Site icon All About Music

„W przeszłości skupiałem się na dzieleniu z ludźmi swoją historią w detalach, a teraz staram się pisać w taki sposób, by poszerzyć pole do własnej interpretacji słuchacza” Wywiad z Jackiem Savorettim

Jack Savoretti to artysta, który niewątpliwie wyróżnia się na tle innych artystów. Jego charakterystyczna barwa głosu i hipnotyzująca muzyka, którą tworzy sprawia, że słuchacz przenosi się do innego świata. Jack ma europejskie korzenie – rodzina jego ojca pochodzi z Włoch, a rodzina matki w połowie jest z Niemiec, a w połowie z Polski. Jack wydał właśnie swój siódmy album zatytułowany Europiana, który był inspirowany muzyką z dzieciństwa Jacka. Artysta zgodził się odpowiedzieć na kilka naszych pytań i poopowiadał o najnowszym albumie.

Hej Jack. Czy mógłbyś na wstępie powiedzieć nam jak długo trwała praca nad tym albumem?

Zaczęliśmy nad nim pracować około rok temu, ale pisałem piosenki na niego już wcześniej. Wszystko zaczęło się jakoś w wiosnę 2020. Samo pisanie piosenek nie trwało długo. Potem mieliśmy wielkie szczęście, że udostępnili nam Abbey Road Studio na 10 dni. To było coś niesamowitego. Później nastała kolejna fala pandemii i kolejny lockdown. Wtedy zaczęły się schody i był nawet moment, że myślałem, że już go nie dokończymy. Na szczęście udało nam się. Jestem bardzo dumny z tego albumu. Uważam, że jest wyjątkowy.

Swój ostatni album, Singing to Strangers, nagrywałeś w Rzymie, ponieważ chciałeś zrobić coś innego, co niekoniecznie zgadzało się z tym, czego oczekują od ciebie słuchacze. Z tym albumem powróciłeś do swoich korzeni i nagrałeś go w Wielkiej Brytanii. Czy to znaczy, że utwory na nim są bardziej mainstreamowe, czy może jednak proces ten różnił się od twoich poprzednich płyt?

W żadnym stopniu! Prawdę mówiąc, na początku chciałem nagrać ten album w Prowansji. Gdy zacząłem pisać utwory na tą płytę, znalazłem taki piękny pałacyk w Prowansji, chciałem zaklepać go na 2 tygodnie i nagrać tam cały album. Niestety, właśnie wtedy świat się zmienił. Lockdown się przedłużał i pojawiały się coraz to nowsze obostrzenia. Był pomysł, by nagrywać go zdalnie, ale strasznie nie chciałem tego robić. Nie chciałem, by ten album stał się pastiszem, tylko by był odpowiedni na teraźniejsze czasy. Zależało mi, by nie brzmiał jakby był nagrany kiedyś, w przeszłości, a teraz. Płyta jest inspirowana muzyką z ostatnich 50 lat, ale chciałem ją przełożyć na teraźniejsze czasy. Żeby to się udało, wiedziałem, że musimy być wszyscy w jednym pomieszczeniu. Kiedy myśleliśmy o tej Prowansji, nadarzyła się okazja, by nagrywać w Abbey Road – najlepszym studio w Europie, a możliwe, że nawet na całym świecie. Dostaliśmy telefon, że studio jest dostępne na 10 dni i bez wahania się zgodziliśmy. Nie było chyba lepszego miejsca, by nagrać album Europiana, jak nie w najlepszym studio w Europie. Tam najlepiej było świętować muzykę europejską. To tam nagrywali The Beatles, Pink Floyd i wielu innych wspaniałych artystów.

Ten album definitywnie nie zamyka się w jednym gatunku. Mamy tutaj ballady jak  I Remember Us, które mogłaby zaśpiewać Abba, jak i disco funky Secret Life. Skoro Europiana to gatunek muzyczny, to jak byś go zdefiniował?

Bardzo dobrze to określiłeś. Europiana to muzyka łącząca Abbę, Giorgio Morodera, Daft Punk i Julio Iglesiasa. To wszystko łączy jedna rzecz – tradycyjne, europejskie pisanie piosenek składające się z melodii, nostalgii i opowiadania historii połączone z amerykańskim disco funkiem. Jak połączysz te 2 światy, powstaje gatunek, który nazwałem Europianą. Niektóre utwory są bardziej disco-funkowe, a inne bardziej tradycyjne, ale żadne z nich nie zamyka się w jednym z tych gatunków.

Przeczytałem, że Europiana to muzyka twoich dziecinnych lat stworzona na dzisiejsze realia. Czy mógłbyś wymienić kilka utworów, które nadawały koloru twojemu dzieciństwu i zainspirowały ten album?

Myślę, że trudno wymienić poszczególne utwory, ale na pewno jest to muzyka takich artystów jak Julio Iglesias, Gypsy Kings, Patty Pravo, Giorgio Moroder, The Bee Gees, Abba, a potem jak dorastałem był Phoenix, Daft Punk. Zawsze podobały mi się bardziej wakacyjne kawałki i słuchałem ich przez cały rok.

Zaprosiłeś swoją rodzinę do współpracy nad tym albumem. Jak to wyglądało?

Pomagali podczas pisania utworów. Moja żona i dzieci śpiewali na demach, gdy byliśmy zamknięci w domach. To była niezła zabawa. Chciałem też uchwycić tą niewinność w ich głosie. Wyszło świetnie, więc wybłagałem ich, by zaśpiewali też na albumie. Zaprosiłem ich do Abbey Road i nagrali tam swoje partie.

Trochę sztampowe pytanie, ale która piosenka z nowego albumu jest Twoją ulubioną i z której jesteś najbardziej dumny?

To niemożliwe, by wybrać jedną. To zależy od nastroju w jakim jesteś. Są tam piosenki na każdą okazję. The Way You Said Goodbye jest piosenką, którą zawsze chciałem napisać. Myślę, że nie ma nie odpowiedniego momentu, by usiąść przy pianinie i zaśpiewać ją. More Than Ever jest bardzo osobistym dla mnie utworem. When You’re Lonely dźwiękowo jest chyba moim ulubionym. Ten utwór to czysta esencja Europiany.

Co Cię napędza do pisania muzyki? Czy myślisz o tworzeniu piosenek, które spodobają się słuchaczom, czy bardziej skupiasz się na opowiedzeniu pewnych historii?

Myślę, że oba stwierdzenia są poprawne. Zastanawiam się co mogę zrobić, by historia, którą chcę opisać w piosence była jeszcze bardziej interesująca. Co mogę zrobić, by słuchacz poczuł dany utwór. W przeszłości skupiałem się na dzieleniu z ludźmi swoją historią w detalach, a teraz staram się pisać w taki sposób, by poszerzyć pole do własnej interpretacji słuchacza. Niestety, mam bardzo złą wyobraźnię i zazwyczaj historie, o których piszę naprawdę się wydarzyły.

Czy łatwiej Ci pisać smutne piosenki?

Chyba każdemu łatwiej pisać smutne utwory. Gdy jesteś szczęśliwy, nie chce Ci się pisać piosenek. Chociaż, gdy się zastanowię, to się zmienia. Teraz łatwiej mi pisać utwory, które może nie do końca są wesołe, ale na pewno nie są smutne.

Utwór Who’s Hurting Who był pierwszym singlem zapowiadającym album. Czy od razu po nagraniu go wiedziałeś, że to właśnie on będzie pierwszą zapowiedzią krążka?

Dopiero, gdy usłyszałem nagranie Nile’a Rodgersa to to wiedziałem. Gdy to było tylko moje demo, to wiedziałem, że piosenka nadaje się na Europianę, ale Nile swoją wersją utwierdził mnie w tym, że to będzie pierwszy singiel.

W przeszłości nagrywałeś z innymi artystkami jak Imelda May, Sienna Miller, i oczywiście bogini Kylie Minogue. Gdybyś mógł nagrać utwór z obojętnie jaką artystką, kogo byś wybrał?

Clara Luciani. To francuska artystka, którą uwielbiam. Jest jakby królową Europiany.

Niedługo wyruszasz w trasę koncertową. Są Włochy, Wielka Brytania…. ale nie widzę dat w Polsce.

Właśnie wiem. Miałem taką samą reakcję. Czemu nie zagramy w Polsce? Pamiętam świetną promocję w Polsce. Polska jest niesamowita. Zawsze jak tam jesteśmy, świetnie się czujemy. Jeszcze musimy poczekać, ale pojawią się w końcu. Wszystko wina Covida, ale będziemy tam jak tylko to będzie możliwe.

Wydałeś Europianę nie tylko cyfrowo i na CD, ale też na winylu i kasecie magnetofonowej. Co myślisz o tym całym powrocie do tych klasycznych formatów fizycznych?

To świetne, dopóki nie produkujemy tego masowo, bo w końcu to masa plastiku. Ale bardzo mi się to podoba, bo ludzie mogę znów używać nośników, które jeszcze niedawno wyrzuciliby na śmietnik. Myślę, że to też wiąże się z tworzeniem muzyki namacalnej. Gdy tylko klikasz i odtwarzasz muzykę na komputerze, czy w telefonie, to nie możesz poczuć muzyki w swoich rękach. Gdy trzymasz w ręku płytę winylową i ją czujesz, to coś fantastycznego. Uwielbiam trzymać płyty winylowe. Nawet jeśli słucham muzyki na telefonie, to posiadanie takiego albumu na winylu jest jak posiadanie książki.

Najnowsza płyta Jacka Savorettiego Europiana dostępna jest już w sklepach i każdym portalu streamingowym!

Exit mobile version