Wilki po czterech latach opuściły strefę mroku i wyszły do słońca, by z werwą oraz świeżą energią podążać nowymi szlakami. Instynkt wziął górę i ostatecznie doprowadził do powstania najszybszej (zarówno w kwestii prędkości powstawania materiału jak i jego rytmu) płyty podczas twórczo intensywnej wędrówki. Wszystko przez płeć piękną, która stała się głównym impulsem ku zapoczątkowaniu kolejnej spontanicznej przygody z muzyką.
Na przestrzeni ćwierć wieku zespół wielokrotnie nas zaskakiwał i częstował wielopostaciową muzyką. Sięgnijmy chociażby po dwa klasyki – Son of the blue sky i Baśkę. Po jednej stronie dominująca wrażliwość i uduchowienie. Z drugiej bijąca bezpośredniość i płytki przekaz. Ostatecznie oba utwory potrafiły zauroczyć i zjednać sobie słuchacza, udowadniając, że kontrasty przynależą do artystycznej natury Wilków.
Ostatnie pięć lat Robert Gawliński spędził w egzystencjalnym mroku, gdzie fakt ten przekładał się na przedostatniej, należy jednak zaznaczyć, ponad przeciętniej płycie Światło i mrok z 2012 roku. Dziś etap rozrachunków z przeszłością został zamknięty. Wokalista natchniony pobytem w słonecznej Grecji wyrwał się z dołka i powrócił do Polski z nowymi pomysłami. Na ich zrealizowanie wystarczyły jedynie dwie sesje nagraniowe podczas których powstało jedenaście premierowych numerów. Tym razem muzycy z nowym zastrzykiem energii postawili na przebojowość i powrót do klasycznych piosenek z kanonu rock’n’rolla. Już pierwszy utwór To co piękne w życiu nakreśla charakter płyty i uświadamia nas, w jakie tym razem muzyczne tereny poprowadzi nas twórczość watahy. Dynamiczne rozpoczęcie wskrzesza wspomnienie o wieloletnim przeboju Nie stało się nic. Klasyczna gitara z chwytliwą melodią i tekstem jest idealnym kandydatem na podbój wakacyjnych list przebojów. Chwilę później zwalniamy tempo, gdy z głośników dobiegają dźwięki nieco potulniejszego Teraz powiedz nie i tytułowego nagrania Przez dziewczyny, które obecnie święci radiowe triumfy. Po drodze poznajemy następcę słynnego Urke o nazwie Wenus, tu mars, które z miejsca podnosi na duchu swym optymistycznym przekazem i dopracowaną ekspresyjnymi riffami melodią. W drodze do marzeń Wilków słyszymy historię z przymrużeniem oka opowiadającą o urokach rock’n’rollowej egzystencji. Dotarłszy więc do półmetka spotykamy piosenkę 27th Floor wykonywaną po angielsku przez Beniamina Gawlińskiego. Solowy debiut oprócz poznanych wcześniej zdolności instrumentalnych młodego muzyka, odkrywa jego kolejne artystyczne atuty, oblicze świetnego wokalisty o barwie łudząco przypominającej głos swego taty.
Po nieoczekiwanej niespodziance na krótką chwilę zatrzymujemy się, by z utworem Stać się innym ulec wyciszeniu i refleksjom. W nastrój ballady wprowadza nas harmonijka, która nadaje kolorytu i oprawia całość w lekki bluesowy klimat z domieszką country. Melancholii czas nadchodzi jednak kres na rzecz ukłonu w stronę amerykańskiego rocka w numerze Kocham, bo nienawidzę. Tu Robert bawi się głosem, a słowną grę jako autorka tekstu prowadzi żona wokalisty, Monika. Z kolei Na warszawskich ulicach docierają agresywne zwrotki z pełnym melancholii refrenem. Pod względem aranżacji na tle swoich poprzedników wyróżnia się Ona tam jest. Ciekawy tekst z nieokiełznaną energia oraz mistyczną, wręcz psychodeliczną oprawą muzyczną została doprawiona jazzową solówką Przemka Kostrzewana na trąbce. Zmierzając ku zakończeniu płyty mamy do czynienia z kolejną perłą, anglojęzycznym Shaman’s Melody. Kompozycja płynie, a my razem z nią. Wycisza i otula charyzmatyczną barwą głosu wokalisty.
Przez dziewczyny to siódma w dorobku grupy, charakteryzująca się dynamizmem i tętniąca życiem płyta. Bijący optymizm to jeden z jej największych walorów. Album z pewnością nie zostanie zakwalifikowany do odkrywczych dzieł zespołu, gdyż muzycy pracowali z obecnym materiałem na wcześniej zbadanym, solidnym gruncie. Również warstwa liryczna wielu słuchaczom prawdopodobnie namiesza w głowach i wzbudzi mieszane uczucia. W moim odczuciu jako wielbicielce twórczości Wilków z dość rzetelnym stażem, fakt ten zupełnie nie zawadza, ani nie obniża poziomu i jakości zaprezentowanych nagrań. Znajdziemy tu różnorodność, a także spójność. Doświadczymy zabawy, jak i głębokiej emocjonalności. Co jednak jest najistotniejsze, usłyszymy autentyczną radość czerpaną z wspólnego grania. Idealna płyta na słoneczne dni i towarzyszące im podróże.

