Wczoraj duet Reflektor wydał swój nowy singiel, Noc za dniem, który zapowiada nowy album. Dzisiaj mamy dla Was krótką rozmową z Mateuszem i Łukaszem na temat kawałka, nowej płyty i przyszłości.
- „Noc z dniem” to pierwszy zwiastun nowej płyty – dlaczego właśnie ten utwór wybraliście na singiel otwierający ten etap?
Mateusz: To przyszło w miarę naturalnie. Był to jeden z pierwszych numerów, który powstał z myślą o drugim albumie. Zaczęliśmy grać go już na koncertach i kiedy byliśmy w trakcie procesu produkcyjnego uznaliśmy, że idealnie oddaje charakter nowego materiału i będzie dobrym wprowadzeniem do tej muzycznej historii, którą chcemy opowiedzieć.
Łukasz: „Noc z dniem” jest zupełnie inną piosenką niż te, które wydaliśmy wcześniej. Moim zdaniem jest dobrą zapowiedzią naszej nowej płyty, nakierowuje słuchacza jaką drogą muzyczną postanowiliśmy pójść. Długie outro instrumentalne, z powtarzaną jedną frazą tekstu przez Mateusza, jest istnym zaproszeniem do tych „dzikich przygód, porywów”, które zapewnimy słuchaczom na tej płycie.
- Tekst singla porusza temat piękna ukrytego w prostocie. Jakie własne doświadczenia lub obserwacje były inspiracją do stworzenia tej historii?
Mateusz: W przypadku tekstu chciałem połączyć pewne odniesienia do lat 90/00, w których dorastałem z perspektywą budowania relacji w dzisiejszym świecie, który jest pełen chaosu, niepewności, zagrożeń. Jest to raczej impresyjna opowieść, która nie dotyczy konkretnej historii, czy bohaterów. I zgadza się, w czymś pozornie nieciekawym, prostym, nudnym można znaleźć coś pięknego. Nie zawsze potrzebne są fajerwerki, żeby wystrzałowo się bawić.
- Klimat teledysku idealnie współgra z brzmieniem utworu. Skąd pomysł na wykorzystanie estetyki retro i pracy z cyfrową kamerą z lat 90.?
Mateusz: To pomysł, który narodził się w rozmowach z naszym producentem Pawłem Swiernalisem, który jest także autorem klipu…
Łukasz: Kiedy rozmawialiśmy z Mateuszem o planach na klip do tej piosenki, wspólnie doszliśmy do wniosku, aby spytać Pawła, czy nie chciałby się podjąć takiej współpracy. Poczuliśmy, że może najlepiej oddać klimat tego utworu. Z jego strony padł pomysł o nakręceniu tego starymi kamerami cyfrowymi. Spodobało nam się to. Taka stylistyka już od dłuższego czasu chodziła nam po głowie.
- Jak doszło do Waszej współpracy z Pawłem Swiernalisem i w jaki sposób jego obecność wpłynęła na kształt nowego materiału?
Łukasz: Zaczęliśmy z Mateuszem bardziej eksperymentować z naszą muzyką, chcieliśmy pójść w nieco inną stronę niż do tej pory. Decyzja o współpracy z Pawłem była świetna. Już od pierwszego spotkania w studiu okazało się, że mamy bardzo podobne spojrzenie na muzykę i będziemy mogli stworzyć wspólny materiał, taki z którego będziemy wszyscy zadowoleni. Chyba nie było żadnej propozycji Pawła, która by nam nieprzypadła do gustu. Współpraca z nim była dla mnie nie tylko przyjemna, ale i bardzo inspirująca.
Mateusz: W ogóle mega się polubiliśmy i od razu złapaliśmy tzw. flow. Te spotkania w studiu z nim były czymś wyjątkowym i szalenie przyjemnym. Poza tym wydaje mi się, że on totalnie zrozumiał to, co robimy, ideę naszej muzyki, dzięki czemu pomysły, które wniósł w ten materiał bardzo go ubogaciły, zróżnicowały. W pewnym sensie poszerzył naszą perspektywę.
- Zapowiadacie, że nowy album będzie wyjściem ze strefy komfortu. Jakie konkretne muzyczne ryzyka lub eksperymenty podjęliście podczas pracy nad tym materiałem?
Łukasz: Przede wszystkim odważyliśmy się zdecydowanie zwiększyć udział syntezatorów w naszych nagraniach. Wcześniej również było ich sporo, jednak tym razem, w tych aranżacjach wychodzą zdecydowanie naprzód. Użyliśmy też pewnych instrumentów, które w ogóle nie kojarzą się z muzyką, którą gramy, ale o tym więcej powiemy przy premierze jednego z singli, na pewno będzie to duże zaskoczenie!
Mateusz: Sama współpraca z Pawłem już była jakimś rodzajem eksperymentu (haha). Wydaje mi się, że nie jest to wszystko już tak zachowawcze i grzeczne jakie było. Oczywiście rdzeń pozostaje ten sam. Postawiliśmy na elementy, których też wcześniej w naszej muzyce nie było. Ja się odważyłem pisać trochę bardziej wprost, nie chować się za metaforami. Także mówić bez krępacji o obawach, lękach, pragnieniach. Jeśli chodzi o wokal, w paru miejscach udało mi się odblokować.
- Czy podczas tworzenia drugiej płyty mieliście jakąś przewodnią myśl lub motyw, który spaja całość?
Łukasz: Udało nam się z Mateuszem wypracować metodę tworzenia, która nam bardzo pasuje. Gdy sprzyja mi wena, staram się skomponować i nagrać wstępną wersję piosenki. Wysyłam wtedy ją Mateuszowi, a on jeśli podpasuje mu melodia, to pisze do niej tekst. Dlatego ta płyta to jest zbiór piosenek, które powstały na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat. Materiału było ponad dwukrotnie więcej niż to co trafiło na płytę. Jednak chcieliśmy wybrać te piosenki, które wspólnie będą tworzyły pewną historię, historię którą poznacie po przesłuchaniu całego albumu.
Mateusz: Pamiętam jak spotkaliśmy się we dwójkę i drogą eliminacji z prawie dwudziestu piosenek, które gdzieś po drodze nam się pozbierały przez te dwa, trzy lata wybraliśmy kilka. Głosowanie odbywało się na kartkach, każdy z nas miał swoją tabelkę do głosowania i po kolei robiliśmy odsłuch. Intuicyjnie udało nam się wybrać te piosenki, które były ze sobą najbardziej powiązane i tworzyły swojego rodzaju harmonię. Choć tak naprawdę dopiero później, już po pracy w studiu mieliśmy tą pewność, że całość idealnie do siebie pasuje.
- Na ile nowy album kontynuuje klimat debiutu, a na ile stanowi odcięcie się od tego, co już o Was wiadomo?
Mateusz: Na pewno jest w tym jakaś kontynuacja… Wydaje mi się, że jesteśmy trochę bardziej gitarowi i jeszcze bardziej hitowi xd
Łukasz: Kontynuacją na pewno jest to, że nadal staramy się obracać w klimatach retro. Jednak odważyliśmy się tym razem na więcej. Ta płyta jest bardziej bezpośrednia, nieprzebierająca w słowach. W studiu uznaliśmy, ze nie mamy żadnych hamulców, tworzymy to co akurat w tej chwili czujemy. Można powiedzieć, ze Reflektor przy tej płycie spuścił swoje wściekłe psy ze smyczy.
- Premiera zaplanowana jest na październik 2025 roku – na jakim etapie są obecnie prace nad płytą i czego jeszcze brakuje do jej finalizacji?
Mateusz: Materiał w całości jest już gotowy. Chcieliśmy mieć ten komfort, że produkcja i mastering są ukończone, a my możemy puszczać kolejne single.
Łukasz: Pracę nad płytę ukończyliśmy już kilka miesięcy temu. Przed udostępnieniem informacji o premierze pierwszego singla chcieliśmy przygotować wszystko wcześniej – klip, sesja zdjęciowa, harmonogram kolejnych singli i prace nad klipami do nich. Większość materiałów mamy już przygotowanych, teraz chcemy je sukcesywnie udostępniać, aż do premiery albumu.
- Co było dla Was największym wyzwaniem podczas pracy nad tym projektem?
Mateusz: Nie jesteśmy związani obecnie z żadną wytwórnią, więc w tym procesie twórczym daliśmy sobie więcej czasu i swobody. W związku z tym jakichś większych wyzwań nie było. Dla mnie największe wyzwanie stanowi to co się dzieje później, czyli promocja materiału, dotarcie do odbiorców.
- Jak chcielibyście, żeby słuchacze zapamiętali ten album po pierwszym odsłuchu?
Mateusz: I to naprawdę w bardzo niedługim odstępie czasowym! Warto nas obserwować, do czego mocno zachęcamy.
Mateusz: Do albumu jeszcze troszkę czasu. Nawet nie ogłosiliśmy tytułu, choć go znamy Natomiast wiem to po sobie, że czasami jeden odsłuch nie wystarczy, aby polubić się z danym wykonawcą. Fajnie, jak słuchacze będą mieli niedosyt.
Łukasz: Chciałbym, aby nasz następny album wywoływał emocje wśród słuchaczy. Marzeniem jest, aby każdy mógł poczuć chociaż cząstkę tego, co my czuliśmy podczas pracy nad płytą. Wiem, że to raczej niemożliwe, ale będę też szczęśliwy, jeśli chociaż jedna osoba utożsami się z którymś z nagranych przez nas utworów. Pierwszy singiel „Noc z dniem” jest zapowiedzią tej płyty, ale mogę zapewnić, że jeszcze wiele się wydarzy.
