„Przeszliśmy przez pewne etapy i teraz z tym albumem idziemy jeszcze wyżej” Wywiad z Felivers
Julia Maciąg
Felivers to czteroosobowy zespół z Sochaczewa w składzie Konrad Jażdżyk, Miłosz Fergiński, Wojciech Fortuna oraz Piotr „Cody” Dąbrowski. Na swoim koncie mają dwa studyjne albumy, w tym album 4 lata 4 stany, którego premiera miała miejsce 16 lutego. Dzień wcześniej miałam okazję porozmawiać z chłopakami o procesie tworzenia albumu, a także dostarczyli ciekawe informacje na temat niektórych utworów.
Julia Maciąg: Jesteśmy przed premierą Waszego drugiego albumu 4 lata 4 stany [przyp. red. rozmowa przeprowadzona 15 lutego]. Jak czujecie się z tym faktem, że po tych kilku latach w końcu wydajecie swój kolejny album?
Felivers: Jesteśmy mega szczęśliwi, że możemy pokazać te kawałki, z których jesteśmy dumni i już w końcu możemy je światu pokazać. W szczególności jesteśmy zadowoleni, że będziemy mogli je grać na koncertach, bo są naprawdę fajne i mega je czujemy.
JM: Zanim album, to przeszliście faktycznie długą drogę. Startowaliście w preselekcjach do Eurowizji 2023 oraz zwyciężyliście w debiutach w Opolu. Czy uważacie, że osiągnęliście już ten peak popularności dzięki tym rzeczom, które osiągnęliście w karierze?
Felivers: Nie wiemy czy kiedykolwiek spełnimy nasze oczekiwania, bo są bardzo wysokie *śmiech*.
JM: Wróżę wam tego i na pewno się uda.
Felivers: Dziękujemy. Przeszliśmy przez pewne etapy i teraz z tym albumem idziemy jeszcze wyżej. To jest pewien krok w tym, żeby osiągnąć to, co mamy w głowach.
JM: Swoją drogą tytuł krążka jest, uważam, że trafiony ze względu na to, że są tam różne brzmienia, mimo iż otacza was ten rockowy charakter. Ale mam wrażenie, że z każdą piosenką te melodie razem z wami dorastają i to idealnie określa te 4 lata 4 stany. Choć ta płyta jest przeważnie o imprezach, o tych podbojach miłosnych, o których wspomnieliście, ale też o tej waszej muzycznej premianie.
Felivers: To prawda. Właśnie to płynie nie tylko z tego, co przeżywaliśmy, ale to też płynie z tego, że te wszystkie numery na płycie można przypisać do jakiegoś jednego stanu lub do kilku stanów. Na przykład w stanie miłosnym piosenki są też smutne i przeżywaliśmy różne stany przez te cztery lata *śmiech*. Dlatego chcieliśmy o tym wszystkim opowiedzieć, ale nie tylko piosenkami. Zrobiliśmy też deluxe boxa pamiętnik. Co ciekawe wyszło 60 stron tego pamiętnika, więc taką mini książkę dołożyliśmy dla naszych najbardziej wiernych fanów.
JM: Ciekawy pomysł. Nie słyszałam jeszcze o takiej opcji na polskim rynku. Wiem, że kpopowi artyści robią coś podobnego w swoich albumach, które zawierają dosyć sporo zdjęć.
Felivers: My też nie słyszeliśmy o tym. Dodaliśmy tam z kolei swoje przypałowe zdjęcia i mamy nadzieję, że ich nikt nie udostępni *śmiech*.
JM: Jeżeli mogę wrócić do tych smutnych, miłosnych momentów, to uważam, że takim utworem jest Bez Ciebie. Moglibyście coś więcej opowiedzieć o tym utworze?
Felivers: To jest zdecydowanie najsmutniejszy numer z całego krążka oraz najmniej energiczny. Jest on o złamanym sercu, a także poszukiwaniu też szczęścia nie tylko w innych osobach, ale też w sobie, żeby nie uzależniać tego od miłości. Tylko tu jest przedstawione jako, że nie doszło do szczęścia tej osoby, a przez kogoś, dla kogo ta osoba była ważna, jest w dołku.
JM: Wracając do tworzenia płyty. Jak już wiemy pracowaliście nad nią 4 lata. W takim wypadku jaka piosenka została stworzona jako ostatnia i ukazuje obecny kierunek, w którym chcecie podążać dalej?
Felivers: Ostatnią piosenka, jak sama nazwa wskazuje i jej numer na trackliście, jest To ostatni taki dzień z wiśnioszem. To jest taki zimny prysznic, można powiedzieć taki klaps, pokazujący, że mamy zostawić w tyle wszystkie jakieś błędy oraz jakieś rozterki, które nas dotyczyły przez te cztery lata i spojrzeć na nie jakimś pozytywnym, pewnym siebie wzrokiem w przyszłość i rozpocząć ją z hukiem.
JM: Jak już wspomnieliście o wiśnioszu to warto też wspomnieć, że wasz album zawiera też inne kolaboracje, a mianowicie z Nel oraz z Filipkiem. Czy to było dla was duże wyzwanie, aby do każdej piosenki dopasować każdego gościa czy raczej nie było z tym problemu?
Felivers: To było coś takiego, że jak mieliśmy te kawałki, to od razu wiedzieliśmy, kto może w nich być. Nasi goście są na tyle charakterystyczni i mają swój własny styl. Od razu wiedzieliśmy, że wiśniosz pasowałby tu, Nel pasowałaby do „Fake Love”, bo jest taka egzotyczna w swoich piosenkach, więc pasuje do letniego klimatu. No i oczywiście Filipek pasuje do takiego bardziej emocjonalnego, niekoniecznie wesołego. Też super jest to, że na pewno można usłyszeć między nami chemię w tych utworach i że są one bardzo różnorodne. Przed tworzeniem tych utworów tak naprawdę dobrze się zaprzyjaźniliśmy z tymi osobami i złapaliśmy wspólne flow, a potem powstała myśl o współpracy, która wyszła naturalnie.
JM: W jednym ze swoich numerów, a mianowicie Nienormalni początek oraz koniec zawierają fragmenty popularnej sceny z Chłopaków z baraków. Skąd pomysł, aby umieścić taką wstawkę w piosence?
Felivers: Wcześniej oglądaliśmy „Chłopaków z baraków” i zastanawialiśmy się, czy na tej płycie uda nam się wrzucić jakieś follow upy do tego serialu. Jednak zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. A ten fragment wyszedł jakoś naturalnie i sam klimat piosenki jest, wiadomo o imprezie. Ten ikoniczny tekst bardzo pasował do niektórych elementów z naszego wakacyjnego życia i idealnie się sprawdzał do tego, jak czasami wyglądały nasze poranki. Poza tym, kiedy Konrad mieszkał w akademiku, to jego znajomy strasznie katował ten serial. Trochę przypominał Ricka i on sam występował w tym klipie. Po prostu nie mogło być inaczej *śmiech*.
JM: A propo jeszcze takich imprezowych utworów to mam pytanie odnośnie do Szminki, bo to jest też jeden z waszych głównych singli. Co was kierowało podczas tworzenia tej piosenki? Osobiście dla mnie jest ona intrygująca ze względu na nawiązania do różnych marek czy osobowości jak Jennifer Lopez, która chyba najbardziej zapadła mi w pamięci.
Felivers: Myślę, że chcieliśmy zrobić taką hybrydę rocka z nutką party, dlatego zrobiliśmy w takim tempie singla. Niestety ta piosenka nie ma jakiegoś głębokiego przesłania *śmiech*.
JM: Czyli to jest po prostu o jakiejś imprezie i ładnej dziewczynie?
Felivers: Tak. *śmiech* Trochę niezręczna sytuacja, ale to raczej nie jest o jakiejś znajomości na lata.
JM: Wasz najnowszy singiel Lady Endorfina najbardziej się wyróżnia z waszych wszystkich singli, bo jest to ballada. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że trafi się taki utwór u was jako singiel. Skąd ta idea, żeby tym razem zwolnić tempo i wydać ten numer jako kolejny promujący utwór?
Felivers: „Lady Endorfina” pokazuje naszą inną twarz. Nie zawsze musi być u nas głośno, ostro, mocno, bo my też mamy swoją wrażliwość. Zależy nam, żeby nasi fani i fanki usłyszeli takie słowa i żeby byli szczęśliwi i mieli nadzieję oraz wsparcie od nas, którą im dajemy w piosenkach w tych nieidealnych dniach.
JM: Z takich skoczniejszych utworów na płycie przywołam Hotele i auta. Czy jest on kierowany do konkretnej osoby? Uważam, że jest to jedna z tych piosenek, w której ktoś wyznaje drugiej osobie miłość i jest w stanie oddać się tej osobie, a w rockowej aranżacji brzmi to tak można powiedzieć sensualnie.
Felivers: To jest bardzo ciekawe pytanie. Możliwe, że tak, choć to zależy też od interpretacji drugiej osoby, bo my inaczej patrzymy na to.
JM: To w takim razie jak wy interpretujecie ten utwór?
Felivers: To jest taka wizja wyrwania się z rzeczywistości oczywiście z kimś wyjątkowym. Chodzi w nim o taką ucieczkę z codziennego życia, a także, żeby zaszaleć i żyć tą chwilą. Choć na co dzień nie jest źle, ale czasami może być idealnie jak w filmach.
JM: Za to Paradoks jest takim przeciwieństwem, bo to jest bardziej o tych nieszczęśliwych momentach.
Felivers: Jak już idziemy z biegiem utworów to „Paradoks” zaczyna się dość energicznie i jest potem ten spadek. Jest to też nawiązanie do pewnej historii, którą opowiadamy w naszym pamiętniku, że na początku jest ten ogień. W momencie, kiedy brakuje tej drugiej osoby, zaczynają się różne paradoksalne myśli. Czy nawet jak ktoś nas niszczy lub niekoniecznie jest dobry w naszym życiu, to czy powinniśmy dalej utrzymywać tę relację? Zadajemy tam pytania, czy zawsze jak brakuje tej osoby to, czy to jest tęsknota, czy coś dobrego dla nas. Paradoks jest takim konfliktem dwóch stron.
JM: Wróćmy do tracklisty albumu. Widziałam na Instagramie, że nie było uwzględnionego Never Back Down, a wy powiedzieliście o deluxe boxie. Czy na nim będzie ten utwór?
Felivers: Tak, znajduje się.
JM: Okey, bo to mnie zastanawiało, że „kurczę ta piosenka wasza eurowizyjna propozycja nie jest uwzględniona w ogóle w trackliście”? Ale jak powiedzieliście o tym deluxe, to trochę mnie to uspokoiło. Jednak dlaczego nie znajduje się ten utwór w standardowej wersji?
Felivers: Jak ułożyliśmy tracklistę i spojrzeliśmy na całą historię płyty, to uznaliśmy, że „Never Back Down” jest trochę, mówiąc kolokwialnie, odklejony od tego wszystkiego. Zdecydowaliśmy, że nie może się być na głównej trackliście, ale fajnie by było go uwzględnić w jakieś specjalnej wersji.
JM: Wspomnieliście na początku, że chcielibyście zaprezentować te wszystkie piosenki na koncertach. Planujecie jakąś trasę koncertową w innych miastach z okazji premiery płyty?
Felivers: Obecnie nie zaplanowaliśmy niczego takiego. Mamy to z tyłu głowy i jest to pewna opcja nasza. Na tą chwilę trzeba nas bacznie obserwować i być czujnym, bo może coś się wydarzyć.