Site icon All About Music

„Staram się budować społeczność dla tych, którzy czują się jakby nie mieli nikogo” Wywiad z Karin Ann

Polska publiczność ma szansę dobrze poznać Karin Ann jako support na trasie Sanah. Młoda artystka ma naprawdę wiele do zaoferowania. Nie tylko koncertuje. Wydała też autorską EPkę lonely together na której znajdziemy między innymi jej najbardziej znany utwór, 3AM.


Niedawno miałyśmy okazję porozmawiać. Przeczytajcie. Warto!

Adrianna Małolepszy: Cześć! Bardzo się cieszę, że jesteś ze mną tutaj dzisiaj. Jest już Twoja nowa EPka! Gratulacje! Jak się czujesz?

Świetnie, że już jest. Pracowałam nad nią od 14 roku życia, więc bardzo się cieszę, że wreszcie ludzie mają coś pełniejszego do słuchania, niż tylko parę singli.

Adrianna Małolepszy: Możesz mi troszkę opowiedzieć o tym jak wyglądała droga do wydania tego materiału?

To był trochę dziwny proces, bo napisałam co najmniej połowę z tego mając 14 lub 15 lat. Właściwie to stworzyłam wtedy całą EPkę, ale niektóre tamte piosenki nie załapały się teraz na finalną wersję.
Byłam wtedy w plastyku na kierunku projektowanie graficzne i niestety doznałam urazu ręki i nie byłam w stanie rysować. Zabrało mi to mój najważniejszy na tamten moment sposób wyrażania siebie. Musiałam znaleźć jakiś nowy, więc zaczęłam pisać piosenki.
3AM była chyba pierwszą jaka w ogóle napisałam.
Potem nagrałam kilka demówek, z których żadna nie znalazła się na EPce i wrzuciłam je na YouTube, właściwie tylko po to, żeby gdzieś je mieć na stałe, ale jeden duży producent ze Słowacji je znalazł i chciał ze mną pracować. To było chyba na początku 2019 roku.
Pracowaliśmy razem przez rok zanim w ogóle coś wydaliśmy, a wtedy znalazł mnie mój obecny management. Dopracowaliśmy produkcję kilku kawałków….

AM: Mówisz, że musiałaś znaleźć nowy sposób wyrażania siebie. A gdybyś miała porównać rysowanie i muzykę? Które z nich jest teraz dla Ciebie lepsze, bądź ważniejsze?

Myślę, że są po prostu inne. Nadal spełniam się w obu. Przez pewien czas nie mogłam rysować, bo nie mogłam używać mojej ręki, ale teraz jest już znacznie lepiej. Zresztą nawet w tamtym okresie rysowałam trochę po prostu lewą ręką.
Wciąż więc posługuję się sztuką. Projektuję mój merch, czasami rysuję coś pod piosenkę, albo pod teledysk, żeby je zobrazować. Myślę, że to bardzo idzie ze sobą w parze. To tylko dwa różne rodzaje ekspresji. Kiedy malujesz używasz ruchu i kolorów, w przypadku muzyki, melodii i tekstu.
Czasem obrazuję sobe dźwięki kolorami. To to miejsce, w którym te dwa światy również bardzo mocno się dla mnie łączą.

AM: Więc trochę dopasowujesz kolory pod konkretne emocje?

Chyba tak. Dla każdego będą inne. Znam kilka osób, które też tak robią i nasze połączenia są od siebie zupełnie różne.

AM: Na pewno. To bardzo indywidualne.
Kiedy siadasz, żeby pisać piosenkę, od czego wychodzisz? Co przychodzi pierwsze?

Za każdym razem jest inaczej. Chyba nigdy ten proces nie wyglądał u mnie dwa razy tak samo. To jest właśnie w tym fajne. Zawsze wygląda to inaczej. Mogę się zainspirować dosłownie wszystkim.
Zwykle, kiedy zaczynam coś tworzyć to wiem mniej więcej jak to ma brzmieć, albo jak ma wyglądać teledysk…

AM: Chciałabyś kiedyś zaprojektować sobie okładkę płyty?

Trochę zaprojektowałam tę! Wzięłam kartkę i narysowała jakieś patyczaki i opisałam wszystko dokładnie jak ma wyglądać. Pomagałam też przy makijażu na sesji.

AM: To świetnie, że angażujesz się tak mocno w cały proces.

Staram się jak mogę. Kiedyś w przyszłości, jeśli będę na przykład bardzo znana może to stanowić pewien problem, bo pewnie będę zbyt zajęta, ale nawet jeśli to nadal będę się bardzo starać, bo przecież nikt nie zna mojej wizji tak dobrze jak ja.

AM: Ale z drugiej strony jeśli będziesz tak znana to będziesz zawsze mogła tupnąć nogą i powiedzieć “albo robimy po mojemu, albo wcale!”

Mam nadzieję! 

AM: Może porozmawiajmy chwilę o konkretnych piosenkach. Zacznijmy od 3AM. Opowiesz mi o niej troszkę?

Cóż, miałam grupę bardzo toksycznych przyjaciół, był też jeden chłopak… Wszystko było po prostu bardzo kiepskie.
To było wtedy, kiedy zaczęłam bardziej wyrażać się poprzez modę i makijaż, ale też zaczęłam wygłaszać swoje opinie, które nie wszystkim się podobały. Myślałam, że moi przyjaciele będą mnie wspierać nawet jeśli mój styl i to co chciałam robić w życiu były inne niż to czego chcieli oni, ale wcale mnie nie wspierali. Wszyscy mowili, że mam przestać, nie mówić takich rzeczy, nie ubierać się tak, znaleźć sobie inny, “normalniejszy” zawód…

Przez długi czas było mi przykro, ale potem czułam już tylko gniew. Usiadłam z moim ukulele i napisałam 3AM.

AM: Błagam, powiedz mi, że znalazłaś sobie lepszych przyjaciół!

Tak! Ludzie zawsze się zmieniają, zwłaszcza między 14 a 19 rokiem życia.

AM: Absolutnie!
Uwielbiam to, co zrobiłaś przy utworach babyboy i reflection. Moim zdaniem one bardzo się ze sobą łączą. Są ogromnie uniwersalne.

Staram się pisać tak, żeby ludzie mogli utożsamić się z moimi piosenkami niezależnie od tego przez co przechodzą. Staram się, więc dziękuję!

AM: Słyszałam pewną dziwną rzecz, która krąży wokół Twojej osoby. Słyszałam, że ludzie mówią o Tobie “ Głos młodego pokolenia!” Słyszałaś to kiedyś?

Tak! To strasznie dziwne! Nie chodzisz i nie mówisz o sobie “Tym właśnie jestem, tak macie o mnie mówić!” Ludzie sami to wymyślają i to jakoś zostaje. Ja tylko staram się być sobą.

AM: Po pierwsze, WOW!, po drugie, nie mam pojęcia jak ja bym sobie z czymś takim poradziła, więc jakkolwiek Ty sobie radzisz, jest super!

Dzięki!

AM: Współpracujesz teraz z Sanah. Jak to się stało? No i oczywiście, podoba Ci się?

Mój manager od dawna zna kogoś w wytwórni Magic Records, a szukaliśmy możliwości trasy i grania live. Wtedy Sanah dopiero się rozkręcała. Miała może 80 tysięcy obserwujących na Instagramie. Zapytano mnie czy chciałabym dołączyć do niej na trasie. Bardzo podobało mi się to co robi, więc się zgodziłam. Ma w sobie coś bajkowego i teatralnego. Jej też podobały się moje piosenki, wszystko było umówione, a potem z wiadomych powodów trasa była przekładana jakieś 200 razy! *śmiech*

Rozmawiałam z Sanah przez telefon i była bardzo miła. Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, bo to już było jakieś 6 miesięcy później, ona miała już 200 tysięcy obserwatorów… To czasem może uderzyć do głowy, ale była bardzo miła. Powiedziała, że bardzo jej się podoba to co robię, ja odwzajemniłam się tym samym i pomyślałam “OK, to może wyjść i być naprawdę fajne!” Potem spotkałyśmy się osobiście. Była taka kochana!
Powiedziałam mojemu managerowi, że bardzo lubię Invisible Dress, a Sanah chciała śpiewać ją na trasie, więc wpadliśmy na pomysł duetu. To miała być taka jednorazowa niespodzianka. Jeden koncert z tym wykonaniem, ale ludziom tak się spodobało, że teraz za każdym razem na to czekają!
W ogóle wszyscy na koncertach są niesamowici! Poznałam mnóstwo świetnych ludzi!

AM: A którą z własnych piosenek najbardziej lubisz grać live?

To trochę zależy od miejsca i od ludzi. Kiedy tłum jest bardzo energiczny świetnie sprawdza się fun. Jeśli jesteśmy wewnątrz jakiegoś budynku to uwielbiam grać reflection, bo ludzie wyciągają latarki i jest pięknie. Niezależnie od wszystkiego występ z piosenką in company jest zawsze super. Nie mogę za dużo o tym myśleć, bo się wzruszam!

AM: EPka już jest, trasa w trakcie… Co potem?

Niedługo oficjalnie wychodzi wspomniane in company, które gram na koncertach. Będzie też jeszcze kilka singli, a ja już pracuję nad drugą EPką!

AM: Chciałabyś coś dodać na koniec?

Może tylko tyle, że mnie chodzi tylko o to, żeby ludzie słuchając mojej muzyki poczuli się mniej samotni i bardziej zrozumiani. Staram się budować społeczność dla tych, którzy czują się jakby nie mieli nikogo. Chciałabym żeby, kiedy to będzie już bezpieczne, mogli podejść do mnie i się przytulić.

AM: Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę!

Ja tobie też!

Wywiad został przeprowadzony przed występem Karin Ann w Pytaniu na Śniadanie.

Exit mobile version