
Udało nam się porozmawiać z niesamowitą Karoliną Czarnecką. Sprawdźcie, co mówi na temat Hera Koka Hasz LSD, inspiracji w tworzeniu historii Tiny, jak również dalszych planów.
Łukasz Mantiuk: Nie pojechałaś 35. PPA jako przedstawicielka Akademii Teatralnej, zgłosiłaś się sama. Skąd to ‘parcie’ na ten konkurs, ta chęć wzięcia w nim udziału?
Karolina Czarnecka: Akademia Teatralna ma możliwość wydelegowania jednej osoby na Przegląd, a w tym roku było wyjątkowo wielu chętnych. Zgłosiłam się sama, bo dużo słyszałam o Wydarzeniu i chciałam to przeżyć na własnej skórze. Wziąć udział w warsztatach, spotkać się z niesamowitymi ludźmi, brać udział w imprezach towarzyszących. No i się udało. Chcieć znaczy móc.
Łukasz Mantiuk: Nie wygrałaś, ale odniosłaś większy sukces (lub „sukces”) – stałaś się rozpoznawalna. Jesteś nazywana „królową Internetu”, „naczelną ćpunką sieci” itp. Czy tworząc Hera Koka Hasz LSD spodziewałaś się, że spotka się to z takim odzewem w sieci?
Karolina Czarnecka: Nie miałam pojęcia, że jedna z piosenek, którą wykonam na Przeglądzie tak szybko się rozprzestrzeni i wzbudzi zainteresowanie. Nie wygrałam i choć bardzo się cieszyłam ze znalezienia się w gronie dziesięciu finalistek, nie ukrywam, że po usłyszeniu werdyktu było lekkie poczucie porażki. Wróciłam do Warszawy, bogata o przepiękne doświadczenie, żyłam dalej. Aż tu nagle… Szok. Początkowo byłam przerażona, coś zaczęło się dziać bez mojego wpływu. Teraz staram się to przekuwać na dobre. Nie pasuje mi miano „królowej internetu”, ale nie da się ukryć, że dzięki tej „koronacji” mam możliwość tworzenia i poznawania oraz pracowania z ludźmi, o których wcześniej mogłam tylko intensywnie myśleć i przyciągać ich obecność.
Łukasz Mantiuk: Teledysk i EP-kę nagrałaś dzięki funduszom zebranym dzięki Twoim fanom. Czy jednak po sukcesie Hera Koka Hasz LSD odezwały się do Ciebie jakieś wytwórnie muzyczne, które proponowały kontrakt?
Karolina Czarnecka: Tak. Na początku wpadłam na pomysł, żeby postawić pointę sytuacji „Hery” i z tej okazji zrealizować teledysk. Udało się to dzięki ludziom, którzy wsparli mój projekt na portalu polakpotrafi. Wraz ze zwiększającą się sumą, dołożyłam kolejny cel: nagranie Epki. Wytwórnie muzyczne owszem, wykazały zainteresowanie, ale razem Rafałem Krus – moim menadżerem, który jest również właścicielem agencji aktorskiej, w której jestem, stwierdziliśmy, że wydamy płytę niezależnie. To stało się realne i udało się wykonać dzięki wielkiej pomocy Agnieszki i Piotrka Kalitowicz, z którymi Rafał współpracuje.
https://www.youtube.com/watch?v=52nhqEMYE5c
Łukasz Mantiuk: Hera Koka Hasz LSD powinna rozpocząć dyskusję na temat używek wśród młodzieży i tak dalej. Ale stało się odwrotnie, stał się on ‘cool’, ‘trendy’ i trochę takim hymnem gimnazjalistów. Jak się z tym czujesz?
Karolina Czarnecka: Moje przerażenie, o którym wcześniej wspomniałam, wynikało również między innymi z tego, że zauważyłam początkowo do kogo ten utwór trafia, a mianowicie do gimnazjalistów, którzy nie zważając na moją interpretacje i przesłanie, śpiewają nazwy czterech używek pod skoczną melodię. Nie taki był mój cel. Ale potem kiedy zaczęłam jeździć po Polsce z małymi koncertami (jeszcze nie Epkowymi) zauważyłam, że nie tylko gimnazjaliści są moimi fanami. Zorientowałam się, że ta piosenka w niesamowity sposób trafia do bardzo młodych, młodych, trochę starszych i tych najstarszych, a każdy z nich ma swoje własne przemyślenia na ten temat. Niektórzy do tego tańczą, następni są przerażeni, inni mi dziękują.
Łukasz Mantiuk: Gdybyś drugi raz miała go nagrać wiedząc jak zostanie odebrany przez młodzież – zrobiłabyś to?
Karolina Czarnecka: Podchodzę do życia ze świadomością, że czasu się nie cofa.
Łukasz Mantiuk: Przejdźmy do EP-ki (znakomitej notabene). „Córka” to historia Tiny. Czy są w tych utworach jakieś wątki biograficzne? Czy zawarłaś tam trochę siebie, czy jest to czysto kreacja aktorska, sceniczna?
Karolina Czarnecka: W każdej kreacji aktorskiej jest żywy człowiek, emocje postaci filtrowane przez emocje aktora. Historia Tiny została wymyślona (i znakomicie spisana przez Błażeja Piotrowskiego i Michała Walczaka), ale inspiracje czerpałam z siebie, z otoczenia, z czegoś co jest mi bliskie. Czy Tina jest częścią mnie, na pewno.
Łukasz Mantiuk: Który utwór na EP-ce jest Twoim ulubionym, który sprawił Ci największą przyjemność podczas nagrywania?
Karolina Czarnecka: Kiedy finalizowałam każdy z utworów miałam niesamowitą radochę. Ciężko jest stwierdzić, który jest ulubiony. Każdy jest inny. Na inny nastrój, na inną porę dnia, na inną godzinę.
https://www.youtube.com/watch?v=5X6BGiacaRI&list=UU72tY28M74-fRD_e5Mn5Q0w
Łukasz Mantiuk: Utwory z tego krążka to przejażdżka po różnych gatunkach muzycznych. Ukazują one twój talent, wszechstronność. Czy taki był zamiar i dobrze odczytałem intencje? :)
Karolina Czarnecka: Ależ tak! Jestem utalentowana i wszechstronna! (śmiech) A poza tym jestem skrajna. Nie mogłabym się wpakować w jedną szufladkę, może w przyszłości znajdę takową, specjalną dla mnie, ale póki co szukam i sprawia mi to frajdę. Poznawanie nowego, nadawanie tonów aktorskich, to nie chwalenie, to zabawa i spełnianie.
Łukasz Mantiuk: Twoje koncerty są dosyć krótkie, śpiewasz utwory z EP-ki. Czy myślałaś o kolejnych coverach?
Karolina Czarnecka: Krótkie, acz treściwe. Myślałam, ale jeszcze nie wymyśliłam. Niedługo wypuszczę informacje o koncertach Epkowych, będą bardziej rozbudowane ale w ramach płyty, poza tym wymyślając Epkę myślałam o jej wizji, koncerty są pewnym dopełnieniem tych piosenek.
Łukasz Mantiuk: Jak układała się współpraca z L.U.C-em? Kto wpadł na pomysł tego duetu?
Karolina Czarnecka: Na pomysł wpadłam ja, (to jedno z moich marzeń, celów), a szybko podchwycił to mój manager Rafał Krus, który woził mnie na rozmowy do Wrocławia, żebym mogła L.U.Ca przekonać do pomysłu i propozycji. Zgodził się. L.U.C jest profesjonalny, precyzyjny, krytyczny, przyjazny. Wiele mnie nauczył, dał niesamowitą energię. Mogłabym słodzić i słodzić…
Łukasz Mantiuk: Czy EP-ka „Córka” to początek twojego ‘romansu’ z muzyką, czy koniec? Planujesz cały album lub kolejne EP-ki?
Karolina Czarnecka: To takie przedstawienie się sobie, pierwsza randka. Były kwiaty, było to coś nowego, coś ekscytującego, trochę stresu, nadzieja, małe rozczarowania… Zobaczymy jak będzie nam w tym związku. Jeśli chodzi o dziedziny sztuki chciałabym być poliamorystką. Chciałabym stworzyć szczęśliwy związek z Muzyką, Teatrem i Filmem. Chcę dużo, wiem, ale świat trzeba brać garściami.
Łukasz Mantiuk: Nadal grasz w teatrze, ale jakie są Twoje dalsze plany? Co odpowiesz, gdy zaproponują Ci udział w serialu, filmie, kabarecie? Czy masz „parcie” na szkło, czy była to chwilowa popularność i teraz zamkniesz się w teatrze i będziesz pielęgnować tamtych fanów?
Karolina Czarnecka: Póki co jestem w jednym tytule w Och-Teatrze („Miłość blondynki” reż. Krystyna Janda), niedawno wróciłam z Krakowa, gdzie spotkało mnie coś pięknego, a mianowicie praca z Agatą Dudą-Gracz. Razem z nią i cudowną ekipą pracowaliśmy nad spektaklem galowym Festiwalu Piosenki Studenckiej. Dzięki Niej pokochałam Teatr na nowo. Nie boję się takich określeń, bo rzeczywiście skrzydła mi odrosły. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy w pracy. Teraz jestem w trakcie grania „East Side Story” czyli musicalu o metrze i wódce w reżyserii Michała Walczaka. Grupa Pożaru w Burdelu też daje mi niesamowitego kopa energetycznego. Scena pokazuje mi, że można czuć się wolnym, a jak obserwuję aktorów, z którymi jestem na scenie, raduję się i jestem zaszczycona bycia w takim gronie. Chcę dostawać propozycje, piękne, ciekawe, które postawią mi wyzwanie. Nie wypieram się niczego. Dopiero gdy dostaję konkret, mogę propozycję rozważyć.
Łukasz Mantiuk: Spodziewałaś się w ogóle tego, że będziesz mieć fanów? To musi być niesamowite uczucie, prawda?
Karolina Czarnecka: Jest to uczucie, którego wcześniej nie doświadczyłam, to dla mnie nowe. Jestem pod wrażeniem tego jak bardzo ludzie mogą Cię wspierać w działaniach artystycznych, kibicować twoim własnym projektom. Nie ma co ukrywać, że bez nich ta potężna machina „Hera, koka…” nie ruszyłaby z miejsca.
