Site icon All About Music

„Bardzo kocham Polskę. Jestem tutaj coraz częściej i chcę do niej wracać.” Wywiad z Kaeyrą

Kaeyra, czyli Caroline Baran, to amerykańska wokalistka o polskich korzeniach, która szturmem podbija muzyczną scenę. Zachwyciła jurorów America’s Got Talent i American Idol, a jako pierwsza Polka wystąpiła na festiwalu Lollapalooza. Na co dzień tworzy w Los Angeles, pisze własne utwory i współpracuje z Postmodern Jukebox. Podczas Gali Fryderyk zapytaliśmy Kaeyrę o jej zamiłowanie do muzyki, o kobiecość w singlach Sour oraz Kiss Kiss, o muzycznych planach, a także o jej przemyślenia dotyczące samej gali.

Julia Maciąg: Jak zaczęła się Twoja pasja do muzyki? 

Kaeyra: Moja mama miała szkołę muzyczną, a tata jest mechanikiem. Rodzice mówili: wybieraj dziecko, z kim chcesz iść do pracy, bo nie możemy pozwolić sobie na nianię. Ja chodziłam z mamą do szkoły muzycznej i cały czas ta muzyka była wszędzie w moim życiu i tak się to stało. 

JM: A decyzja o American Idol to było coś pod wpływem emocji, czy wiedziałaś, że musisz tam być? 

Kaeyra: Ja długo o tym myślałam. Sądzę, że każdy śpiewający Amerykanin o tym myśli, bo to jest ogromne show. Oni proponowali mi już kilka razy, żeby brać udział w tym programie. Dopiero dwa lata temu zdecydowałam, że to jest ten moment. Wiedziałam, że czuję się dumna piosenek, które napisałam i kim jestem jako artysta. Po prostu byłam gotowa na taką scenę i od tego to się wszystko wzięło. 

JM: Jak to jest być docenionym przez takie sławy jak Katy Perry czy Lionel Richie?

Kaeyra: Super. Lionel jest jednym z moich idoli, szczególnie jak widziałam to wszystko, co zrobił z We Are The World. It’s icon in the music industry. Słyszeć takie komplementy i wzruszające słowa od nich to jest bardzo, bardzo super rzecz. Nigdy też nie zapomnę jego rad. Wszystko to było super doświadczenie.

JM: Co spowodowało, że przyjechałaś do Polski? 

Kaeyra: Ja tutaj przylatywałam bardzo często, do rodziny. Miałam różne okazje, żeby wystąpić w Polsce i bardzo mi się to podobało. Po prostu, nie wiem, lubiłam tutaj energię na scenie. Po Idolu też Warner Music. Byliśmy w kontakcie i po prostu tak się to wszystko potoczyło. Nie planowałam tego kompletnie. Jakby ktoś mi to powiedział z 5 lat temu, to bym odpowiedziała „nie, coś ty”. Ale jakoś tak się stało. Bardzo kocham Polskę. Jestem tutaj coraz częściej i chcę do niej wracać (śmiech).

JM: Kiedy zaczynałaś swoją karierę muzyczną w Polsce pod szyldem Warner Music Poland, wydałaś singiel Sour. Czy spodziewałaś się, że ten utwór odniesie taki sukces?

Kaeyra: Tak i nie. Bardzo czułam się pewna siebie z tą piosenką. Wiedziałam, że coś w niej jest. Ale też nie spodziewałam się tego, co się stało, bo tak jak mówiliśmy, ja nie jestem z Polski. I nie wiedziałam, jak ludzie będą odbierać tę piosenkę. To też piosenka napisana poza Polską, w Los Angeles. Nie wiedziałam, czy tu popularne są inne dźwięki i czy to pójdzie. Bardzo mnie to zaskoczyło.

JM: A o czym jest ten utwór? Mogłabyś zdradzić kilka szczegółów dotyczących produkcji oraz teledysku? 

Kaeyra: Zawsze jak robię muzykę, to myślę o tym, co mnie motywuje. Żeby być takim głosem dla kobiet. Sour jest o tym, że możesz robić so many different things as a woman. Możesz być słodka, albo możesz być „kwaśna”. Myślę, że nam kobietom zawsze mówią, że musimy być cichutkie i grzeczne. I uważać na to, co mówimy. Takie rzeczy, sterotypy. A ja po prostu myślę, że to jest kiepskie. Chciałam mieć piosenkę, która pokazuje, że jako kobiety możemy mieć swoje zdanie. Jak ktoś nas źle traktuje, to żeby się nie dawać. I to o tym jest ta piosenka.

JM: Wydałaś w marcu singiel Kiss Kiss. To jeż też, można powiedzieć, taki manifest kobiecości. Coś więcej powiedziałabyś na temat tego singla? 

Kaeyra: To piosenka napisana też w Los Angeles z moimi dobrymi przyjaciółmi Milesem, Ryanem i Cole. Poszłam do studia i chciałam nagrać taką piosenkę, w której czuje się dobrze linię basową, żebym też mogła grać ją na scenie na basie. I to też taka piosenka dla kobiet, żeby grać ją kiedy szykujesz się na imprezę, czy jesteś gotowa na randkę. Po prostu możesz czuć taką pewność siebie, kobiecą empatię, że okej, zacznijmy to i zróbmy to, co chcemy. 

JM: Czy masz w planach wydać coś większego, typu EP-kę, bądź album? 

Kaeyra: Tak, na pewno. Na pewno już mam wystarczająco dużo piosenek, ale myślę, że w tym roku tak pomalutku będę wstawiać single, stopniowo. No i wtedy za rok może jakiś album czy EP-ka. Zobaczymy.

JM: A może trasa koncertowa? 

Kaeyra: Na pewno będzie dużo koncertów, dlatego też tutaj zostaję w Polsce, bo dużo jest różnych planów. Wracam już pod koniec maja i zaczyna się mój taki mały tour. 

JM: Jesteśmy właśnie na Fryderykach. Czy uważasz, że tworząc nowy materiał na płytę, byłabyś w stanie otrzymać nominację za rok na tej gali? 

Kaeyra: Uuu… Nie wiem. Ja tylko mogę robić to, co lubię i robić to najlepiej, siedzieć w studiu i pisać piosenki. A to, jak ludzie na to patrzą, to już jest poza moją kontrolą i po prostu zobaczymy, co się stanie. 

JM: Nawiązując też do dzisiejszej gali, czy miałaś może swoich faworytów? 

Kaeyra: Tak, oczywiście. Natalia Szroeder, Zalewski i Sobel, są super. Nie no, byłam zaskoczona. Nawet nowi artyści, których dzisiaj słyszałam, bardzo mi się podobali. I fajnie, że tutaj byłam, bo po prostu nigdy nie byłam na Fryderykach. Pierwszy raz, to takie nowe doświadczenie. Fajnie było zobaczyć inną stronę świata muzyki po raz pierwszy.

JM: Czego możemy się spodziewać od Ciebie w tym roku? 

Kaeyra: Dużo muzyki, no i koncertów. Chcemy budować taki cały świat, żeby też przedstawić mnie tutaj w Polsce, w Europie, w Stanach. Wszędzie, gdzie tylko można. Ja już długo tworzę muzykę i robię różne rzeczy w muzyce. Ale jakoś czuję, że to dopiero taki początek i to się wszystko rozkręca. Nie mogę się doczekać, żeby to wszystko wydać i żeby świat zobaczył, jaką jestem artystką.

JM: Trzymam za Ciebie bardzo kciuki i przy okazji dziękuję Ci bardzo za tę rozmowę. 

Kaeyra: Dziękuję.

Exit mobile version