ALLDESIRE to debiutujący zespół w składzie: Sharon Rodis (wokal), Mick Mojo (gitara), Robert Frederick (bas) i Bennie Jett (perkusja). Grupa stawia na autorskie brzmienie i teksty poruszające ważne tematy, o których zdecydowanie mówi się za mało. Ich muzyka to połączenie surowej energii z wyczuwalną emocjonalnością, czerpiące z klasycznego rocka, ale także z alternatywy i nowoczesnych brzmień. Z okazji premiery ich czwartego singla PANIKA spotkaliśmy się na rozmowę z członkami zespołu. W rozmowie niestety nie uczestniczył perkusista Bennie, a rozmowę przeprowadziliśmy z resztą zespołu ALLDESIRE.
Julia Maciąg: Jak zaczęła się wasza przygoda z ALLDESIRE i co skłoniło was do założenia zespołu?
Robert Frederick: Muszę przyznać, że to ja z Benniem zainicjowałem powstanie ALLDESIRE. Mój poprzedni zespół z Lublina się rozpadł, więc postanowiłem założyć nowy. Od lat przyjaźniłem się z Benniem, który też jest muzykiem. Jednak okazało się, że wyjeżdża on do Warszawy, więc postawiłem wszystko na jedną kartę i wyjechałem z nim. W Warszawie poznaliśmy Micka, a później Sharona i tym sposobem powstał zespół.
JM: W opisie na Spotify macie napisane „Podczas gdy inne zespoły nie boją się eksperymentować, oni nie boją się niczego”. Jak odniesiecie się do tego sformułowania?
Mick Mojo: Spotkaliśmy się wczoraj we trzech… i od wczoraj Robert i Sharon nie wyszli z mojego mieszkania (śmiech). Nie przejęliśmy się zbyt mocno dzisiejszym wywiadem, a ostatecznie to dobrze wyszło, że byli na miejscu. (śmiech).
Sharon Rodis: „Nie boimy się niczego”. Myślę, że doskonale widać to po naszym wizerunku, jak i po naszej scenicznej energii.
Robert: Jesteśmy dosyć autentycznym zespołem. Trochę nas się porównuje do punk rockowców, którzy tak jak my nie boją się spontanicznych sytuacji. Potrafimy wsiąść w trzydrzwiowe auto, jechać do Jarocina na koncert, na który nas zaproszono niecałe 24 godziny wcześniej, czy do Lublina załadowani sprzętem.
Sharon: Słychać to przede wszystkim po naszych czterech singlach, które można już posłuchać na streamingach, że jesteśmy muzycznie eklektyczni. Każdy z wydanych singli jest zupełnie inny, ale mimo wszystko słychać, że łączy je nasza oryginalność i charakterystyczne brzmienie, z którym nie boimy się eksperymentować, tak jak nie boimy się sceny.
JM: A kto lub co najbardziej was inspiruje muzycznie?
Robert: Zdecydowanie inspiruje nas klasyczny rock’n’roll. Między innymi dużo polskich zespołów, takich jak Republika, Maanam, czy Lady Pank. Na pewno romansujemy też ze współczesnym popem.
Sharon: Właściwie w każdym gatunku możemy znaleźć coś, co możemy wykorzystać i to jest fajne. Łączenie klasycznego rocka i romans ze współczesnym popem to ciekawy eksperyment, który definiuje nasze brzmienie.
JM: Co było waszym największym dotychczasowym sukcesem w waszej karierze? Tej rocznej karierze mimo wszystko, ale co uważacie za taki największy sukces?
Mick: Wstaliśmy dziś na czas (śmiech).
Robert: Moim zdaniem największym osiągnięciem jest to, że mamy dużą grupę fanów. Ludzie chętnie przychodzą na nasze koncerty i to jest dla nas najważniejsze.
Sharon: Według mnie, naszym największym dotychczasowym sukcesem był ostatni koncert w klubie Chmury, gdzie wyprzedaliśmy całą pulę biletów, pomimo krótkiego stażu scenicznego. Bardzo nas cieszy również tak zaangażowany fan base, który przychodzi na koncerty, udostępnia nas na swoich social mediach, czy głosuje na nas w konkursach. Mamy nawet jedną fankę, która wydrukowała sobie nasz plakat i powiesiła nad łóżkiem. To wszystko dużo dla nas znaczy. Za nasz sukces uważam też wejście do finału Stage4YOU, który odbył się 13 kwietnia i wygranie nagrody publiczności.
JM: Niedawno wydaliście singiel PANIKA. Właściwie czym ona dla was jest?
Sharon: Nie przepadam za interpretowaniem utworów, ale tak jak można wynieść z tego tekstu jest to gra słów. „PANIKA” to właściwie Pani K. Tekst jest pewnego rodzaju emocjonalnym nekrologiem relacji, który napisałem po zakończeniu płomiennego romansu. Aczkolwiek tekst ma też drugie dno i wiąże się z tematem, który jest często bagatelizowany, czyli atakami paniki, z którymi mierzy się duża część społeczeństwa.
Mick: Dla mnie to jest piosenka, którą nagraliśmy dwa razy i wydaliśmy raz (śmiech).
JM: Dlaczego uważacie, że „czas z paniką wolniej płynie”?
Sharon: Gdy człowiek jest zakochany, to czas się zatrzymuje i zwyczajnie, jak w piosence płynie wolniej. Tytuł ma dość ciekawą genezę, bo pewnego wieczoru przyszedłem na próbę i Mick się mnie zapytał: „no jak tam z Paniką?”. Oczywiście chodziło o Panią K. Stwierdziłem, że jest to ciekawa gra słów i będzie z tego świetny tytuł, dlatego musiałem delikatnie zmienić tekst, który był już napisany.
JM: Czyli to nie było na początku Panika?
Sharon: Od początku nie. Pierwotna wersja tekstu to: „dzień po dniu w spokoju żyłem, czas w ramionach wolniej płynie”. Ale po wspomnianej wyżej sytuacji zmieniłem ten fragment i uważam, że teraz pasuje jeszcze bardziej. Dodatkowo dzięki temu, tekst nabrał nie tylko znaczenia miłosnego.
JM: Waszym pierwszym singlem była INSOMNIA. Odebrałam ten utwór jako takie poczucie bezsenności, można powiedzieć walki z własnymi myślami. Jakie emocje chcieliście przekazać właśnie swoim słuchaczom podczas słuchania tego utworu? To jest też mocniejsza propozycja od was.
Sharon: Pamiętam jak powstał ten tekst. Chłopcy zaczęli grać ten charakterystyczny riff i zarys tego numeru. To był też jeden z pierwszych kawałków, który powstał w naszej sali prób. Na początku zupełnie nie miałem pomysłu na tekst. Bennie, który dziś niestety nie mógł się pojawić na wywiadzie powiedział, że ta kompozycja przywodzi mu na myśl temat, jakim jest bezsenność. Mnie osobiście ten problem nie dotyka, natomiast moja przyjaciółka mieszkająca w samym sercu Warszawy cierpi na bezsenność. Dlatego postanowiłem się tym zainspirować i tak powstały dwie pierwsze zwrotki i część refrenu. Trzecią zwrotkę i resztę refrenu napisaliśmy razem z Mickiem odnosząc się też do jego doświadczeń, ponieważ mieszka w wysokim wieżowcu w centrum Warszawy, gdzie światło neonów wielkich korporacji odbija się od jego okien „Każdy podły neon woła do nich znów, piękne nocne życie to cena twojego snu”. Chcemy w piosenkach poruszać tematy, które są często bagatelizowane i pomijane, a są wyraźnym problemem w społeczeństwie. Tak jak bezsenność, czy ataki paniki.
JM: Na początku tej rozmowy chciałam nawiązać się do BLONDYNO NIE DZWOŃ, bo jestem blondynką. Nie wiem, czy to zauważyliście, ale blondyna musiała do was zadzwonić, tak? (śmiech) Musiałam do tego nawiązać, potrzebowałam tego po prostu. Dlaczego akurat się uwzięliście na wszystkie blondynki?
Sharon: Taki scenariusz napisało nam życie, najprościej mówiąc (śmiech). Osobiście bardzo lubię ten numer. Jest to zabawna historia, która jest ciekawie poprowadzona. Odkryje to każdy, kto tylko ma ochotę wczytać się w tekst.
Mick: Proszę, nie róbcie tego. (śmiech)
Sharon: Co ciekawe, był to pierwszy utwór, który napisaliśmy wspólnie z Mickiem, gdy dołączyłem do zespołu.
Mick: To jest żart, który zaszedł za daleko i trochę nie wiemy, kiedy przestaniemy. (śmiech)
Sharon: Ale zażarło. Ludzie krzyczą na koncertach, wskakują na scenę i wykrzykują ,,BLONDYNO NIE DZWOŃ” razem z nami.
JM: To jest najważniejsze. Jeszcze wydaliście singiel ELEKTRYCZNE REQUIEM. Tam macie wspomniane miejsca, takie jak Damaszek czy Notre Dame. Jaką rolę te miejsca odgrywają w tym utworze dla was?
Mick: Tekst jest pewnego rodzaju litanią i jest w nim kilka religijnych nawiązań. Wspomniane przez Ciebie miejsca są popularnymi miejscami kultu. To jest numer przede wszystkim o tym, że śmierć jest nieodłącznym elementem naszego życia. Najważniejsze to tak jak w refrenie, biec przed siebie i mieć świadomość, że każdego z nas prędzej czy później ona spotka, więc nie powinniśmy się jej bać.
Sharon: Pewne są w naszym życiu tylko dwie rzeczy, podatki i śmierć. Na razie w naszym wypadku tylko podatki (śmiech).
JM: Tam też było nawiązanie do obrazu Krzyk, z tego co pamiętam.
Mick: Tak.
JM: A ten obraz co ma symbolizować w tym utworze? jak mówicie o tych religijnych miejscach, to ten obraz już taki religijny nie jest.
Mick: Nie jest. Tam jest tekst „Jak w Krzyku Muncha wykrzywioną ma twarz, ciężko mi uwierzyć, że to jestem właśnie ja.” Chodziło mi o to, że człowiek żyjący w strachu, gdy stanie sam ze sobą twarzą w twarz, czasami nie jest w stanie się poznać.
JM: Co planujecie w najbliższym czasie wydawniczym? Czy planujecie coś większego niż single?
Sharon: Za półtora miesiąca wydajemy kolejny singiel, tym razem w totalnie innym klimacie. Ci, którzy mieli okazję być na koncertach już słyszeli ten numer, natomiast w serwisach streamingowych nie ma jeszcze ALLDESIRE w tak melancholijnym wydaniu. To będzie bardzo klasyczna ballada o przemijaniu.
Mick: Czy aby na pewno taka klasyczna?
Sharon: To już wszyscy ocenią po wydaniu, ale zbliża się to wielkimi krokami. Potem będzie jeszcze jeden singiel i światło dzienne ujrzy EPka, która zamknie początkowy rozdział naszej działalności.
Robert: Chcemy zrobić EPkę z myślą o ludziach z lokalnej sceny, ludziach, którzy przychodzili na nasze pierwsze koncerty i dla naszych wiernych słuchaczy. Ta EPka będzie prologiem, który zamknie rozdział początkowej, podziemnej działalności, a otworzy pierwszy rozdział zespołu, który mamy nadzieję wypłynie na szerokie wody.
Sharon: Naprawdę jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim osobom, które kupują bilety, przychodzą koncerty, obserwują, komentują i wspierają nas. Stwierdziliśmy, że sześć pierwszych utworów zbierzemy w całość i wydamy je na EPce, a po jej wydaniu zaczniemy skupiać się na naszej debiutanckiej płycie. Jesteśmy już złaknieni nowych brzmień i bardzo chcemy pokazać światu nasze nowe utwory.
JM: Mam nadzieję, że wszystkie wasze plany się powiodą. Chciałam tym samym podziękować za rozmowę.
Działa głównie w Krakowie. Relacjonowanie koncertów, czy pisanie amatorskich recenzji to (zaraz po śpiewaniu) jej pasja. Kocha rozmawiać o muzyce i odkrywać nowe, muzyczne talenty. Tik Tok to jej zajawka i to właśnie ją widujecie najczęściej na naszym Tik Tokowym profilu. Otwarta na każdy gatunek muzyczny — od popu aż do rapu.