Wilki powróciły po sześciu latach z nowym materiałem. Tak, po sześciu latach! Nie liczę albumu z 2009 roku MTV Unplugged, który jest zapisem koncertu. A więc ostatnim krążkiem był krążek Obrazki z 2006 roku. Urke, Bohema, Pijemy za lepszy czas, Son of the Blue Sky, Here I Am czy wszystkim dobrze znana Baśka. Repertuar Wilków jest bogaty i mogłabym tak długo wymieniać. Nadszedł czas na kolejny krążek.
Światło i Mrok swoją premierę miał 6 listopada. Jest to album zawierający 11 piosenek. I śmiało mogę powiedzieć tylko 11… Nie ma tutaj lekkich kompozycji i pustych tekstów o Baśce z fajnym biustem. Jest dojrzale, ale chyba artysta przed pięćdziesiątką powinien wydawać dojrzałe albumy?
Robert Gawliński z nieco zmienionym składem, który jak mówi jest prawdopodobnie tym optymalnym, 6 lat pracował nad nowym albumem. I jest. W końcu 6 listopada dostaliśmy nowy krążek. Osobiście uwielbiam twórczość Wików z charyzmatycznym wokalem Gawlińskiego, który za każdym razem mnie oczarowuje. Tym razem również im się to udało. Wysublimowane gitarowe dźwięki, z nieco akustycznym brzmieniem dały w efekcie 11 ballad, których przyjemnie się słucha w jesienne wieczory.
Proponuję, abyście zaparzyli sobie herbatę lub nalali lampkę czerwonego wina, wygodnie rozsiedli się w fotelu i pozwolili Wilkom zabrać się w ich świat światła i mroku. Nie będę porównywać tego krążka do poprzednich, gdyż dla mnie każda nowa płyta Gawlińskiego jest czymś jedynym i wyjątkowym. Mam nadzieję, że po jej przeczytaniu zachcecie sięgnąć po to wydawnictwo. Przechodząc jednak do konkretów. Co mnie zachwyciło? Czym Wilki mnie „kupiły”?
Po pierwsze płyta jest różnorodna, a mimo to spójna. Znajdziemy na niej prawie akustyczne ballady, jak również mocniejsze kawałki, jak chociażby Spłonąć i odejść. A więc słuchając na pewno nie będziemy zasypiać. Po drugie podoba mi się warstwa instrumentalna. Słyszymy przede wszystkim gitarę, ale również bębny a także sekcję smyczkową (Pierwsze pióro). Po trzecie i dla mnie istotne to warstwa tekstowa. Na tej płycie nie ma tekstów jak Love Story, pustych i płytkich. Wszystkie teksty są przemyślane, mądre i dojrzałe. Gawliński śpiewa o tym co nas otacza, o miłości, nadziei, o Niej, po prostu o życiu (bo życie trwa i trzeba żyć i kochać je co dnia). Nie rzuca jednie pustych haseł tylko wszystko pięknie ubiera w metafory i oksymorony (Samotny jak wolność, wolny jak samotny człowiek). Pięknymi tekstami Gawliński tworzy swoistą mistyczną, nieco magiczną aurę. I chociaż momentami są nieco naiwne to niewątpliwie brzmią szczerze.
Płyta zaczyna się od dwóch mocnych kawałków. Tytułowe Światło i mrok oraz Syriusz. Później możemy się wyciszyć przy piosence Czystego serca, która należy do jednej z trzech moich faworytów na tym krążku. O pozostałych napiszę nieco później. Zdecydowanie mocniejszymi gitarowymi brzmieniami charakteryzują się również Pieśń wieloryba, a także Spłonąć i odejść. Skoro zespół zdecydował się na ich możniejszy wydźwięk trzyma się tego od początku do końca. Nie ma tutaj żadnego przeplatania z balladowym brzmieniem. Numery są wyraziste, a gitary tworzą idealne tło dla Gawlińskiego.
Z drugiej strony mamy część akustycznych ballad, w której zamiast potencjału instrumentów możemy przede wszystkim podziwiać wokal Roberta. Ależ jaki to jest wokal! Głęboki, charyzmatyczny z lekką zadziornością. Gawliński brzmi świetnie i słucha się go przyjemnie. I właśnie wśród tych spokojniejszych numerów uplasowali się kolejni moi ulubieńcy. Mówię tutaj o piosence Miłość kwiat nieśmiały oraz o Życie trwa (szczególnie ujął mnie przepiękny tekst).
Jedyna piosenką, która odstaje od reszty i mi się nie podoba jest utwór o dosyć optymistycznie brzmiącym tytule Świat to fajne miejsce. Zdanie to powtarzane jest niczym mantra. Nieco psychodeliczny utwór.
Myślę, że warto było czekać sześć lat na kolejną płytę. I nie wynika to z faktu, iż, uwielbiam twórczość Wików, ale dlatego, że jest to po prostu dobra płyta. Różnorodna, bogata w warstwie tekstowej, z ciekawymi aranżacjami i dobrym wokalem Roberta. Zapewne będzie mi ona długo towarzyszyć w te nadchodzące zimowe wieczory. Fani Wików na pewno się nie zawiedli a jeżeli ktoś zaczyna z nimi swoją przygodę to trafił na idealny moment.
