Site icon All About Music

Women’s Voices rozpoczęły trasę w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Doroty Kutnik

fot. Dorota Kutnik All About Music

fot. Dorota Kutnik All About Music

Choć za oknem jeszcze piękna, słoneczna pogoda, to artyści już rozpoczynają swoje jesienne trasy koncertowe. Huczne rozpoczęcie ma za sobą już także trasa Women’s Voices, która pod przewodnictwem Pauliny Przybysz, zagrała w Toruniu.

Women’s Voices to trasa wyjątkowa. Nie tylko ze względu na to, że jest to pierwsza taka edycja, ale także dlatego, że Paulina Przybysz jako dyrektor artystyczna, postanowiła zaprosić do swojego projektu artystki wyjątkowe. Są nimi Brodka, Barbara Wrońska, Katarzyna Nosowska czy Daria Zawiałow. Wszystkie mają już ugruntowaną pozycję w muzycznym świecie i wszystkie wiedzą jak podołać wyzwaniom rynku, które im stawia. Reprezentują jednak inne brzmienia i inne gatunki.

Zanim jednak zaczął się właściwy koncert Women’s Voices, poprzedziły go dwa, różne brzmieniowo koncerty. Jako support wystąpiła młoda i uzdolniona Mery Spolsky, o której talencie niejednokrotnie mogliście przeczytać na naszej stronie. I choć za sobą ma wydanie dopiero jednej płyty, to na koncertach przyciąga już prawdziwe tłumy. Chwytliwe teksty, różnorodne brzmienie i po prostu charyzma – tak można w kilku słowach ją opisać. Mimo siedzących miejsc, wielu z widzów postanowiło potupać nóżką siedząc, pośpiewać czy pokrzyczeć. Bo czy ktoś wyobraża sobie Liczydło albo Alarm z smutną twarzą wrytą w scenę? No właśnie. Marysia postawiła sobie wysoką poprzeczkę przy pierwszej płycie i jestem ciekawy co wydarzy się w przyszłości. Trzymam mocno kciuki!

Po Marysi, na scenę wyszła Nosowska, dla której są to przedbiegi do jesiennej trasy koncertowej „Na tłusto” i ich mocna, elektroniczna (albo jak sama mówi o niej Kasia, para techno) zapowiedź. Choć jej nowa odsłona trochę podzieliła niektórych słuchaczy, dla mnie jest to najlepszy przykład jak powinien działać artysta. Nosowska nie stoi w miejscu, przez lata ugruntowała sobie już pozycję na naszym rynku muzycznym i jest już w tym punkcie swojej kariery, gdzie nic nie musi, a tylko może pokazać się z innej strony. I tak właśnie zrobiła. Zaryzykowała prezentując całkowicie inną koncepcję swojej muzyki. Elektroniczną, zaskakującą, wręcz eksperymentalną. Na koncercie słyszymy zaledwie trzy kawałki z nowej płyty, ale całość ma się ukazać na początku października. To co jednak najważniejsze, to również nowa aranżacyjna odsłona jej starszych kawałków. Mistrzostwo!

Największą jednak niespodzianką dla mnie był koncert finałowy czyli tytułowe Women’s Voices. I trzeba przyznać, że Paulina Przybysz spisała się na przysłowiową piątkę z plusem, bo nawet gdyby tego wieczoru nie wystąpiła, to i tak czułbym, że koncepcja została przez nią stworzona. Od samego początku czuć było jej wrażliwość artystyczną i to nie tylko jeśli chodzi o brzmienia z gatunku R&B i soulu. Do projektu zaprosiła kilka wspaniałych artystek, w Toruniu pojawiły się Basia Wrońska, Natalia Przybysz, Brodka i wcześniej wspomniana Kasia Nosowska. Każda z nich zaprezentowała inną postać wspaniałego głosu, każda z nich zmierzyła się w repertuarze swoich piosenek w nowych aranżacjach i co najważniejsze zmierzyła się również w repertuarze innych znanych kobiet. A były nimi takie postacie jak Beyonce, Lauryn Hill czy zmarła niedawno Aretha Franklin. Głośne I Say a Little Prayer zostało przygotowane w niecałą godzinę na próbie do koncertu i było świetnym zakończeniem całego wydarzenia. Magiczny głos Arethy Franklin wybrzmiał w głosach czterech niesamowitych polskich wokalistek.

Trasa Women’s Voices dopiero się rozpoczęła i jeśli macie okazję wybierzcie się na któryś z koncertów. Takiej magii, charakteru, charyzmy i klimatu, dawno nie widziałem!

Exit mobile version