W piątek ukazał się pierwszy, oficjalny, solowy krążek Toli Szlagowskiej zatytułowany Subtitles. W związku z jego premierą miałyśmy okazję porozmawiać między innymi o tym jak Tola teraz widzi muzykę, co jest dla niej najważniejsze, jak powstawał nowy materiał i czym różnił się proces wytwarzania fizycznego krążka od innych.
Przeczytajcie zapis naszej rozmowy!
Adrianna Małolepszy: Bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać, że nadszedł ten moment i płyta zbliża się już wielkimi krokami. Dlaczego ten moment? Dlaczego teraz?
To nie jest żadna kalkulacja ani strategia, tylko naturalny zbieg wydarzeń. Po prostu w tej chwili udało mi się ją dokończyć. Pandemia była dla wszystkich bardzo trudna. Wiele osób straciło pracę, jedni boją się bardziej, drudzy mniej, niektórym brakuje kontaktu z innymi… Dla mnie aż tak wiele się nie zmieniło, natomiast ludzie, z którymi chciałam pracować nagle mieli więcej czasu. Złożyło się na siebie kilka rzeczy i byłam w stanie dokończyć ten materiał. Przez ostatni okres pracowałam robiąc różne inne rzeczy i w ten sposób byłam w stanie zaoszczędzić pieniądze na teledysk i wydanie płyty niezależnie, bez wytwórni.
Adrianna Małolepszy: To co jest fajne to to, jak bardzo jesteś w tym niezależna i zaangażowana w cały proces.
Chyba nie umiem inaczej. Nieważne czy robię coś bardzo przyziemnego, czy robię płytę. Tak samo angażuje się i tak samo się przejmuję. Znalazłam kilka osób, które chciały ze mną współtworzyć ten materiał. To byli producenci The Co-stars, z którymi napisałam kilka piosenek, Tim Anderson, no i oczywiście Jimmy Douglas, który potem zmiksował te piosenki i współprodukował Recycled/Fragile.
Wszyscy ci ludzie są wyjątkowi nie dlatego, że mają znane nazwiska i pracowali z gwiazdami, albo dlatego, że są ze Stanów. To co jest dla mnie ważne to ich aura, to że dogadujemy się w studio, ich wrażliwość, nie tylko muzyczna ale i ludzka, empatia i to że zobaczyli w tym materiale potencjał mimo, że dla nich jestem „no name’m”.
AM: Słuchając tej płyty zauważyłam, że są na niej utwory z bardzo różnych okresów. To co mnie bardzo miło zaskoczyło to pojawienie się tam choćby Muse czy Morning Blues, które już wcześniej pojawiły się w jakiejś formie. Czy koncept tej płyty jakoś zmieniał się w Twojej głowie przez te kilka lat powstawania?
Tak. To są emocje i odczucia, które towarzyszyły mi przez 10 lat. Ta płyta nie była robiona na czas, z deadlinem i z kimś, kto mi mówi na kiedy i jaka ona ma być. Dla mnie w muzyce nie chodzi o to żeby być pro, albo żeby coś miało super brzmienie. Liczy się tylko przekaz. Na tej płycie są kawałki z różnych lat. Najnowszym jest chyba First Love napisany w zeszłym roku, a najstarszym wydaje mi się Mental Detox.
AM: Do Mental Detox jeszcze wrócimy. Muszę się czegoś o nim dowiedzieć, bo jest genialny.
Dziękuję. Mental Detox zostało napisane bardzo dawno temu, ale nagrane w zeszłym roku.
Jest wiele takich utworów. One przechodziły przez różne osoby, różnych producentów, aż wreszcie w zeszłym roku miałam taki ogólny życiowy „wkurw” nie związany z muzyką tylko z tym jacy są ludzie i stwierdziłam, że wracam do pierwotnych wersji piosenek, bo są najbardziej autentyczne i tak właśnie zrobiłam. Dołożyłam do nich tylko drobne szczegóły, niektóre piosenki nagrałam i potem zostały już tylko zmiksowane.
AM: Tę autentyczność bardzo czuć w tych utworach. Słuchając wiemy, że one wszystkie wychodzą z Twojej duszy. Czy masz na płycie jakiś jeden szczególny, na który chciałabyś zwrócić większą uwagę słuchaczy, a który nie planujesz aby był singlem?
Ja w ogóle nie planuję singli. Na przykład z Recycled/Fragile złożyło się kilka rzeczy.
Około dwa lata temu zobaczyłam genialną animację Part of the Machine Michaela Marczewskiego i nigdy bym nie pomyślała, że pozwoli mi jej użyć w moim klipie. Podobnie było z wielką plastikową torbą Thank You, której autorką jest moja przyjaciółka Káti V Milano. Najgorszy plastik w postaci xxl kojarzony z recyklingiem miał być odniesieniem do mojej gry słów z recycklingiem ludzi i emocji, więc jak tylko zobaczyłam tę torbę to pomyślałam od razu, ze jest genialna i musi być w teledysku.
Ważne jest też dla mnie hasło towarzyszące tej piosence czyli „No single use plastic, no single use human”, które zaczęłam bardzo mocno czuć w zeszłym roku. Wiadomo, że każdy z nas się kiedyś kimś rozczarował i myślę, że każdy z nas takie rzeczy przeżywa.
Było kilka zewnętrznych bodźców, kiedy dostałam ludzki fałsz przykryty maską bycia miłej i życzliwej osoby, a potem od takiej osoby dostajesz pocztą karton z Twoimi rzeczami.
AM: Auć!
Dlatego właśnie poczułam, że ta piosenka jest adekwatna i dobra na ten moment, dlatego też powstał do niej teledysk, ale to nie była żadna kalkulacja, tylko po prostu to poczułam.
Nie wiem jeszcze czy będzie jeszcze jakiś singiel z tej płyty. Zupełnie nie planuję takich rzeczy. Myślę, ze fajnie się słucha albumu w całości. Cała płyta będzie dostępna w streamingu i każdy sobie wybierze tę piosenkę, która będzie z nim rezonować.
AM: Chciałabym żebyś powiedziała coś więcej na temat piosenki tytułowej czyli Subtitles, bo wydaje mi się, że ona bardzo dobrze oddaje Twoje obecne podejście do sztuki i do świata.
Utwór powstał kilka lat temu. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że płyta będzie się tak nazywać. To się wydarzyło bardzo naturalnie. Stwierdziłam, że to jest chyba najbardziej adekwatne określenie na moje trudności związane z kontaktem ze światem zewnętrznym. Moje teksty to chyba dla mnie główny sposób kontaktowania się z ludźmi i przekazywania o co mi tak naprawdę chodzi.
Często ludzie potrzebują, żeby coś zostało wykrzyczane i było bardzo oczywiste, a ja często zostawiam wiele rzeczy niedopowiedzianych, bo uważam, że jeżeli ktoś jest w stanie się na sekundę zatrzymać to sam sobie dopowie o co mi tak naprawdę chodziło. Wierzę, że ludzie potrafią czytać między wierszami.
AM: Słyszałam też ciekawą historię na temat ostatniego utworu czyli First Love.
Jestem mega fanką filmów Woody’ego Allena, Manhattan to chyba jeden z moich ulubionych filmów w ogóle. Mniej więcej rok temu byłam na filmie “A Rainy Day in New York” i pomyślałam, że dokładnie tak wyglądało moje dorastanie w Los Angeles i bardzo mocno poczułam ten film. Wróciłam do domu i zaczęłam pisać First Love. Jest to szczera historia z prawdziwymi wydarzeniami i skojarzeniami.
AM: Pierwszy utwór z płyty oficjalnie udostępniłaś już kilka lat temu, mam tu na myśli Atmosphere, a kolejne dopiero teraz. Co się działo w tym okresie pomiędzy nimi?
Po Atmosphere, kilka osób, w tym również za granicą było bardzo zainteresowanych singlem i teledyskiem jednak niczego to za sobą nie pociągnęło. Takie rozmowy zabierają zwykle bardzo dużo czasu i cały czas czekasz co z nich wyniknie. W międzyczasie głównie pracowałam. Zajmowałam się tłumaczeniami i researchami, żeby zebrać pieniądze na wydanie płyty. Byłam też w Miami, gdzie pracowaliśmy z Jimmy’m nad Recycled. Potem zaczęła się pandemia i wszystko robiliśmy już zdalnie.
AM: Pamiętam, że w tamtym okresie też zajmowałaś się ozdabianiem pudełek od zapałek. Skąd taki pomysł?
Tak. Ozdabiałam je zdjęciami z gazet, które mi się podobały. Lubię ładne przedmioty i denerwowało mnie, że w domu są brzydkie pudełka od zapałek. Była zima, było ciemno, nie było za bardzo co robić, więc zaczęłam wyklejać pudełka. Zrobiłam ich na początek jakoś 15, wrzuciłam na Facebook’a i napisałam, że szukam bratnich dusz, którym mogę je dać. I tak się zaczęło. Kilku znajomych do mnie napisało, że chce takie zapałki, zaczęłam je robić, potem były w klipie do Atmosphere, a ostatnio sprzedałam też kilka pudełek na wyprzedaży garażowej na Pradze.
AM: A robisz to jeszcze?
Ostatnio rzadziej, dosyć szybko się nudzę, ale może jeszcze kiedyś do tego wrócę.
AM: Mówisz o poczuciu estetyki, o tym co Ci się podoba. Nawiązując jeszcze do płyty, ja widzę tam dosyć dużą oszczędność w środkach, duże skupienie na tekście. Co Cię inspiruje? Co Ci daje tę pierwszą iskrę do napisania piosenki?
Ja nie jestem typem muzyka, który jara się brzmieniem. Ja się jaram przekazem i tym jak artysta jest „nagi”. Jest mi wszystko jedno jaki to gatunek muzyczny. Czy to jazz i Chet Baker, czy Mac Miller, czy hip hop, blues czy pop. Nie uznaję takich szufladek. Ja piszę piosenki dlatego, że w danej chwili coś przeżyłam. Nigdy nie na zawołanie, na zamówienie… W ogóle mnie to nie kręci.
AM: Czuć, że te utwory są bardzo organiczne.
Cieszę się.
AM: Chciałabym, tak jak mówiłam wrócić do ostatniego utworu, czyli do Mental Detox. Mówisz, że muzyka Cię nie jara, ale tam się dużo muzycznie dzieje. Co Cię zainspirowało do tej zabawy klawiszami?
Jeżeli chodzi o tekst to on sam się ze mnie wylał i od zawsze wiedziałam, że chcę mieć w tej piosence pianino. Potem poznałam Dennisa Hamma, który odwiedził moją szkołę na studiach. Podeszłam do niego, powiedziałam, że mam taką i taką piosenkę i czy mogę mu ją wysłać, bo genialnie gra na pianinie. Ale nie dlatego, że okazał się wybitnym pianistą, to też, ale moją uwagę zwróciły jego interpretacja i flow. Zgodził się, wysłałam mu ten numer, a dopiero potem dowiedziałam się, że gra z Flying Lotus i Thundercat. Od razu poczuł vibe Mental Detox, wiedział o co mi chodzi i w trakcie naszego spotkania zagrał to na pianinie tak, że nie miałam pytań. W zeszłym roku nagrałam do tego utworu nowy, aktualny wokal.
AM: A w takim razie czy Muse też nagrywałaś od nowa?
Nie, to jest akurat to samo nagranie z 2011 roku.
AM:Chciałabym wspomnieć jeszcze o jednej fajnej rzeczy, którą zrobiłaś. Wspomniałaś, że całe opakowanie do płyty jest zrobione z papieru z recyklingu.
Starałam się zrobić ją na tyle ekologicznie, na ile było to możliwe. Znalezienie papieru w 100% z recyklingu nie było trudne, jednak trochę trudniej było z folią bio PLA czyli taką, która jest w 100% biodegradowalna. Tego już fabryki nie miały, ale po paru tygodniach researchu znalazłam ją u innego producenta, który na co dzień nie zajmuje się opakowaniami do płyt CD. To czego mi się nie udało i bardzo nad tym ubolewam, to druk farbami roślinnymi. Tego się niestety w ogóle nie da w Polsce na razie zrobić, ale mam nadzieję, że z biegiem czasu to się zmieni.
AM: Czyli płyta była wytłaczana w Polsce.
Tak
AM: A masz jakieś plany związane na przykład z promocją płyty?
Płyta właściwie nie ma promocji. Nie chciałabym nikogo namawiać do kupowania jej, jeśli ktoś chce i go na to stać to fajnie, ale jeśli nie, album znajdzie się też na streamingach.
Ja mam w ogóle alergię na marketing, który postrzegam jako manipulację i granie na emocjach. Przekonywanie, że potrzebujesz czegoś żeby się lepiej poczuć.
Jedyna forma promocji, którą uznaje to PR i robię to poprzez komunikację ze światem, czyli wydanie płyty i sporadyczne wywiady. Nie ma też tutaj sztywnego planu, żeby na przykład grały to radia. Jak zagrają to super, jak nie to trudno.
AM: Pamiętam, że Atmosphere było grane w radiach.
Tak, to było bardzo miłe. Teraz miałam bardzo miłą niespodziankę, bo zobaczyłam, że Recycled/Fragile zostało dodane do playlist na Spotify też za granicą. Byłam w totalnym szoku i trochę nie wierzyłam, że to się dzieje.
AM: Z mojej strony jest mi niesamowicie miło, że mogę poprzez choćby ten wywiad powiedzieć o tej płycie większej ilości ludzi. Jest niesamowicie dobra i bardzo się cieszę, że już jest.
Bardzo dziękuję
AM: Bardzo dziękuję za rozmowę. Było mi ogromnie miło.
Mnie również.

