Site icon All About Music

„Bardzo ważne jest dla mnie to, że spotkałem człowieka, który potrafi się cieszyć z tego wszystkiego tak samo jak ja” Wywiad z Andrzejem Piasecznym i Kacprem Dworniczakiem

Nareszcie nastał ten czas w roku, kiedy to możemy bezwstydnie słuchać muzyki świątecznej. Ogarnia nas magiczna świąteczna atmosfera, którą potęgują wystawy sklepowe i śnieg za oknem. Włączamy naszą ulubioną playlistę świąteczną i słyszymy takie hity jak All I Want For Christmas Is You Mariah Carey, Last Christmas zespołu Wham!, czy całą świąteczną płytę Michaela Buble. Zza granicy bombardują nas już nowymi utworami świątecznymi, ale i w Polsce można znaleźć kilka nowych perełek. Jedną z nich oddali w nasze ręce Andrzej Piaseczny i Kacper Dworniczak, którzy wydali wspólny album z zimowymi klasykami. Płyta Jeszcze Zanim Święta nie jest jednak typowym świątecznym albumem, których pełno na rynku muzycznym. Jest to pozycja wyjątkowa, oddająca ducha świąt Bożego Narodzenia w akustycznym brzmieniu. O tym czemu i jak powstawał ten projekt, opowiedzieli nam sami artyści, więc zaparzcie sobie wielki kubek gorącej czekolady, rozsiądźcie się wygodnie w fotelu, włączcie w tle album Jeszcze Zanim Święta i zapraszamy do lektury.

fot. Oskar Szramka

Witajcie! Andrzeja nie muszę raczej nikomu przedstwiać, ale ty Kacper w pewnym rodzaju debiutujesz na polskiej scenie muzycznej. Jakie to uczucie trzymać swoją pierwszą płytę w rękach?

Kacper:  Chyba jeszcze takie niedowierzanie mi towarzyszy. Fakt, że ta płyta jest nagrana z Andrzejem Piasecznym… to wszystko jest takie trochę surrealistyczne. Życie potrafi być nieprzewidywalne. Natomiast chyba jeszcze to do mnie nie dotarło w pełni, że ta płyta rzeczywiście powstała.

Andrzej: To jest trochę tak, że Kacper jest jeszcze przed swoją pierwszą płytą, bo ta nasza współpraca, jakkolwiek by nie była fajna, a mam wrażenie, że jest świetnie, to jest jednak mix światów. Kacper jest muzykiem klasycznym i skądinąd wiem, że on sam zastanawia się nad swoją przyszłością. Ten świat nie jest prosty, a Kacper, mimo wszystko, na codzień gra zupełnie inny repertuar i myślę sobie, że ten album jest dla niego swojego rodzaju rozgrzewką.

Kacper: Rozgrzewka tak, ale też takie pokazanie siebie. Jest wiele kierunków muzycznych, które można obrać, a ja ciągle poszukuję swojego brzmienia. Ostatnio ktoś mnie zapytał, kiedy nagram swoją pierwszą płytę, a ja od razu chciałem odpowiedzieć, że mam nadzieję, że wtedy, kiedy będę mieć na nią swój oryginalny pomysł. Nie chciałbym powielać albumu, gdzie nagram sztampowe utwory muzyki gitarowej, czy muzyki klasycznej, ponieważ wydaje mi się, że to nie byłoby do końca moje. To, że miałem możliwość zapoznania się z pracą w studio nagraniowym przy takim muzykowaniu zupełnie innym, mowa o albumie Jeszcze Zanim Święta, to było bardzo fajną sprawą.

Kacper, a jak u ciebie ze śpiewaniem?

Kacper: Wiesz co? Jak byłem jeszcze w przedszkolu, to śpiewałem na kilku konkursach wokalnych. Natomiast gdzieś potem to zatraciłem i tego nie pielęgnowałem. Trochę też się wstydziłem śpiewać. Zawsze czułem, że lepiej jak się zasłonię gitarą.

Jak się poznaliście? Pochodzicie z zupełnie innych światów muzycznych.

Kacper: Andrzeja kojarzyłem właściwie od zawsze. A później, zadziałała trochę magia internetu. Ja zawsze wierzyłem w moc publikowania jakościowych treści w social mediach. To było trochę nowatorskie podejście, ponieważ w świecie muzyki klasycznej nie jest to najpopularniejsza metoda wybicia się. W taki sposób też trafiłem na Andrzeja. Kiedyś wszedłem na jego profil na Instagramie i coś tam zalajkowałem. Nagle patrzę, „Andrzej Piaseczny zaobserwował twój profil”.

Andrzej: Zaobserwowałem, bo widzę, że jest jakiś dzieciak, który wymiata na gitarze i to wcale nie wydarzyło się tak od razu, bo obejrzałem najpierw kilka filmików Kacpra jak gra. To jest bardzo ciekawe, bo tak naprawdę to pokazuje jak wygląda dzisiejszy świat. Nie, że spotykamy się na ulicach, czy w kawiarniach, czy przez polecenie znajomych, tylko wiele rzeczy dzieje się przez komunikatory internetowe i portale w social mediach. Faktycznie, zobaczyłem po prostu, że Kacper niesamowicie gra na gitarze i tak sobie pomyślałam, że może coś mogłoby z tego być.

Kacper: Andrzej napisał do mnie kilka razy, że może byśmy coś razem stworzyli, a ja staram się ogólnie twardo stąpać po ziemi i wydawało mi się, że to jakiś fejk. Cała ta współpraca nad płytą, wspólne tworzenie, nagrywanie, to wszystko wydawało mi się nierealne.

Skąd w ogóle pomysł na świąteczną płytę?

Andrzej: No widzisz właśnie stąd, że zacząłem myśleć „OK, zrobimy coś, ale co możemy zrobić, żeby to miało ręce i nogi i żebyśmy nie robili czegokolwiek, bo z czegokolwiek trudno jest zrobić perełkę.” Chcieliśmy po prostu zrobić coś, co można naprawdę wyszlifować; żeby to połączenie światów było nie tylko sensowne, ale miało wartość dodaną i żebym ja sam mógł wejść stopień wyżej. Dla mnie to jest nie tylko przygoda. Po tylu latach, człowiek albo robi cokolwiek albo szuka pasji, czyli tego co umiera w nas. Życie dniem codziennym powoduje, że wszystko powszednieje, więc szukam czegoś, co po prostu spowoduje, że dla mnie to będzie miało jakąś większą wartość, jakiś blask. Coś, czego nie robiłem do tej pory i co będzie stanowiło dla mnie też jakąś trudność. Od strony wykonawczej i nagraniowej, to było dla mnie bardzo trudne zadanie.

Kacper: Też tak będzie na koncertach. Zazwyczaj gram solo, sam na scenie. Mam dużo znajomych, którzy grają muzykę rozrywkową, grają w zespołach itd. Bardzo często jak z nimi rozmawiam, to oni mówią, że granie samemu na scenie to jest zupełnie innego rodzaju odpowiedzialność. Tutaj też będzie tak, że trochę ani ja, ani Andrzej, nie będziemy mieli możliwości, żeby się gdzieś ukryć, schować, co też stwarza dla nas olbrzymie wyzwanie. To będzie na pewno super doświadczenie.


Andrzej: Ale dodatkowo Kacper też będzie musiał się zderzyć z pewnymi trudnościami, bo w jego świecie rzadko jest miejsce na improwizację. Nie mówię o improwizacji w znaczeniu muzycznym, ale chodzi mi choćby o operowanie czasem czy na zatrzymanie się, pauzę, czy powielenie kilku taktów.

Kacper: Będzie też technologia na scenie, z którą ja nie miałem za bardzo do czynienia, ponieważ u nas jest takie tradycyjne dosyć podejście do tematu. Staramy się teraz odchodzić od tego i właśnie korzystać z nowych technologii. To są kolejne rzeczy, których będę mógł się przy okazji nauczyć, więc już teraz, po tych kilku minutach rozmowy, wymieniłem ci co najmniej 10 takich czynników, o które będę bogatszy po tym doświadczeniu.


Jeżeli chodzi o płytę, to jak wyglądał podział obowiązków między Wami? Jak wyglądał cały proces twórczy?

Kacper: Tutaj trzeba wspomnieć o Błażeju „Lessmanie”. To jest kolejna osoba, która tak naprawdę tworzyła tę płytę, Jest to mój kolega. W momencie, kiedy Andrzej do mnie zadzwonił i powiedział mi o pomyśle na tą płytę, to padły fundamentalne pytania: „Kto by mógł zrobić aranżację? Kto by mógł się tym zająć? Czy ja znam kogoś takiego?”. Byłem rok temu na jednym z konkursów gitarowych w Polsce i chociaż kojarzyłem już Blażeja z dziecięcych lat, to dopiero w po tym konkursie udało nam się nawiązać znajomość. Pamiętam, że musiałem potem dosyć długo czekać w Katowicach na samolot, więc napisałem do Błażeja, czy udałoby mu się załatwić mi jakąś salę, żeby poćwiczyć. Wtedy zaproponował, bym przyjechał do niego, by obejrzeć mecz, z którego w rzeczywistości obejrzeliśmy może 3 minuty, a potem gadaliśmy o muzyce. Dzień po telefonie Andrzeja napisałem do niego, że jest taki gość i wydaje mi się, że będzie świetnie nadawać się do współpracy.

Andrzej: Poza namiarami, Kacper po prostu powiedział mi, kto to jest i żeby go posłuchać na YouTubie. Tak naprawdę posłuchałem jego dwóch piosenek i wiedziałem, że to jest ten człowiek, którego szukamy. Zadzwoniłem do Błażeja i powiedziałem, że musimy zrobić 2 numery i wtedy zobaczymy czy to zadziała.

Kacper: Pamiętam, że jak przygotowaliśmy te 2 utwory, to pojechałem do Andrzeja, by mu je zaprezentować.  Chociaż był pełen obaw, to jednak spodobało mu się to, co usłyszał.

Andrzej: Muszę się tutaj trochę wytłumaczyć. W przeszłości, niejednokrotnie zdarzyło mi się naobiecywać coś komuś, a potem trudno było się z tego wycofać. A jak się nie uda? Dlatego, od samego początku mówiłem, by podejść do tematu spokojnie. Jak zadziała, to zadziała, a jak nie, to też nie koniec świata.

Zastanawia mnie dobór utworów. Który z Was był za to odpowiedzialny? Trudno było wybrać piosenki na płytę?

Andrzej: Zacznę od tego, że podczas tego dobierania utworów, dzisiaj, te technologiczne możliwości są takie, że więcej jesteś w stanie znaleźć niż przed kilkoma laty, gdzie trzeba było po archiwach szperać. Dobrnąłem nawet do takiej starej płyty Ireny Santor z zimowymi piosenkami. Nie wykluczam, że może w przyszłości powstanie druga część tego albumu, na którym znajdą się właśnie takie mniej znane, starsze piosenki. Jednak wiadomo, że składając taką płytę, trzeba dać słuchaczowi też coś, co on już będzie kojarzyć, coś co będzie lubił, co się kojarzy z tym kanonem świątecznym. Stąd właśnie na płycie Jeszcze Zanim Święta są klasyki, ale i piosenki nieco młodsze. Są nawet utwory, których nie znałem wcześniej.


Kacper: Ja mam bardzo mało do czynienia z muzyką świąteczną, a już tym bardziej z muzyką polską. Święta kojarzą mi się, przede wszystkim, z płytą Michaela Buble, którego uwielbiam. Oczywiście znałem DeSu i tak dalej. Zaproponowałem utwór To Biel, który śpiewa Anna Maria Jopek, i na którym gra Pat Metheny, który jest moim idolem.

Na płycie pojawiła się tylko jedna pastorałka – Lulejże, mi lulej w oryginale zaśpiewana przez Ewę Bem do filmu „Miś”. Czemu akurat ta pastorałka? Czy to celowy zabieg, że nie ma na tym albumie więcej kolęd?

Andrzej: Przede wszystkim, jest to piosenka z filmu, i to, że ma ten wydźwięk pastorałkowy, to jest trochę poboczna sytuacja. Natomiest, rzeczywiście myśleliśmy o uwzględnieniu kolęd na płycie. Nawet planując setlistę na trasę o nich myśleliśmy. Jednak nie tym razem. Może kiedyś, bo jak wiesz, nigdy nie ukrywałem, że jestem wierzącym człowiekiem. Moja wiara jest może trochę bardziej otwarta niż naszych biskupów. Może rozumiem ją trochę inaczej. Natomiast zostałem wychowany w takich kategoriach myślowych i nie mam z tym żadnego problemu. Natomiast w momencie dobierania rzeczy na płytę, pomyślałem sobie, że nie chcę się zamykać na piosenki chrześcijańskie, tylko chcę dotrzeć do szerszego odbiorcy. Poza tym, jestem muzykiem popowym i wśród tych piosenek świątecznych, okazało się, że są tony takich, których nie znam. Nie wszystkie warto może gdzieś tam przypominać, ale niektóre tak. Piosenka Grzegorza Turnaua Śnieg, którą śpiewam z Czesławem Mozilem – też jej nie znałem wcześniej. Jak moja managerka Julita mi przysłała tą propozycję, przesłuchałem i pomyślałem tylko jaki ten utwór jest trudny. Czasem trzeba spróbować ułożyć się z repertuarem czy z rzeczywistością w taki sposób, żeby znaleźć w tym coś, co jest ciekawie. To jest trudna do zaśpiewania piosenka. Do zagrania również. Jest bardzo charakterystyczna dla Grzegorza. Natomiast to, że Czesław zgodził się wziąć w tym udział, rozładowało trochę napięcie. Nie spodziewaliśmy się, że wkład Czesia będzie taki, że to tak ładnie się rozejdzie, że to nie będzie nadęte i wielkie.


Kacper: Ja ten utwór od początku traktowałem bardzo poważnie, ponieważ jest dosyć trudny do zagrania. Natomiast teraz, biorąc pod uwagę, że już mamy przesłuchaną płytę po milion razy, to moje podejście do tego utworu jest bardzo odmienne.


Chciałbym Was też spytać o singiel promujący album – Zanim Święta. Jest on najbardziej radiowy, a jednocześnie najbardziej odstaje od reszty brzmieniowo. Dlaczego postawiliście właśnie na tą piosenkę jako zapowiedź płyty?

Andrzej: Jest zupełnie inna i z góry przepraszamy wszystkich, których wpuściliśmy w kanał.
Mam nadzieję, że słuchając płyty nie jesteście zawiedzeni. Rzeczywistość jest taka, że jeżeli chcemy, by grali utwór w radiu, to trzeba zrobić coś, co to radio będzie chciało zagrać. To co mamy na płycie to są rzeczy, które może zagrałoby RMF Classic. Dla mnie to jest właśnie ten schodek wyżej. Natomiast, jeżeli radiostacje będą chciały grać nasz singiel, to będzie dla mnie super nagrodą.


Tak naprawdę, to ten album, to taki pierwszy w Twojej karierze projekt w całości akustyczny.

Andrzej: Tak, i myślę, że nie ostatni. To ma też związek z miejscem, w którym jestem wykonawczo; z tym, że świat się zmienia; z tym, że pokolenia dorastają; z tym, że trzeba znaleźć swoje miejsce w przestrzeni i bywa, że to nie jest łatwe. Tak, jak często się mówi, to nie jest sztuka osiągnąć szczyt. Sztuką jest w okolicach szczytu się utrzymać przez jakiś czas. Bardzo ważne jest dla mnie to, że spotkałem człowieka, który potrafi się cieszyć z tego wszystkiego tak samo jak ja. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to jest ważne. To jest po prostu coś, co powoduje, że to ma naprawdę sens; że to nie jest tylko płyta, koncert, zróbmy – zaróbmy, kropka. To jest prawdziwy sens w czasie, w którym rzeczy się dzieją i to też stwarza drugą, dużą nadzieję na to, że poza poczuciem humoru właściwym na scenie, to że pomiędzy stand-upem będzie też dobra oprawa muzyczna.

Andrzeju, Jeszcze Zanim Święta to Twój pierwszy album, który został wyprodukowany w technologii Dolby Atmos. Wiem na czym polega ta technologia, ale zastanawia mnie, czy nagrywając tę płytę, wiązało się to z jakimiś szczególnymi wymogami od Was?

Andrzej: Nie, w technologii nagrywania nie. Dźwięk przestrzenny ma sens wtedy, kiedy jest dużo instrumentów, a wtedy, kiedy jest mało instrumentów, to okazuje się, że on może być po nic. Okazało się wręcz przeciwnie. Słuchasz tego i efekt jest niesamowity.

Kacper: Wiesz co jest ciekawe? Gdy pierwszy raz słuchałem tego albumu w studio w Dolby Atmos, to po przesłuchaniu już pierwszego utworu, wzruszyłem się. 3 tygodnie później, Andrzej też posłuchał i jego reakcja była bardzo podobna. Po prostu jest w tym coś takiego, że inaczej się trochę odbiera te różne bodźce.

Andrzej: Jesteśmy wykonawcami, więc jesteśmy też troszkę bardziej wrażliwi na to co słyszymy, bo wykonujemy ten zawód po prostu, więc kształcimy się w nim, nabieramy umiejętności i po prostu musimy mieć innego rodzaju wrażliwość. I wcale nie chodzi mi o to, żeby powiedzieć, że nie ma takich słuchaczy i słuchaczek w podobny sposób wrażliwych na muzykę. Natomiast to, że ten dźwięk jest faktycznie zrealizowany przestrzennie to jest coś, co powoduje, że słychać artystów jak podczas koncertów. Ja zawsze mówię, że muzyka najpiękniej brzmi wtedy, kiedy ona się dzieje teraz, czyli na koncercie. Na koncercie ona może być niedoskonała.

Kacper: Na pewno nie da się wykonać na scenie jednego numeru zawsze tak samo. Zawsze na scenie wychodzi kolejna lepsza lub gorsza wersja, natomiast nigdy nie jest ona taka sama.

Andrzej: Może to jest jedyne pole, na którym człowiek jest w stanie wygrać ze sztuczną inteligencją. Może ta wrażliwość i wykonawstwo jest w niedoskonałości, a nie w tym, że wszystko jest perfekcyjne.

Najnowszy album Andrzeja Piasecznego i Kacpra Dworniczaka Jeszcze Zanim Święta dostępny jest na CD, winylu i na każdej platformie streamingowej.

Jeżeli macie ochotę posłuchać chłopaków na żywo, poniżej przedstawiamy rozpiskę najbliższych koncertów z trasy „Jeszcze Zanim Święta”:

03.12 RZESZÓW
04.12 OŁAWA
05.12 DZIADOWA KŁODA (SOLD OUT)
07.12 ZIELONA GÓRA
08.12 KIELCE
11.12 POZNAŃ
13.12 PRZECŁAW
18.12 WARSZAWA
19.12 ELBLĄG
20.12 GDAŃSK
21.12 ŁÓDŹ
02.01 LUBLIN
03.01 KRAKÓW
04.01 WROCŁAW
09.01 STĘSZEW
13.01 BIELSKO-BIAŁA

Exit mobile version