Site icon All About Music

„Bardzo przyjemnie pisze się piosenki, kiedy istnieją słowa klucze, które pozwalają na budowanie historii” Wywiad z Helą

Hela to nowa twarz na polskiej scenie muzycznej. W swojej autorskiej twórczości czerpie wiele z indie folku naginając jego ramy i dostosowując go do siebie. Na swoim koncie ma już utwory Na Opał i Jedną Nogą. W związku z premierą jej zaskakującego i przewrotnego nowego singla Na Swój Kształt przedstawiamy Wam naszą rozmowę. Przeczytajcie, posłuchajcie i zanurzcie się w magiczny świat Heli.

Adrianna Małolepszy: Po pierwsze gratuluję. Nowy singiel “Na swój kształt” już jest. Powiedz mi o nim coś więcej. Jak powstawał, skąd pomysł?

Tak jak i poprzednie single, to nie jest świeży numer. Powstał mniej więcej rok temu. Pomysł pewnie był jeszcze starszy. Często mam tak, że wpada mi do głowy jakiś pomysł, w tym wypadku był to refren. Potem po kilku miesiącach siadam i dopisuję resztę. Singiel “Na opał” był jedną z niewielu piosenek, do której usiadłam i napisałam ją od razu. Pracując nad utworem “Na swój kształt” zaczęliśmy eksperymentować z producentem Mateuszem Hulbójem. Wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić mocniejszy beat i w ogóle bardziej imprezowy kawałek. Może nie tyle popowy, co taneczny. Słuchając efektu mam wrażenie, że wyszło z tego połączenie “Jedną nogą” i “Na opał”. Nowy singiel ma rytm i klimat pierwszego oraz wrażliwość i emocjonalność drugiego.

AM: Chciałabym nawiązać do refrenu. “Nie próbuj narysować mnie na swój kształt”. Nie masz wrażenia, że czasem, zanim kogoś dobrze poznamy, podświadomie nakładamy na tę osobę swoje poglądy i przekonania?

Na pewno tak jest. Nieskromnie mogę powiedzieć, że jestem dobra w tych pierwszych wrażeniach i moje spostrzeżenia często się sprawdzają. Właśnie o tym jest ta piosenka. Pisałam ją o jakimś związkowym temacie, ale fajne jest to, że można ją przełożyć na różne sytuacje. Mogą to na przykład być kwestie rodzinne – rodzice często chcą, aby ich dzieci były takie jak oni. Może to być też kwestia partnerstwa lub przyjaźni albo oczekiwań nakładanych przez otoczenie.

AM: Tych ostatnich jest naprawdę dużo.

Rzeczywiście jest ich sporo. Szczególnie wobec kobiet.

AM: Jakie masz doświadczenia z wydania poprzednich dwóch singli? Jak feedback?  Teraz planujesz zrobić coś inaczej, czy będziesz szła tym samym torem?

Odbiór jest zaskakująco dobry. Szczególnie w serwisach cyfrowych, w których “Jedną nogą” i “Na opał” całkiem nieźle sobie radzą. Cieszy mnie ich popularność, ponieważ żyjemy
w takich czasach, w których wszystko, w tym także życie artystów, mocno zwolniło. A jeśli pytasz o jakieś inne podejście do wydawania nowej muzyki, to w przypadku numeru “Na swój kształt” wspólnie z FONOBO Label zdecydowanie rozwinęliśmy aspekt wizualny. Piosence towarzyszy przepiękny teledysk z nietypowym spojrzeniem na historię, który, moim zdaniem, zrobi dużo dobrego dla tego utworu.     

AM: To jestem ciekawa! Skoro już wspomniałaś o teledyskach, to muszę Cię zapytać
o “Na opał”, bo obrazek jest piękny, a tekst ma tak niespotykaną strukturę. Opowiedz coś o tej piosence.

Tekst do niej napisałam przy jednym podejściu w jakieś pół godziny, co akurat nie zdarza mi się zbyt często. Zwykle długo dłubię przy wersach. Utwór “Na opał” skupiony jest wokół domu i ognia. Bardzo przyjemnie pisze się piosenki, kiedy istnieją słowa klucze, które pozwalają na budowanie historii. Pod tym względem bardzo podoba mi się twórczość na przykład Lany Del Rey.

AM: Mówisz o metodach pisania. Wiem, że uczyłaś się tego w Londynie. Czy dzięki tej szkole inaczej podchodzisz do tego jak tworzysz?

Techniki pisania, które poznałam, na pewno utrwaliły się w mojej głowie. W tym momencie nie wykorzystuję ich z premedytacją, ale myślę, że podświadomie wpływają na to jak komponuję swoje piosenki. Jednym ze sposobów na napisanie rymowanego tekstu jest m.in. wypisanie na kartce przypadkowych rymujących się ze sobą słów. Moje teksty tak nie powstają, a mimo wszystko się rymują. Kiedyś miałam też na przykład takie zadanie, żeby napisać piosenkę w stylu wybranego artysty. Wybrałam wspomnianą Lanę. Wyszukałam w jej tekstach tematy, wokół których krąży, oraz te tzw. słowa klucze, i na podstawie obserwacji napisałam własny tekst. Niektóre triki bywają więc przydatne, ale zdecydowanie bardziej cenię sobie tę szkołę ze względu na świadomość artystyczną, jaką we mnie pozostawia. I to nie tylko w kontekście pisania piosenek. Uczę się przede wszystkim tego jak być twórcą żywo uczestniczącym w biznesie muzycznym.     

AM: Po prostu czujesz się w tym wszystkim pewniej.

Bardzo ładnie to ujęłaś. Ubolewam nad tym, że w Polsce nie ma tego typu studiów, ponieważ artyści powinni wiedzieć, na czym polega ich branża. Samemu czasem trudno jest ogarnąć wszystkie elementy tej układanki, dlatego dołączyłam do FONOBO Label, gdzie otaczają mnie wspaniali ludzie i jednocześnie świetni fachowcy. Sama jednak też trzymam rękę na pulsie i chcę dokładnie poznać specyfikę tego świata.  

AM: A czy ta świadomość pozwala Ci na przykład bardziej tupnąć nogą i postawić na swoim?

Moim zdaniem taka umiejętność przychodzi wraz ze zdobywanym doświadczeniem. Na pewno uczę się stawiania na swoim, ale cały czas nasłuchuję rad płynących z zaufanego otoczenia. Jedno jest pewne – studia tego we mnie nie zbudują. Pewność siebie narasta z czasem i z każdym kolejnym utworem. 

AM: Wróćmy jeszcze na chwilę do samej muzyki. Skąd u Ciebie zamiłowanie do folku?

Kiedy miałam dziewięć lat, zaczęłam słuchać Taylor Swift. Wtedy po raz pierwszy miałam do czynienia z songwritingiem, chociaż nie byłam tego świadoma. Później odkryłam Joni Mitchell i Johnny’ego Casha. Przeszłam z tym gatunkiem długą drogę i cały czas śledzę to jak się rozwija. Podoba mi się to, że współcześnie coraz więcej artystów kieruje go stronę muzyki popowej, mainstreamowej. Pewnie jak ktoś posłucha sobie za chwilę “Na swój kształt”, to folk nie będzie pierwszą myślą, która przyjdzie mu do głowy, ale dla mnie folk to także sposób komponowania – siadam z gitarą i gram. Tak właśnie powstawały moje pierwsze utwory, gdy miałam trzynaście lat.

AM: To jest zupełnie inny proces komponowania, prawda?

W moim przypadku tak ze względu na to, że drzemią we mnie dwie natury. Z jednej strony jestem dziewczyną z gitarą, mam raczej melancholijne usposobienie, jestem sentymentalna i lubię starą muzykę. Z drugiej – lubię żywe, elektroniczne i tętniące tanecznym pulsem kawałki. Staram się oba te odcienie swojej osobowości przekładać na muzykę, co jednak bywa bardzo trudne.

AM: Muszę jeszcze wiedzieć, czy będzie coś więcej, płyta, może EPka?

Będzie. Aktualnie pracuję nad kolejnymi utworami i liczę na to, że latem ukaże się EPka.

Exit mobile version