Site icon All About Music

„Jestem sabotażystą w stu procentach” Wywiad z Kamilem Kempińskim

Kamil Kempiński jest wokalistą oraz podopiecznym wytwórni Fonobo Label. O Kamilu zrobiło się głośno w 2020 roku kiedy wydał utwór Ostatnia piosenka o tobie, która ma prawie 1,5 mln odtworzeń na Spotify. Rok temu wydał swoją pierwszą EP-kę Sabotażysta, a już w marcu wyruszy w trasę koncertową razem z Agatą Radziszewską. Z tej okazji porozmawiałam z Kamilem o całym projekcie Sabotażysta, a także o przygotowaniach do trasy, która rozpocznie się już w marcu.

Julia Maciąg: W ubiegłym roku wydałeś swoją EP-kę Sabotażysta. Skąd wziął się u ciebie cały koncept, tzn. estetyka, tytuł?

Kamil Kempiński: Od początku chciałem, żeby cała płyta była bardzo spójna, żeby jako całość coś przekazywała. Przy EP-ce zajrzałem w głąb siebie, poszukując takiej swojej złej strony. Zaprezentowałem się jako czarny charakter. Moje pierwsze piosenki to były zazwyczaj piosenki o miłości, bo takie najczęściej piszę. 

JM: O smutnej miłości?

KK: One są zawsze smutne i skierowane do kogoś. W „Sabotażyście” chciałem opowiedzieć trochę o sobie, ale też zachować smutny klimat. Są to w domyśle piosenki o miłości, ale krytykuję nie kogoś, a samego siebie.

JM: Praktycznie wszystkie twoje piosenki mają smutny charakter. Nie myślałeś o tym, aby zrobić coś weselszego?

KK: Próbowałem. Powstało wtedy „Red Flag”. Ta piosenka jest w porządku, ale to nie klimat, w który poszedłem. To, co najbardziej przyciąga mnie do muzyki, to wrażliwość i autentyczność i w tym najlepiej się odnajduję.

JM: Czy EP-ka była pierwotnym planem, czy planowałeś stworzyć więcej utworów, żeby wydać album?

KK: To od początku był plan na EP-kę i od początku chciałem zrobić te pięć utworów. Teoretycznie mam pełno piosenek „z szuflady”, które mógłbym skleić w album, ale utwory na EP-ce „Sabotażysta” były napisane w tym samym okresie czasu i zamykają pewien etap mojego życia, moje odczucia, i są dla mnie bardziej spójne. Muzycznie jest ona bardzo różna. „Sabotażysta” jest bardziej popowy, „Przepraszam” jest bardziej alternatywne, „Poduszka” i „W innym kolorze” miały być bardziej folkowe. Wszystkie natomiast mają wspólny mianownik jeśli chodzi o tekst.

JM: Twoja najpopularniejsza piosenka to Ostatnia piosenka o tobie. Czy nie myślałeś o tym, aby dodać ją do EP-ki?

KK: Myślałem o tym. Moi rodzice tak mi radzili i mocno się zdziwili, gdy tego nie zrobiłem. „Ostatnią piosenkę o tobie” napisałem jeszcze przed pandemią i dotyczyła innej osoby.Chciałem nią trochę zrobić komuś na złość. EP-ka „Sabotażysta” to kontra do tego, bo pokazuję tu, że wina nigdy nie leży po jednej stronie – w relacji są w końcu dwie osoby.

JM: Na swoim TikToku napisałeś, że masz smutne serce. Dlaczego tak uważasz?

KK: ptakova ostatnio wydała płytę pt. „wesoła dziewczyna z sercem często smutnym”. Totalnie utożsamiam się z tym tytułem, bo jestem mocnym melancholikiem i często jestem smutny. Choć jestem też wesoły, lubię sypać żartami i się uśmiechać. Na przykład na scenie gram jakąś najsmutniejszą piosenkę, a ludzie płaczą, więc dla zbilansowania opowiem żart, żeby już nie było tak grobowo. Staram się być wesoły i dzielić się pozytywną energią, ale sztuka, którą tworzę, to ujście dla moich negatywnych emocji.

JM: A czy faktycznie utożsamiasz się z byciem sabotażystą, tak jak w tytule EP-ki?

KK: Tak. Sabotuję siebie na każdej płaszczyźnie życia, czy to zawodowej, czy na studiach, czy w relacjach międzyludzkich. W dużym stopniu jest spowodowane brakiem wiary w siebie. Jestem sabotażystą w stu procentach. 

JM: Gdybyś miał z tego projektu ulubioną piosenkę, to na którą by padło?

KK: „Przepraszam” jest moim ulubionym utworem, ponieważ ma najciekawszy tekst.

JM: To prawda. Uważam, że jest to ogólnie twoja najlepsza piosenka. Jest taka melancholijna, ale też klimat tej piosenki cały czas się zmienia. Świetnie też zamyka cały projekt.

KK: Tak, masz rację. Słyszałem wiele utworów o przeprosinach, ale nigdy nie natknąłem się na taki, który poruszałby kwestię samego tego słowa. Geneza tego utworu jest taka, że ktoś mi powiedział, że za dużo przepraszam, bo kiedy faktycznie zrobię coś źle, to moje „przepraszam” nie będzie brzmiało szczerze, bo na co dzień go nadużywam. To jest objaw people pleasing, bo często biorę rzeczy na siebie. Te słowa zmusiły mnie do refleksji. Moi znajomi żartowali, żebym za każde „przepraszam” wypowiedziane bez powodu wrzucał do skarbonki 5 zł.

JM: EP-kę otwiera To nie tak miało pójść. O czym właściwie jest ten utwór i dlaczego on ma za zadanie tak od razu dołować słuchacza? Można powiedzieć, że ten tekst jest trochę filozoficzny i skłaniający do refleksji.

KK: Myślałem nad tym, żeby zacząć „Sabotażystą” i zdecydowałem, że jednak to nie to. Chciałem zacząć od mojego typowego brzmienia, czyli gitara i smyczki, i przy okazji nakreślić, że to będzie smutna płyta. 

JM: Jest smutna, mimo że W innym kolorze i Sabotażysta mają taką skoczną linię melodyczną, a tu jednak jest typowy smutas.

KK: Uznałem, że tekst „Sabotażysty” jest tak dołujący, że gdybym dodał do niego jeszcze smutną aranżację, to mocno bym przesadził. A wracając do piosenki „To nie tak miało pójść”, to zainspirował mnie między innymi utwór „Sparks” Coldplay i napisałem ją jako ostatnią na EP-kę. Kiedy poszedłem do studia do Jeremiasza Hendzla i wysłałem mu demo, to on mi wysłał skojarzenia, z czym mu się to kojarzy. Jako pierwsze widniało „Spark” Coldplay i uznałem wtedy: „Wow, to wszystko ma sens”. Jestem bardzo sentymentalną osobą i tworzenie muzyki pozwala mi na dodawanie ukrytych znaczeń do utworów. „Poduszka” jest dla mnie już dosłownym numerem i gdyby ktoś mnie zapytał, o czym to jest, to uznałbym, że już dla mnie zostało wszystko powiedziane.

JM: A ja właśnie chciałam zapytać o Poduszkę *śmiech*. 

KK: Ciężko powiedzieć coś więcej o niej. Dosłownie była ta poduszka, kupiłem ją na urodziny, ale niestety nic z tego nie wyszło. Potem siedziałem z nią w tramwaju z i się poryczałem. Słowo w słowo opowiedziana historia. Można by do tego, o czym jest, dodać jeszcze tylko moje imię i nazwisko *śmiech*.

JM: Już taką ostatnią pozycją, o której dużo nie mówiliśmy, jest W innym kolorze w duecie z Agatą Radziszewską. Mam wrażenie, że ten utwór jest o friendzonie i ogólnie o braku chęci zaangażowania się w bycie w związku.

KK: Trochę jest o tym friendzonie, ale też o takim drugim dnie. W dużym stopniu jest o mijaniu siebie, gdzie każda ze stron nie wie, czego chce od danej relacji. Historia tego utworu jest taka, że brałem udział w FONOBO Mixer. Agata miała brać w nim udział, ale ostatecznie do tego nie doszło. Jesteśmy z Agatą przyjaciółmi i wysyłamy sobie wszystko, co napiszemy. Napisała z kimś piosenkę ze swoją zwrotką i innym refrenem. Mi się ta piosenka spodobała i stwierdziłem, że chcę ją wypuścić. Dopisałem do niej swoją część i uzupełniliśmy się z Agatą tekstowo. Pisząc swoją zwrotkę nie chciałem, aby to była kontynuacja jej historii, a żeby była to wymiana argumentów. 

JM: Miałeś też niedawno swój debiut w telewizji z Agatą. Jak odbierasz tę przygodę?

KK: Byłem zestresowany. Tak mi się nogi trzęsły… ale nie było tego widać przez moje ciężkie buty *śmiech*. Było to też specyficzne doświadczenie, śpiewać w telewizji. Jestem zadowolony z tego, jak to wszystko wyszło i fajnie, że dostaliśmy taką szansę na wypromowanie naszej trasy koncertowej. 

JM: Apropo trasy koncertowej – czego możemy się na niej spodziewać?

KK: Już się nie mogę doczekać trasy i nawet kupiłam sobie nową gitarę. Codziennie uczę się na niej grać, bo mam teraz elektryka. Będę grać trochę na akustyku, trochę na elektryku, żeby brzmieniowo coś innego pokazać. Mam w zespole skrzypce i wiolonczelę, perkusję i bas. Będą piosenki, do których można poskakać, będzie dużo smutnych, będą fajne aranżacje. Na pewno zagram całą EP-kę, kilka starych piosenek, jak i tych niewydanych.

Co ciekawe, w każdym z miast, w których zawitamy, odbędą się tak naprawdę dwa koncerty – osobno zagram ja, a osobno Agata ze swoim zespołem.

JM: Trzymam kciuki na trasie i dzięki za rozmowę.

KK: Dzięki.

Exit mobile version