Site icon All About Music

,,Sporo o sobie nawzajem dowiadujemy się ze swoich tekstów. Jest coś w tym terapeutycznego” Wywiad z duetem Ala|Zastary

15 maja odbyła się premiera debiutanckiego albumu projektu Ala | Zastary, który tworzą Alicja Boratyn oraz Jakub Sikora. Na płycie Jutro? znajdziecie sporą dawkę mrocznej, elektrocznicznej muzyki, którą dopełniają głębokie i niekiedy niejednoznaczne teksty. Z okazji wydania krążka miałem przyjemność porozmawiać z duetem na tematy ich działalności artystycznej.

Tomasz Ochota: Żyjemy w dość specyficznych czasach, stąd moje pytanie o to, co udało Wam się zrobić (oprócz wydania płyty) w czasie kwarantanny, co odkładaliście ciągle na później?

Jakub Sikora: Ostatnio byłem chory, ale na szczęście nie na koronawirusa, więc większość czasu przeleżałem z gorączką w łóżku. Udało mi się obejrzeć po raz kolejny nowe Twin Peaks. Właściwie to trochę oglądałem a trochę spałem. Teraz jestem po zobaczeniu serialu Kidding z Jimem Carreyem. Wiem, że wiele osób tak konsumuje seriale – oglądając całe sezony na raz, ale przyznaję, że mnie osobiście trochę to zmęczyło.

Dobrze, że mówisz o tych serialach, bo udało mi się przerobić już wszystkie i nie mam co oglądać!

Alicja Boratyn: Oglądasz na HBO czy Netflixie?

Na Netflixie.

A.B. To my przerabiamy HBO od deski do deski teraz. Ale póki co zostawiliśmy go, żeby nie wciągnąć się za bardzo. Poza tym u mnie za wiele się nie zmieniło, bo nadal mogłam pracować, więc moja codzienność pozostała prawie bez zmian.

To chyba dobrze, że nie musiałaś tak z dnia na dzień zmienić swojego trybu. Poza tym nie jest tajemnicą, że oprócz wspólnego projektu muzycznego łączy Was niezwykłe uczucie. Dużo osób pyta, jak to jest, a mnie ciekawi, czy potraficie oddzielić życie muzyczne od prywatnego?

A.B.: Staramy się to rozdzielać.  Pracując  nad muzyką traktujemy się trochę jak współpracowników, choć  czasami trudno jest mi się to tego zdystansować . Zdarza się, że biorę bardzo do siebie uwagi Kuby, bardziej niż kogokolwiek innego.

J.S.: To się też zmieniało w czasie. Teraz lubię zamykać się w pokoju i pracować sam. Ala ma tak samo, zawsze się jakoś wymieniamy, ale ostatecznie razem decydujemy o ostatecznym brzmieniu. Teraz jesteśmy w takim momencie, że nie robimy zbyt wielu piosenek, ale miesiąc przed wydaniem albumu byliśmy na etapie tworzenia utworów na nową płytę, o której już myślimy.

Dopiero co wyszedł debiutancki album, a już myślicie o kolejnym, no proszę! Według mnie i tak sobie utrudniacie i stawiacie wysoko poprzeczkę, ponieważ płytę wydaliście sami. Czy to oznacza, że ciężko jest teraz o dobry kontrakt bądź współpracę?

J.S.: Sytuacja przed wirusem była dość nietypowa. Z tego co wiem, jest coraz więcej serwisów streamingowych, firmy odpowiedzialne za management zaczynają działać jak wytwórnie. Różne granice, które były kiedyś nienaruszalne zaczęły się rozmywać. Kompetencje przechodzą z jednych podmiotów na drugie. Jest to sytuacja dynamiczna, która ciągle się zmienia. Nie jest to dobre dla artystów, którzy mogą mieć problem, żeby się w tym wszystkim odnaleźć. My nie widzimy ustalonej ścieżki kariery, którą moglibyśmy podążać. Nagraliśmy materiał, od początku wiedzieliśmy, że możemy wydać go sami, ale próbowaliśmy rozmawiać z wytwórniami, czytaliśmy wiele umów. Nic z tego ostatecznie nie wyniknęło, bo nie były to korzystne warunki dla nas. Czasami bywało tak, że proponowano nam coś, co mogliśmy zrobić sami, a innym razem sprawy wchodziły bardzo mocno na pole praw majątkowych i osobistych, na co nie chcieliśmy się zgodzić.

A.B.: Kuba miał już doświadczenie z samodzielnym wydawaniem, więc nie obawialiśmy się tego. Wiedzieliśmy mniej więcej z czym to się będzie wiązało.

To jest trochę przykre, jeżeli chodzi o oferty dla muzyków skierowane od wytwórni, ale o tym moglibyśmy rozmawiać godzinami. Głównym tematem niech pozostanie Wasz album, który miał premierę 15 maja – Jutro? Ten znak zapytania symbolizuje niepewność. W jakich sferach może ona nas najbardziej dotykać i jak Wy ją odczuwacie?

J.S.: To jest otwarta kwestia, którą zostawiamy do interpretacji słuchaczy. Dzięki temu, że piosenki są osobiste, każdy może odnaleźć jakiś fragment swojego doświadczenia, który zazębi się z tym, co w nich zawarliśmy. Warto zadawać sobie pytanie o to jak to “jutro” mogłoby wyglądać. Nawet jeśli nasze wyobrażenia zostaną zweryfikowane za jakiś czas, to warto o przyszłości myśleć. Ja osobiście mogę tu mówić o koncertach – nie wiemy kiedy je zagramy. Przygotowujemy płyty, aby je na nich sprzedawać, ale nie wiemy kiedy i w jakiej formie do nich dojdzie. Bardzo byśmy chcieli spotkać się ze słuchaczami w normalnych okolicznościach.

A.B.: Ostatni czas i ta pandemia pokazały nam, że w każdej chwili, może wydarzyć się coś co wywróci nawet najbardziej misterny plan i na wiele spraw nie mamy żadnego wpływu, więc tytuł może nawiązywać do najbliżej przyszłości, której nie możemy przewidzieć. Dlatego warto słuchać naukowców! 

A jak wyglądałoby Wasze idealne jutro?

J.S.: No to tak: okazuje się, że wynaleziono szczepionkę na koronawirusa, udaje się zlikwidować zagrożenie epidemiologiczne na całym świecie, życie wraca do normy i wszystko przyśpiesza, bo ludzie są spragnieni m.in. kultury. Więcej dobra, które mogłoby przynieść jutro sobie nie wyobrażam.

A.B.: Zgadzam się!

Dodajmy jeszcze do tego mnóstwo koncertów, które są zabookowane z tej okazji!

J.S. Oczywiście, że tak, byłoby super! Powiem Ci, że ciężko mi teraz marzyć o takich rzeczach jak koncerty czy normalna trasa. Póki co chcę skoncentrować się na brzmieniu kolejnej płyty, bo bardziej prawdopodobne, że najbliższe miesiące spędzimy w domu i to jest okazja do robienia dalej muzyki, o ile będziemy mieli na to czas.

Ważne, że się nie nudzicie! Chciałbym porozmawiać o okładce albumu, którą zaprojektowała Justyna Chrobot. Z pewnością wiecie, bo musieliście projekt zaakceptować – skąd inspiracja i kolorystyka?

A.B.: To jest nasza dobra znajoma, z którą robiliśmy wcześniej parę rzeczy. Postanowiliśmy, że oddamy jej inicjatywę. Podeszła do projektu okładki bardzo wydawniczo, ilustracyjnie, bo przypomina okładkę książki. W takich barwach widzimy naszą muzykę. 

J.S.: Mieliśmy do Justyny zaufanie od samego początku. Na okładce dominuje ciemność. Ciekawy jest też kolor żółty, który kojarzy mi się z czymś kwaśnym, a w utworach też coś takiego występuje.

A widzicie muzykę kolorami?

A.B..: Naszą tak. 

J.S.: Jak robiliśmy teledysk do utworu Stań to oboje jednogłośnie stwierdziliśmy, że ta piosenka jest niebieska.

O tej ciemniejszej stronie Waszej muzyki jeszcze porozmawiamy. Utwory powstawały przez 3 lata, a czy dużo utworów musieliście odrzucić i czym kierowaliście się w wyborze?

A.B.: Tak, odrzuciliśmy parę utworów z różnych powodów. Specjalnie zrobiliśmy więcej utworów, dając sobie możliwość selekcji, by stworzyć spójny materiał.

J.S.: To wszystko było wolne dlatego, że nie mieliśmy od samego początku jakiejś centralnej idei na ten album. Utwory szły w różnych kierunkach muzycznie i brzmieniowo, ale od początku tropem były brzmienia trochę hip-hopowe, R’n’B oraz groovy. Ostatecznie zebraliśmy wszystkie utwory i wybraliśmy te, które najbardziej do siebie pasowały i ze sobą “rozmawiały”, wchodziły w interakcje. 

Tą spójność na albumie słuchać. Wiadomo, że jest to kawałek Waszego życia, dobrej zabawy i ciężkiej pracy. Nie da się ukryć, że musieliście odsłonić taką intymną i osobistą stronę w piosenkach. Co było w tym najtrudniejsze?

A.B.: Dla mnie trudniejsze byłoby napisanie tekstu na inny temat niż moje osobiste przeżycia, odczucia. Postanowiłam napisać je nie przejmując się czy za bardzo się obnażę. 

J.S.: Jest coś takiego w naszej relacji, że mamy większą akceptację na pewne rzeczy. To się różni od pracy w zespole, bo nie musimy dobierać swoich pomysłów pod konkretny projekt, tylko piszemy to, co nam przychodzi do głowy, bez ograniczeń. Bardzo mi się podoba to, co Ala napisała, bo jest to szczere.

Dzięki temu możecie ze sobą rozmawiać przez muzykę!

A.B. Sporo o sobie nawzajem dowiadujemy się ze swoich tekstów. Jest coś w tym terapeutycznego. 

Przejdźmy teraz do tej mroczności na Waszej płycie. Początkowo obstawiałem, że pozostaniecie w klimatach, które zaprezentowaliście w Gorzkich Lodach. Dlaczego poszliście w kierunku mroczności a nie weselszej wersji elektroniki?

J.S.: Na początku zebraliśmy piosenki, na których nam najbardziej zależało. Okazało się, że zaprowadziły nas w taką – bardziej ciemną – stronę. Chcieliśmy, aby album był spójny, bo sam cenię to w muzyce u innych artystów. To jest coś, co potrafi mnie zatrzymać przy danym artyście. 

A.B.: Uważam, że jeżeli dostarczasz podobnych emocji za pomocą wielu piosenek, to świadczy o tym, że myślisz o słuchaczu, chcesz żeby miał przyjemność ze słuchania twoich utworów. Wolimy dopracowywać każdy szczegół dla ludzi, którzy będą potem tego słuchali, niż robić muzykę egoistycznie tylko dla siebie.

Wasz album z pewnością jest spójny, a świadczy też o tym Wasz najnowszy singiel promujący to wydawnictwo – Stań, który jest o przybieraniu masek, uciekaniu od siebie samego, ale też o samoakceptacji. Wy ubieracie maski? Należycie do grona muzyków, którzy jak wchodzą na scenę to są innymi ludźmi?

A.B.: Myślę, że za bardzo nie różnimy się pomiędzy tym, jacy jesteśmy na co dzień, a jacy jestesmy na scenie. Nie mamy żadnego wizerunku, który przybieramy na sytuacje sceniczne, dlatego jesteśmy autentyczni, naturalni.

J.S: Normalnie bym powiedział, że przyjdźcie na koncert to się przekonacie (śmiech). 

A jak dążyć do zaakceptowania naszych masek? Mam wrażenie, że często muzycy o tym śpiewają, ale nikt nie zdradził na to recepty.

J.S.: Wszystko zależy od tego jak je zinterpretujemy. Najbardziej wyzwalającym odkryciem jest to, kiedy wiemy, że tych masek nie da się pozbyć i jedyne co możemy zrobić to je zaakceptować. Przykład dobrej maski? Będąc na poczcie czy w sklepie, pomimo że jesteśmy w złym humorze, zmęczeni po jakimś mega złym dniu, warto założyć “maskę”, uśmiechnąć się i powiedzieć coś miłego do pani bądź pana, którzy tam siedzą. Może oni mają jeszcze gorzej.

A.B.: Dobrze jest sobie zdawać sprawę, że to okoliczności wymagają od nas zakładania masek. Ogólnie tekst do Stań jest o wyrozumiałości do siebie samego. 

Dobry sposób na samoakceptację siebie! Chciałbym, abyście opowiedzieli o dwóch utworach, które w szczególności zapadły mi w pamięci: Casanova oraz Jutro (Jeden procent). Jak powstały i co chcieliście przekazać słuchaczom?

A.B.: W moim odczuciu Casanova różni się od pozostałych utworów. Stworzyliśmy krytyczny obraz bohatera, z którym się nie utożsamiamy. 

J.S.: Zależało mi na tym utworze. Miał najwięcej wersji ze wszystkich i powstawał bardzo długo. Pierwszy pomysł przyszedł mi w Koninie w klubie Musztarda na koncercie New People. W tym klubie na backstage’u jest wielki styropianowy koń, na którego wchodziła Ala. Stało tam też pianino, przy którym coś “rzeźbiłem” i tak powstał główny motyw do piosenki. W trakcie prac, już w studio, poszło to w kierunku oldschoolowego hip-hopu w stylu Notorious BIG (w moim odczuciu). Tekstowo nawiązuje do zachowań znanych od dawna z utworów rapowych, czyli seksizmu czy szowinizmu.

A.B.: Piosenka jest zupełnie inna w porównaniu z całym albumem ze względu na tekst. Mówi o niefajnych zachowaniach męskich pod wpływem alkoholu.

A jak było w przypadku utworu Jutro (Jeden procent)? Strasznie zmylił mnie ten motyw dzwoniącego telefonu!

A.B.: To był celowy zabieg, żart. Dobrze, że się udał! Tekst powstał na wakacjach, które spędzaliśmy u moich rodziców poza miastem. 

J.S.: Emocjonalnie utwór jest o trochę takiej samobójczej, bezsensownej ekscytacji tym, że coś się kończy. Pomysłem na piosenkę było stworzenie “organów” z mojego wokalu.

Mieliście taką sytuację, o której śpiewaliście: Jeden procent w telefonie?

A.B.: No jasne! Każdy z nas zna ten stres. Dodatkowo te dziesięć złotych gdzieś na koncie

J.S.: Specjalnie użyliśmy tego w tekście, bo wiedzieliśmy, że to coś, czego każdy z nas doświadczył, niezależnie od wieku i szerokości geograficznej.

Z całego serca dziękuję Wam za album, na który kazaliście trochę czekać. Życzę Wam przede wszystkim zdrowia oraz powrotu do koncertów, których nie mogę się doczekać!

A.B.: Tobie również wszystkiego dobrego i dziękujemy za rozmowę!

J.S.: Dzięki!




Exit mobile version