Grałyśmy łączoną trasą z Bryską. było to świetne doświadczenie. Bardzo chciałabym zagrać własną trasę koncertową z tym materiałem, więc był to świetny sposób żeby się w to wdrożyć, poznać moich fanów, publikę…
Niestety w momencie gdy zaczęliśmy trasę tuż obok, w Ukrainie, zaczęła się wojna co było przerażające. Nie wiedziałam jak się zachować w tej sytuacji. Gram koncerty i cieszę się, bo spotykam fanów i jestem na scenie, a tuż obok dzieją się tak straszne rzeczy.
Chciałam pomóc jak mogłam i dlatego wszystkie pieniądze ze sprzedaży moich płyt i gadżetów po koncertach na pomoc Ukrainie. Cieszę się, że chociaż tak mogłam pomóc. Trudno mi mówić o tej trasie z aż takim entuzjazmem, bo trudno było mi się nią do końca cieszyć w obliczu takich wydarzeń.
AM: Myślę, że wszyscy mieli podobne odczucia.
Zagrałaś też niedawno w koncercie charytatywnym dla Ukrainy. Myślę, że sztuka ma swoje ogromne zadanie w takich momentach i musi istnieć zawsze, a zwłaszcza gdy jest trudno.
Tak. Bardzo się cieszę z takich inicjatyw, bo muzyka pozwala sobie jakoś radzić z takimi sytuacjami, troszkę się oderwać i łączyć ludzi.
AM: Będziesz też latem na kilku festiwalach.
Tak. Mam nadzieję zagrać kilka takich letnich koncertów. Bardzo jestem ciekawa takiego swojego wydania.
AM: Ja też! Bardzo jestem ciekawa jak widzisz takie czysto swoje koncerty.
Mój wymarzony koncert byłby bardziej spektaklem niż samym odtworzeniem muzyki z płyty. Moja muzyka jest lekko teatralna, więc chciałabym móc przełożyć to na język sceniczny i działać na wszystkie zmysły odbiorcy. Żeby na tą godzinę mógł naprawdę oderwać się od rzeczywistości i przenieść do innego świata i wyjść z lekkością.
Chciałabym, żeby moje koncerty pachniały! Żeby te sale pachniały lasem, kadzidłami… To moje marzenie.
AM: Ja właśnie w takim leśnym klimacie kadzideł widzę w swojej głowie Chimerę!
Powiedz mi czym teraz się zajmujesz? Co jest Twoim priorytetem po skończeniu płyty?
Staram się wciąż skupiać na płycie. Teledyski, koncerty, festiwale…
Na razie nie myślę o nowym materiale. Nie chcę go robić w pośpiechu i muszę się zastanowić w jaką stronę pójść. Czy po polsku, czy po angielsku czy może w tym moim własnym języku…
AM: To byłoby odważne!
Ja jeszcze raz ogromnie gratuluję płyty i trzymam za Ciebie kciuki!
Dziękuję bardzo!

