Site icon All About Music

„Z chorego psychicznie pacjenta Misio siedzącego na psychoanalitycznej kanapce zamienił się w pana Doktora” – wywiad z Dr Misio

Niedawno na sklepowe półki trafił drugi album zespołu Dr Misio zatytułowany Pogo. Mieliśmy okazję porozmawiać z zespołem i dowiedzieć się czegoś więcej na temat powstania albumu, inspiracji i dalszych planów.
Łukasz Mantiuk: Skąd ta zmiana, potrzeba przejścia z 'menela’ na 'pana w garniturze’. Dojrzewacie?

Dr Misio: Dr Misio od czasu debiutanckiej płyty „Młodzi” posunął się w latach, posiwiał dojrzał mentalnie i muzycznie. O ile na tamtej płycie dużo było krzyku, skowytu, to na drugiej jest więcej muzyki. Z chorego psychicznie pacjenta Misio siedzącego na psychoanalitycznej kanapce zamienił się w pana Doktora, usiadł na lekarskim fotelu i stamtąd opisuje świat. Stąd potrzeba, aby zmienić coś w naszym anturażu, aby zrobić sobie autotunning. Nie grać takich samych koncertów cały czas, nie odcinać kuponów od tego co mamy już sprawdzone i ograne, od tych siatkowanych podkoszulków, niebieskich gaci i klapków Kubota. Potrzebna była zmiana. Jest nowa płyta „Pogo”, którą gramy teraz na koncertach, jest nowy Dr Misio. Panowie w garniturach. Ale na koncertach wychodzi z nich zło… (śmiech)

Łukasz Mantiuk: Który utwór na płycie, podczas nagrywania, sprawił Wam najwięcej radości? Który lubicie najbardziej?

Dr Misio: Na drugą płytę nagraliśmy 16 piosenek i z bólem serca trzeba było cztery kawałki schować do poczekalni. Tylko problem był z wyborem, które? Ponieważ czas gonił z decyzją, pamiętam jak w wakacje jechaliśmy na Przystanek Woodstock, zrobiłem konkurs w naszym busie. Każdy członek zespołu anonimowo wpisał cztery kawałki, które powinny wypaść. I wiesz co się stało? „Wypadły” praktycznie wszystkie, każdy wykreślił inny numer! Po prostu każdy w Dr Misio lubi co innego, jesteśmy eklektyczną bandą, każdy jest z zupełnie innej muzycznie planety. I to jest siłą tego zespołu. Ja najbardziej lubię „Powstańca” i „Sektę”. Bo o miłości. Tak ją widzę.

Łukasz Mantiuk: Ona wie – jak to się stało, że śpiewacie Norwida?

Dr Misio: To jeden z najstarszych numerów, który gramy na koncertach. Pierwszą wersję studyjną nagraliśmy kilka lat temu z Leszkiem Kamińskim w studio S-4 na Woronicza. Potem powstało jeszcze kilka wersji aranżacyjnych, ale cały czas nie byliśmy zadowoleni z efektu, cały czas kawałek „nie jechał”. Bardzo mi zależało na tej piosence, aby znalazła się na płycie i poprosiłem o pomoc Olafa Deriglasoffa, a ten na następną próbę przyniósł świetny riff, który teraz „niesie” ten numer.

Łukasz Mantiuk: O czym jest ten album – waszym zdaniem? Co chcecie przekazać słuchaczom?

Dr Misio: Zawsze śpiewamy o rzeczach najważniejszych, eschatologicznych, o przemijaniu, miłości, śmierci. Z tym, że na płycie „Pogo” okazało się, że połowa piosenek jest o miłości, oczywiście tej miłości „misiowej” czyli miłości depresyjnej, bez sensu, czasem wyblakłej, czasem euforycznej, ale prawdziwej, takiej, że jesteś z jedną kobietą przez całe życie. Ja tak mam.

Łukasz Mantiuk: Jak układała się współpraca z Olafem Deriglasoffem? Był waszym kolegą, mentorem czy nauczycielem?

Dr Misio: Olaf jest naszym kumplem, po prostu. Poprosiliśmy, żeby został producentem muzycznym, bo sprawdził się znakomicie w tej roli na debiutanckim albumie „Młodzi” i świetnie się dogadujemy. Potrzebowaliśmy osoby, która spojrzy na przygotowany przez nas materiał muzyczny z dystansem. A ja z tyłu głowy od początku miałem ideę, że druga płyta Dr Misio musi być jeszcze ostrzejsza, jeszcze bardziej bezkompromisowa niż pierwsza. Do tego był potrzebny właśnie Deriglasoff.

Łukasz Mantiuk: W rozbudowanym opisie na stronie Waszej wytwórni czytamy, że teraz jesteście cynicznym obserwatorem. Jaka jest więc Polska w Waszych oczach?

Dr Misio: Jaka jest Polska każdy widzi. Każdy ma SWOJĄ Polskę przed oczami, w sercu. Ale żeby o tym teraz od razu opowiadać? Po to nagraliśmy płytę, żeby o tym nie opowiadać. Proponuję uważnie wysłuchać płyty, a zwłaszcza piosenek: „Wrzesień”, „Ona wie” i „Pedagogika”. Tam jest wszystko napisane, zaśpiewane i zagrane. Zresztą na całej płycie. Tam jest ta nasza Polska właśnie.

Łukasz Mantiuk: Gdyby w Wasze ręce wpadła złota rybka i powiedziała, że usunie z polskiej mentalności jedną cechę, jakąkolwiek sobie wybierzecie – to co by to było? I dlaczego?

Dr Misio: Zawiść. Nie mylić z zazdrością, zwłaszcza z pozytywną zazdrością, która też bardzo często jest moim udziałem. Bardzo często zazdroszczę aktorom udanych ról w filmach czy spektaklach teatralnych, muzykom, że nagrali świetną płytę, a ja bym tak nie umiał… Ale to jest dobra, zawodowa zazdrość, budująca, prowokująca do działania. To nie jest zawiść, żeby komuś życzyć źle.

Łukasz Mantiuk: Pytanie z serii trudnych – do Arka – muzyka czy aktorstwo?

Dr Misio: I to, i to. Mam to szczęście, że nie muszę wybierać. Kwestia dobrze ułożonego kalendarza. (śmiech) Mnie po prostu strasznie kręci możliwość podróżowania pomiędzy przestrzeniami aktywności twórczej pozornie zupełnie do siebie nieprzystającymi. Napędza mnie przenoszenie się z planety „aktor-traktor” na planetę „Dr Misio”. A za chwilę na planetę „Jakubik-reżyser”. Spalam się w tym. Ale teraz jest muzyka, teraz jest Dr Misio.

Łukasz Mantiuk: Jesteś śpiewającym aktorem, czy grającym (w kinie) muzykiem?

Jak wolisz… Wybieraj. (śmiech)

Łukasz Mantiuk: Czy planujecie trasę koncertową?

Dr Misio: W październiku były zdobywane północno-zachodnie rubieże naszego kraju, ze Szczecinem, Słupskiem i Koszalinem na czele, a teraz 21 listopada ruszamy do Poznania, potem Zielona Góra, Wrocław, Gdańsk, Łódź…, już nie pamiętam, dużo tego. 19 grudnia kończymy w Warszawie koncertem w klubie Remont. Zapraszam gorąco, bo koncert jest absolutnym żywiołem zespołu Dr Misio. Kto był to wie, kto nie był się dowie.

Wywiad przeprowadził Łukasz Mantiuk – wydawca i redaktor naczelny portalu All About Music

Exit mobile version