Eva Portna to autorka tekstów i wokalistka, która debiutuje na dużej scenie muzycznej, dzięki wsparciu wydawnictwa Agora Digital Music. Dzisiaj mamy dla Was wywiad z tą interesującą artystką.
- Adrianna Małolepszy: Słuchając Wings of Freedom w mojej głowie zakiełkowała pewna myśl. Zastanawia mnie czy czujesz już w sobie tę wolność, wyzwolenie i spokój, na której nadzieję dajesz słuchaczom, czy sama jeszcze ich poszukujesz?
Sednem tej piosenki jest nauka akceptacji bólu. Czasami w naszym życiu nawarstwia się tak dużo żalu, że nie potrafimy doświadczać go w pełni. Wciąż trwamy w przeszłości, zapominając o chwili obecnej. Każdy z nas na pewno przeżył coś, co bardzo nim wstrząsnęło. Śmierć najbliższej osoby, rozstanie z miłością swojego życia, fałsz przyjaciół, oszustwo, zrujnowana kariera zawodowa, niezrealizowane marzenia…Tych przykładów można wymieniać wiele, a ból towarzyszący tym wydarzeniom może nas wiązać przez wiele lat. Niestety życie przemija bardzo szybko i nic na nas nie poczeka. Nauczyłam się, że poprzez przyjęcie cierpienia w swoim sercu, poprzez prawdziwe zaakceptowanie go, pojawia się w nas uczucie wolności. Po prostu przestajesz wewnętrznie walczyć i wtedy pojawia się w nas spokój, cisza, przestrzeń na oddech dla duszy, a po chwili też uczucie szczęścia. To bardzo trudna życiowa lekcja i nie działa tak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pytasz czy już to w sobie czuję? Dziś na pewno czuję spokój. Bo nauczyłam się przyjmować cierpienie, które zaserwowało mi życie. Nie ma już we mnie wewnętrznej walki. W tym kontekście zdecydowanie znam już smak wolności. Natomiast wciąż poszerzam w sobie jej tematykę. Czy czuję się wolna w wyrażaniu siebie pod kątem artystycznym i nie tylko? Czy w odpowiedni sposób karmię swoją duszę? Te pytania wciąż zgłębiam i są one elementem mojej osobistej podróży, która przecież będzie trwała tak długo jak będę istnieć. Wszystko dzieje się „po coś”. Czasami dopiero po latach jesteśmy w stanie zrozumieć najróżniejsze elementy układanki życia. Mam za sobą bardzo wiele najróżniejszych doświadczeń życiowych od złych po wyjątkowe i piękne. Wiem z własnego doświadczenia, że po burzy zawsze, prędzej czy później przychodzi słońce. Taką nadzieję niosę słuchaczom i tego światła życzę wszystkim, którzy pragną zrobić wewnętrzny krok do przodu. Dokonuj zmiany w sobie, a to co ukaże się na zewnątrz będzie odbiciem Twojego wnętrza.
- Adrianna Małolepszy: Jakie dźwięki towarzyszą Ci na co dzień?
Te, które niosą ze dobrą, czystą energię i które czuję, że działają na mnie jak lek. Aktualnie na co dzień słucham dźwięków natury. Jeśli nie przebywam na łonie natury to włączam nagrania śpiewu ptaków. Mój ulubiony to kos. Dźwięki szumu wodospadów i lasów. Natomiast zasypiam przy dźwiękach śpiewu delfinów i wielorybów. Lubię też słuchać muzyki służącej do medytacji skomponowanej w najróżniejszych częstotliwościach, które wpływają na ciało i stan ducha.
- Adrianna Małolepszy: Czy muzyka jest też obecną w Twojej rodzinie? Czy ktoś z Twoich bliskich pokazywał Ci ją, na przykład w dzieciństwie? Może wpłynął jakoś na to po jakie krążki obecnie sięgasz?
Nie pochodzę z rodziny artystycznej i w mojej rodzinie nikt nie był zawodowym muzykiem.
W moim rodzinnym domu nie słuchano muzyki, a płyty były niestety dobrem luksusowym. Natomiast moje wujostwo, które miało duży wpływ na wychowanie mnie gdy byłam dzieckiem czy nastolatką, posiadało bardzo bogatą kolekcję płyt różnych artystów z całego świata np. Whitney Houston, Enya, Andrea Bocelli, Czesław Niemen, Edyta Górniak, Michael Jackson, Sting, Elton John, Eric Clapton, Phil Collins, The Rolling Stones, Aerosmith, Erykah Badu, Queen. Pożyczałam od nich płyty i kasety. Gdy byłam dzieckiem wujostwo zabierało mnie też na spektakle operowe i baletowe do Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu. Ludzie, którzy wpływali na moje preferencje muzyczne to byli głównie nauczyciele śpiewu i muzyki, którzy pojawiali się w różnych okresach mojego życia. Repertuar, który służył nam do rozwoju techniki śpiewu to były piosenki np. Hanny Banaszak, Ewy Bem, Sade, Arethy Franklin, Beaty Kozidrak. Zaliczyłam też romans z muzyką rockową. W czasach kiedy śpiewałam w zespole rockowo – popowym, wpływ na moje preferencje muzyczne mieli koledzy z zespołu. Słuchałam wtedy takich zespołów jak Skid Row, Sandra Nasić, Korn, Linkin Park, Limp Bizkit, Lady Pank, Maanam, Perfect, Coma, TSA, AC/DC, Guns N’Roses, Placebo, Evanescence. Z tego okresu mam ogromny sentyment do solowych gitar, których brzmienie uwielbiam. W pewnym momencie w bardzo małym stopniu interesowałam się produkcją muzyczną i wtedy uwagę zwróciłam w stronę Massive Attack, Portishead, Björk, Moderat, Vanessa Mae. Słuchałam bardzo różnej muzyki, w zależności od tego z jakimi ludźmi, środowiskiem miałam do czynienia w poszczególnych etapach mojego życia.
- Adrianna Małolepszy: Czy jest jakiś konkretny artysta, którego twórczość szczególnie Cię porusza bądź pomaga uruchomić Twoją własną kreatywność?
Tak. Bardzo często kiedy pisałam teksty piosenek towarzyszyła mi muzyka Hansa Zimmera.
- Adrianna Małolepszy: Czego możemy spodziewać się po całości albumu? Czy Wings reprezentuje krążek muzycznie czy może czeka nas duże zaskoczenie?
Mój mini album to przede wszystkim skromna propozycja przedstawiająca cztery utwory, stylistycznie upięta w pop. Dwa utwory występujące na EP-ce są spokojne i sentymentalne, pozostałe są radośniejsze. Każda z piosenek jest zupełnie inna lecz całość stanowi spójną propozycję. „Wings of Freedom” to bardzo ważna dla mnie piosenka i żeby ją napisać musiałam wiele tematów w sobie przerobić, dlatego wybrałam ją na singiel promujący. W sieci jest już dostępna kolejna propozycja pt. „Mulier”. To bardzo popowy i nośny utwór. Tłumaczony z łaciny tytuł piosenki oznacza w języku polskim „Kobietę”. Pod powierzchnią miłosnej piosenki, odwołuję się do tematyki swojej kobiecości. Podkreślam konieczność pokochania swojego wewnętrznego dziecka. Nienarcystyczne pokochanie siebie jest kluczem do pełnego i prawdziwego pokochania drugiego człowieka. Na Ep-ce pojawia się też utwór „Awaken”, poruszający temat obudzenia się ze snu zwanego przeszłością i przyszłością oraz życia w teraźniejszości. „Awaken” jest moim ulubionym utworem spośród wszystkich propozycji, ponieważ jest nieoczywisty muzycznie i bardzo oryginalny. „Light and Shadow” nawiązuje do energii, którą chcemy karmić siebie. W moich tekstach bardzo często przekazy nie są przedstawione słownie wprost lecz pomiędzy wierszami.
- Adrianna Małolepszy: Skąd czerpiesz inspirację do pisania tekstów?
Teksty, które zostały napisane na Ep-kę, powstały ze względu na potrzebę przerobienia w sobie danej tematyki, problemu istniejącego we mnie. Wiele odpowiedzi jest już w nas, dlatego to właśnie tam najczęściej wybieram się w podróż. W napisaniu tekstów pomogły mi też podróże fizyczne, które były wsparciem dla tych wewnętrznych eksploracji. „Wings of Freedom” powstał w trakcie samotnej podróży po Europie: Paryż, Lizbona, Sintra, Cabo da Roca, Porto, Barcelona, Madryt. W każdym mieście przerabiałam coś w sobie na poziomie świadomym i próbowałam przedostać się do „poziomu swojego serca” 😊 W zeszłym roku wyruszyłam w samotną podróż do Ameryki Północnej. W Nowym Jorku, doznałam olśnienia w zakresie pojęcia „światła”, które każdy z nas nosi w sobie. Na pewno napiszę o tym piosenkę.
- Adrianna Małolepszy: Występowałaś wspólnie z wieloma znanymi osobami. Jak wspominasz te momenty? Czy i jak wpłynęły one na twoje wybory artystyczne?
Występowałam jako support przed znanymi osobami, w bardzo zróżnicowanym czasie i były to pojedyncze występy. Niektóre z tych koncertów odbyły się nawet szesnaście lat temu, kiedy byłam jeszcze nastolatką. W tamtym okresie jedna artystka zrobiła na mnie fenomenalne wrażenie
Kasia Kowalska. Śpiewałam z nią w duecie w wieku zaledwie piętnastu lat przed prawie trzy tysięczną publicznością. Było to dla mnie kosmiczne przeżycie, posmakowanie wielkiego muzycznego świata u boku czołowych polskich muzyków. Sama Kasia już wtedy była wielką gwiazdą, a mimo to okazała się cudownie czułą osobą. Wspomnienie tego występu trwa we mnie do dziś. Czułam jak każdy dźwięk instrumentów przeszywał moje ciało. Pamiętam jak bardzo bałam się wejść na scenę, moment pokonania strachu, a kiedy kończyłyśmy śpiewać, okazało się, że nie chcę z tej sceny zejść. Chwilę później stałam pod sceną i płakałam nie tylko ze wzruszenia, ale też ze względu na świadomość, że to jest wręcz niemożliwe, aby ktoś taki jak ja – czyli dziewczynka z małej miejscowości, bez znajomości i grubego portfela mogła mieć kiedykolwiek takie życie jak ona. Każdy mój koncert to cudowne dla mnie wspomnienie. Bez względu na to czy mam przyjemność wystąpienia w towarzystwie wybitnych muzyków czy też nieznanych amatorów, ale równie kochających świat muzyki. Bez względu na to czy śpiewam w małej knajpce czy na dużej, prestiżowej scenie koncertowej.
- Adrianna Małolepszy: Występujesz też charytatywnie. Czy energia jaką dostajesz od publiczności na takich koncertach bardzo różni się od tej bardziej konwencjonalnej? Jakie są Twoje odczucia?
Tak, występy charytatywne, mam na myśli te szpitalne, przeznaczone dla chorych ludzi, są wyjątkowe i zdecydowanie różnią się one od standardowych. Są to bardzo kameralne koncerty, na których pojawia się maksymalnie piętnaście osób. Czasami zdarzało mi się śpiewać tylko dla jednej. To występy, w trakcie których poprzez wspólne śpiewanie wchodzisz w interakcję z chorymi. Takie koncerty różni ich cel. W szpitalu na oddziałach onkologii publiczność mnie nie ocenia. Nikogo nie obchodzi jakość mojego wykonania, jaką mam technikę śpiewu, jak doskonała w tym jestem bądź też nie, tam liczy się intencja. Czas, który poświęcasz dla chorych, gdzie chociaż na chwilę zapominają oni o swojej chorobie. To magiczne chwile, budujące nowe interakcje międzyludzkie, wywołujące niesamowite emocje. Od dłuższego czasu mam marzenie, aby założyć Fundację, która poprzez działania artystyczne będzie niosła pomoc potrzebującym. Jest to projekt istniejący jeszcze w zalążku, jednak wiem, że któregoś dnia ją otworzę 😉
- Adrianna Małolepszy: Jak radzisz sobie z obecną sytuacją? Jak wygląda dla Ciebie izolacja? Spędzasz ją twórczo, planując co potem, czy raczej spokojnie, wyciszasz się i skupiasz na sobie?
Obecna sytuacja nie wpłynęła w znaczącym stopniu na moje życie, codziennie chodzę do pracy, staram się zachować namiastkę normalności w tych nieoczywistych czasach. Poza tym, mam naturę introwertyczną i bardzo często potrzebuję wyciszenia, poprzebywania sama ze sobą. Taki stan mam od lat. Lubię na kilka godzin zaszyć się w lesie bądź na łące, gdzie moim towarzyszem jest tylko przyroda. Jedyną niedogodnością dla mnie jest ograniczona możliwość podróżowania. Tego najbardziej mi brakuje!
- Adrianna Małolepszy: Jak warunki w których teraz żyjemy wpłynęły na Twoje plany związane z wydaniem albumu? Czy musiałaś wiele zmienić?
Pewnie jestem jedną z nielicznych osób, ale tak się składa, że nie musiałam nic zmieniać. Mój mini album zostanie wydany w cyfrze, więc każdy zainteresowany będzie mógł zakupić go w sieci. Materiał muzyczny, sesja zdjęciowa na okładkę płyty i stronę internetową, zostały wykonane dużo wcześniej zanim wybuchła pandemia. Wszystko co aktualnie jest niezbędne do zrealizowania projektu wykonuję zdalnie. Poza tym od wielu lat jestem przyzwyczajona do załatwiania wielu spraw drogą mailową lub telefoniczną. Oczywiście pozostaje kwestia koncertów, spotkań na żywo podczas których tworzy się absolutnie wyjątkowa energia ze słuchaczami, ale z pokorą czekam na te chwile. Jeszcze przecież będzie normalnie 😊
- Adrianna Małolepszy: Czy jest coś co szczególnie chciałabyś przekazać naszym czytelnikom i swoim słuchaczom?
Żeby spełniali swoje marzenia. Bez względu na to ile mają lat, bez względu na świadomość ile czasu, wymagań i wyrzeczeń będzie ich to kosztować. Aby wyzbyli się oceniania i porównywania do kogoś, bo to budzi negatywną, destrukcyjną energię w postaci zawiści i podcinania swoich indywidualnych skrzydeł. Nikt z nas nie wie, jaką drogę musiał ktoś przejść, aby stać w takim miejscu jakim jest. Na końcu drogi każdego z nas nie będzie liczyło się to co posiadasz lecz Twoją wartością będą wspomnienia zrealizowanych marzeń, odczucia miłości, dłoń prawdziwych przyjaciół. Dlatego przestańcie się bać i działajcie. Może to właśnie moja muzyka będzie dla Was inspiracją?

