Site icon All About Music

„Improwizacji samej w sobie jest niewiele. Zwykle utwory mają przemyślaną i nie przypadkową melodię” – Wywiad z Jakubem „Nox” Ambroziakiem

Nox na scenie działa od 2006 roku. W swoim dorobku ma trzy mini albumy: wydane w 2011 roku No Album i Atom oraz Dark Side of the Sun z 2012 roku. W tym roku natomiast premierę miał jego pełnowymiarowy album Mikrokosmos. Znajdziemy na nim 24. kompozycje, wśród których nie zabrakło wielu gości. W wywiadzie dla nas opowiedział o kulisach powstawania płyty, okładce czy planach na przyszłość.

Łukasz Jaćkiewicz: Twój ostatni album Mikrokosmos ukazał się kilka miesięcy temu. Jak z perspektywy czasu określiłbyś ten krążek? Czy udało Ci się zrobić na nim to, co sobie na początku zaplanowałeś?

Nox: Tak, w ogóle sukcesem samym w sobie było to, że powstał. Dwa lata pracy, multum gości, żywe instrumenty i praca w kilku studiach nagraniowych. Nie było łatwo, miałem wiele chwil zwątpienia, aczkolwiek dla mnie osobiście album jest nagrany dokładnie tak jak zakładałem to w 2012 roku, kiedy rozpoczynałem nad nim prace.

Łukasz Jaćkiewicz: Jeśli jesteśmy już przy Mikrokosmosie, to skąd pomysł na taki właśnie tytuł? Jak odnosi się on do materiału zaprezentowanego na płycie?

Nox: Tytuł krążka to także tytuł jednego z najbardziej uznanych filmów przyrodniczych. Stąd wziął się pomysł, a później wpadło jeszcze na to kilka osób pisząc recenzje. Aczkolwiek osobiście do tytułu ‘Mikrokosmos’ dorobiłem własną ideologię. Jest to po prostu zapis mojego życia na przestrzeni dwóch lat, wszystkiego co przez ten czas działo się dookoła mnie, w kosmicznym ujęciu. Chociaż nie jestem ani piosenkarzem, ani raperem, ani nic z tych rzeczy, jestem święcie przekonany, że aby opowiedzieć historię w dźwiękach też trzeba coś przeżyć.

Łukasz Jaćkiewicz: Jak wyglądały prace nad płytą. Kto w tamtym czasie Cie inspirował i dodawał otuchy przy tworzeniu nowych kawałków?

Nox:  Czerpie wiele inspiracji z filmów, muzyki, ze spacerów po mieście i z rozmów z najbliższymi. Swoją część materiału na album nagrałem może w rok. Kolejny rok czekałem na gości. W między czasie dogrywanie żywych instrumentów, lekkie zmiany w koncepcji albumu, aż po awarię dysku twardego w studio, w którym trzymałem cały materiał. Stąd te dwa lata pracy i kilkadziesiąt nieprzespanych nocy. Najgorszy był okres, gdy miałem już nagranych wszystkich gości i trzeba było oddać materiał pod mastering. Naprawdę wiele nieprzespanych nocy, hektolitry kawy i wieczne konsternacje z samym sobą.

Łukasz Jaćkiewicz: Dużym plusem płyty jest także wygląd okładki. Skąd taki pomysł, kto jest autorem zdjęć i dlaczego właśnie taki zamysł?

Nox:  Autorem okładki jest Martiszu Ludwikez. Marta prowadzi biuro graficzne w Warszawie, a jej prace chwyciły mnie za serce jeszcze przy tworzeniu mojej poprzedniej płyty (Dark Side of the Sun). W sumie z mojej strony były tylko dwie wskazówki – chciałem mieć kobietę na okładce, a tył okładki miał być przejrzysty, by nie pogubić się w tych 24 kompozycjach. Na samym początku miałem o wiele więcej sugestii dotyczących okładki, ale jak powszechnie wiadomo kobiety nie przegadasz. Więc finalnie zdałem się na profesjonalizm Marty i chyba jak widać opłaciło się. Na okładce widnieje kobieta, z racji tego, iż na albumie znajdują się same damskie wokale. Cała otoczka, kolorystyka jest pomysłem Marty. Dostała całą płytę wcześniej i po przesłuchaniu jej przelała swoje odczucia na kartkę.

Łukasz Jaćkiewicz:  Mikrokosmos to przedział wielu gatunków muzycznych. Jak określiłbyś jego stylistykę i do kogo on według Ciebie najbardziej trafia?

Nox: Myślę, że materiał trafi do ludzi z naprawdę otwartymi głowami, aczkolwiek nie mnie to oceniać . Nie potrafię tak. Muzykę, którą tworze określam mianem muzyki awangardowej, ale bądź co bądź każdy może mieć inne odczucia. Nie lubię szufladkowania muzyki. Muzyka dzieli się głównie na tą dobrą i tą złą. Tyle.

Łukasz Jaćkiewicz: Rynek muzyki elektronicznej jest duży także i w Polsce. W którym miejscu byś się wymienił, a kto jest dla Ciebie autorytetem w tej stylistyce?

Nox: W Polsce z każdym kto był moim autorytetem już współpracowałem. To jeśli chodzi o artystów z nurtu muzyki elektronicznej. A co do wydawnictwa – marzeniem było by wydać album w Ninja Tune albo w Warp Records. W Polsce wysyłałem nagrania demo chyba tylko do Warner Music Poland, ale nigdy nie liczyłem na odzew. Jak na razie cenie swoją niezależność, może i kiedyś przejdzie ten moment, że wyda mnie duża wytwórnia.

Łukasz Jaćkiewicz: To, co tworzysz to elektronika z duszą? Ile w tych utworach jest Ciebie, a ile to próba improwizacji?

Nox: Improwizacji samej w sobie jest niewiele. Zwykle utwory mają przemyślaną i nie przypadkową melodie. Elektronika z duszą? Ktoś już o to kiedyś pytał. Tak, bo myślę, że moje utwory niosą dość sporo dawkę emocji. A także brzmienie kompozycji także nie jest tuzinkowe. Znajdź w Polsce, artystę w Polsce, który brzmi podobnie do mnie…

Łukasz Jaćkiewicz: Na trackiliście znajdują się 24. utwory, czyli spokojnie mogłyby powstać z tego 2 CD. Jest to celowy zamysł, aby udostępnić słuchaczowi, to co stworzyłeś w czasie nagrywania i w pewnym sensie zamknąć ten etap twórczości?

Nox: Tak, ‘Mikrokosmos’ na pewno zamyka pewien rozdział bezpowrotnie. Ma on odniesienie także w moim prywatnym życiu. 24 kompozycje, ale to tylko 1 godzina muzyki. Uważam, że liczyć się nie tyle ilość, co jakość, spójność i przemyślana koncepcja.

Łukasz Jaćkiewicz: Z którego utworu jesteś najbardziej dumny? Który z nich jest sztandarowym kawałkiem, który mógłby opowiedzieć  historię Mikrokosmosu?

Nox: Każdy z utworów opowiada jakby inną historię, a dopiero po przesłuchaniu całości można ocenić spójność albumu. Najbardziej dumny jestem z kilku kompozycji: ‘Dragon Tattoo’ z Kintą z zespołu Lil Ironies, bardzo dumny jestem z ‘Land of the Fire and Ice’ z udziałem oly. (NEXT POP) i zespołu Jazzpospolita czy chociażby ‘Pozaplanetarnie’ z zespołem Neurasja. Lubię ‘1000 Suns’ i ‘Flowers’, które są solowymi utworami. Do każdego utworu przypisane jest także historia jego powstania, niekiedy dziwna czy śmieszna. Jeśli miałbym przekonać kogoś do odsłuchu albumu pokazał bym mu w/w ‘Dragon Tattoo’.

Łukasz Jaćkiewicz: Płyta to również goście. W jaki sposób dobierałeś danego artystę do utworu i w jaki sposób w ogóle namówiłeś ich do współpracy. Z którym z nich pracowało Ci się najlepiej?

Nox: Nikogo z artystów nie namawiałem, bo to nie na tym polega. Większość z tych osób znam i szanuję za ich muzykę. Jeśli kogoś z danej grupy artystów nie znałem, a chciałem nagrać z nim utwór, przedstawiałem przede wszystkim utwór, bądź utwory, do których mieliby się dograć i opowiadałem o formie wydania, a także o całym koncepcie albumu. Zwykle już na etapie szkicu utworu w głowie pojawiał mi się gość, którego widział bym w tym utworze. Niekiedy musiałem być dość elastyczny i chodzić na pewne kompromisy z zaproszonymi gośćmi, aczkolwiek zwykle wychodziło to na plus. Najbardziej zadowolony jestem ze współpracy z chłopakami ze składu Jazzpospolita. To naprawdę solidna firma, słowni, terminowi ludzie, przy tym profesjonaliści jakich mało.

Łukasz Jaćkiewicz: Wyobraź sobie, że spośród wszystkich artystów na światowym rynku muzycznym, mógłbyś wybrać jednego, z którym miałbyś okazję nagrać piosenkę. Kogo byś wybrał i jaki miałbyś pomysł na współpracę?

Nox:  Aktualnie? Ed Sheeran. Byłaby to piosenka oparta na loopie gitary akustycznej z elektronicznymi wstawkami + jakaś delikatna niestandardowa perkusja. Wiesz, marzenia.

Łukasz Jaćkiewicz: Promocja płyty powoli dobiega końca. Jakie masz plany na przyszłość? Nowa płyta, singiel, koncerty?

Nox: Koncerty? Nie w tym roku. Nowa płyta? Na chwile obecną nie. Plany na przyszłość? Uporządkować życie prywatne.

Exit mobile version