Site icon All About Music

Wyjątkowy poczęstunek. sanah – Uczta, 2022 (recenzja)

Zuzanna Jurczak, znana szerszemu gronu jako Sanah, to zaledwie dwudziestoczteroletnia artystka, która mimo młodego wieku może pochwalić się jednym z największych sukcesów na polskiej scenie muzycznej ostatnich lat. Odkąd dwa lata temu wylała szampana, nie sposób było nie usłyszeć jej muzyki. Młodej wokalistce udało się wydać wiele utworów, które śmiało można nazwać przebojami, nagrała kilka wspaniałych duetów oraz wydała dwa doskonale sprzedające się albumy, a wypuszczony w maju krążek Irenka okazał się najlepiej sprzedającym się wydawnictwem ubiegłego roku. Mimo wyjątkowo udanych dwóch lat, Sanah nie zdecydowała się na przerwę – w tym roku zachęca nas, abyśmy usiedli wraz z nią do stołu, zapraszając słuchaczy na Ucztę. Wydany w piątek 15 kwietnia album wniósł twórczość artystki na całkowicie inny poziom, pozwalając jej przeskoczyć i tak wysoko ustawioną już poprzeczkę.

Ciężko oprzeć się lekkiemu, nieco romantycznemu i subtelnemu, utrzymanemu w klimacie retro wizerunku artystki, zwłaszcza, gdy wraz z nim możemy podziwiać wspaniały talent – nie tylko wokalny i kompozytorski, ale również literacki. Już od dawna nie mam wątpliwości co do tego, że Sanah potrafi stworzyć muzykę chwytającą za serce i wyciskającą łzy. Jej twórczość jest zwykle lekka w odbiorze, czasem nieco melancholijna, czasem przepełniona humorem, niekiedy powtarzalna i nieco infantylna, innym razem całkowicie świeża, pełna śmiałej inwencji i kreatywności.

Uczta to ambitny, wyjątkowo dojrzały projekt, pełen niespodzianek oraz przemyślanych metafor. Artystka zapowiedziała, że zaprasza nas do swojego stołu aby zaprezentować nam nie tylko muzykę, ale przede wszystkim swoje serce, a powstały projekt nazwała najważniejszym w jej dotychczasowym życiu. Co najważniejsze, Sanah nie przyrządziła uczty sama – zaprosiła do wnętrz swojej kuchni takich artystów jak Grzegorz Turnau, Dawid Podsiadło, Artur Rojek, Kwiat Jabłoni czy Natalię Grosiak z Mikromusic, a każdy z nich przyprawił stworzoną wspólnie muzykę najwspanialszą cząstką siebie.

Album rozpoczyna się od delikatnych dźwięków pianina, przechodzących w żywo brzmiące smyczki. Otwierający krążek utwór Czesława to wspaniały pomnik postawiony Violetcie Villas, opowiadający o słodko – gorzkim smaku nieszczęśliwej pogoni za utraconymi z biegiem lat marzeniami. Hipnotyzująca melodia inspirowana ścieżką dźwiękową filmu Amelia oraz gościnny udział Natalii Grosiak okazały się przepisem na wspaniały utwór, uświadamiający, że nie wszystko złoto co się świeci.

Każdy utwór zawarty na Uczcie posiada pewien temat przewodni, ukrytą metaforę, która pozostawia pewne pole do interpretacji, skłaniając przy tym do przemyśleń. Przy pierwszym przesłuchaniu, największe wrażenie wywarł na mnie utwór Sen we śnie, zaśpiewany wraz z Grzegorzem Turnauem. Być może wpłynął na to mój niezwykły sentyment do morza – jego widok i dźwięk zawsze wpływają na mnie uspokajająco, motyw łączący głębokie przemyślenia wraz z przebywaniem na plaży jest mi wyjątkowo bliski. Uwielbiam metaforę zawartą w tym utworze. Myślę, że niemożliwy do ocalenia przed goniącą bezlitośnie falą piasek to niezwykle udana przenośnia upływającego czasu, którego nie da się zatrzymać, niezależnie od podejmowanych prób. Co ciekawe, tekst który możemy usłyszeć to wiersz autorstwa Edgara Allana Poego, dziewiętnastowiecznego poety. Artysta, przepełniony melancholią oraz spowodowanym śmiercią ukochanej żony kryzysem egzystencjalnym, opublikował go w roku swej własnej śmierci. Kolejnym poruszający serce, sięgający wprost w zakamarki duszy utwór to Mamo, tyś płakała, wykonany z Igorem Herbutem, którego przepełniony emocjami ryk bezsilności doskonale wpasował się w charakter piosenki. Rozpaczliwa bezsilność to doznanie, z którym w obliczu trwającej tuż obok nas wojny, nietrudno się utożsamić, a utwór w którym według mojej interpretacji podmiotem jest bezradne, wystraszone losem swojej mamy dziecko porusza nie tylko serce, ale i wyobraźnię.

Jeśli wciąż nie macie dość łez, nie sposób zapomnieć również o utworze Święty Graal, w którym w zaledwie trzy minuty poznajemy opowieść o chciwym władcy, cierpieniu, zrywie oraz płonącej w sercach nadziei na lepsze jutro. Nie sposób uwolnić się także od kawałka Tęsknię sobie, w którym możemy usłyszeć Artura Rojka. To utwór o tęsknocie, o rozpadzie związku i bólu rozstania.

Nie każdy utwór na Uczcie jest jednak przepełniony smutkiem! Świetną propozycją dla osób chcących otrzeć łzy jest Szary Świat, w którym doskonale odnalazł się Kwiat Jabłoni. Niech nie zmyli Was tytuł! Świat o którym śpiewają młodzi artyści to ten przepełniony marzeniami, w które wciąż wierzymy, ten, w którym tańczymy wśród kręcących się wokół nas ścian, w którym uśmiechnięci włóczymy się po mieście i do którego warto czasem zajrzeć. Jeszcze więcej nadziei wkłada w nasze serca Ostatnia Nadzieja, zaprezentowana wspólnie z Dawidem Podsiadło – kawałek chyba najbardziej wyczekiwany przez słuchaczy.

Czy zdarzyło się Wam zostawić kawałek serca w Warszawie? Jeśli tak, nie możecie przegapić nuty Eldorado, stworzonej w duecie z moją ulubioną Darią Zawiałow. Elektroniczny bit doskonale sprawdzi się podczas nocnej podróży autostradą, a jeśli nie macie dość takich klimatów, czeka na Was Audi i wycieczka za miasto. Dla miłośników dawnej energii Sanah oraz charakterystycznego dla niej sposobu komponowania tekstów też znajdą się smaczki, jeśli do nich należycie, nie możecie przegapić utworu Oscar!

Myślę, że Uczta jest momentem przełomowym w karierze Sanah. Mimo całej mojej sympatii do artystki, dotychczas miałam mieszane uczucia a propos jej twórczości. Ale Jazz! śpiewałam na okrągło, powodując ból uszu mojej rodziny. Wielbiłam Irenkę (piosenkę), jednocześnie nie mogąc przekonać się do niektórych kawałków, które wydawały mi się niesamowicie powtarzalne, kręcące się wokół jednego tematu przewodniego, brakowało mi w nich świeżości. W pewnym momencie zaczęłam odnosić wrażenie, że Sanah odkryła swój przepis na przebój, którego się trzyma. Ciągle przeczuwałam jednak, że jest to artystka z niebywałą wrażliwością oraz talentem, którego jeszcze w pełni nie poznaliśmy i że jeszcze zdąży nas pozytywnie zaskoczyć. Być może dopiero teraz artystka zdobyła wystarczającą pewność siebie i rozwinęła skrzydła na tyle, aby móc go zaprezentować? Jestem zachwycona Ucztą. Słuchając zaprezentowanych piosenek można odnieść wrażenie, że każda z nich jest osobną opowieścią, małą metaforą zamykającą w sobie przeżycia, emocje i pewną nostalgię, niezależnie od tego czy omawiany utwór należy do weselszych, czy smutnych. Każda z opowieści przekazuje pewną refleksję, ale też niesie w sobie światełko nadziei. Sanah ma swój niepowtarzalny styl i nie sposób pomylić jej z nikim innym. Zaproszenie do współpracy artystów z polskiej sceny muzycznej również było strzałem w dziesiątkę, ich obecność wniosła pewną świeżość, a stali fani z pewnością zauważą wpływ poszczególnych osób na proces twórczy towarzyszący powstawaniu utworów, w których po prostu miło ich usłyszeć! Nic dziwnego, że w ostatnich tygodniach muzyka Sanah oraz jej gości opanowała kartę Na Czasie serwisu YouTube, tej muzyki po prostu nie można przegapić. Zachęcam każdego, aby usiadł wraz z muzykami przy stole, dając szansę temu albumowi.

Exit mobile version