Wydawnictwo The Purple Album zaprezentowane przez brytyjską grupę rockową Whitesnake na czele z Davidem Coverdalem jest po części dowodem na obecnie panujący kryzys w dawnej tak silnej branży muzyki rockowej. Zespół, którego symbolem są piękne, romantyczne ballady jak Is This Love i Here I Go Again miał największy okres świetności w latach osiemdziesiątych. Przekonajcie się, jak w dzisiejszych czasach muzycy sprostali zadaniu odnowienia repertuaru Deep Purple sprzed ponad czterech dekad.
Razem z nadejściem lat 90′ zawieszono działalność zespołu. Główną przyczyną było wygaśnięcie kontraktu z wytwórnią oraz solowa kariery wokalisty. Po zakończeniu udanej współpracy Coverdale’a z gitarzystą legendarnej kapeli Led Zeppelin – Jimmym Page’m, w 1997 roku światło dzienne ujrzała płyta Whitesnake pod tytułem Restless Heart. Na nadejście następnej, nowej płyty trzeba było uzbroić się w cierpliwość, aż na 11 lat. W tym czasie powstało kilka kompilacji Greatest Hits z zremasterowanymi utworami, natomiast album Good to Be Bad z premierowym materiałem ukazał się dopiero w 2008 roku. Następny Forevermore, trzy lata później. Przerwy zdecydowanie działały na korzyść grupie. Każdy kolejny wydany krążek cieszył się sukcesem oraz zainteresowaniem wśród fanów rocka. Whitesnake cały czas aktywnie koncertują. Zespół zawitał do Polski (2008 i 2011) w ramach tras koncertowych promujących dwa ostatnie wymienione tytuły.
W lutym 2015 roku rozpoczęto nagłaśnianie nadchodzącej premiery albumu. Decyzja Davida, lidera i jedynego wokalisty zespołu, od prawie czterech dekad wydawała się o tyle dziwna, co odważna. Okazało się, że długo oczekiwany, dwunasty studyjny krążek The Purple Album jest zbiorem na nowo nagranych utworów hard-rockowego zespołu Deep Purple, w którym od 1973 roku Coverdale zaczynał stawiać swoje pierwsze kroki na wielkiej scenie. Ich muzyka jest niezmiennie obecna w twórczości artysty.
Nowy eksperyment muzyczny niestety zawiódł spore oczekiwania niektórych słuchaczy. Częściowo z powodu przysłowiowych „odgrzewanych kotletów” lub wnioskując z przeczytanych opinii – dość ciężkiej i chaotycznej oprawy muzycznej, która momentami jest mocniejsza niż w oryginalnych wersjach poszczególnych piosenek jak Stormbringer, The Gypsy, czy w rozpoczynającym płytę Burn . Mi osobiście te dwie kwestie zupełnie nie przeszkadzają. Jednak jako wieloletnia miłośniczka Whitesnake i solowej twórczości Davida, najbardziej zawiodła mnie strona wokalna. Artysta o charakterystycznej, niskiej, a jednocześnie silnej barwie głosu w mocniejszych utworach został „zagłuszony” przez instrumenty i co najdziwniejsze, pogorszono jego głos za pomocą techniki komputerowej. W przypadku Coverdale’a takie sytuacje nie miały wcześniej miejsca, ponieważ jego wokal nigdy nie wymagał ulepszeń. Ten fakt jednak tłumaczy upływający czas oraz niewyobrażalna ilość koncertów zaśpiewanych na żywo przez blisko pół wieku.
Sama cena krążka w Polsce jest lekko odstraszająca. Za wersję deluxe z dwoma dodatkowymi utworami Lady Luck i jednym z moich ulubionych, Comin’ Home oraz DVD składającego się z klipów plus Behind The Scenes, zapłacimy ponad 90 zł. Jeżeli jednak rozważacie zakup płyty, opłaca się dopłacić za jej rozszerzoną wersję. Chociażby ze względu na dwa dodatkowe, ekskluzywne teledyski do łagodnego Sail Away i żywiołowego Lady Double Dealer. Na próżno jest przeszukiwać YouTube, oba klipy bowiem nie zostały oficjalnie udostępnione.
Niektóre kompozycje zostały nieco inaczej zaaranżowane niż ich pierwowzory za czasów Deep Purple. Przykładem jest akustyczna wersja Sail Away dedykowana dla zmarłego muzyka Jona Lorda, czy śpiewane wcześniej przez Glenna Hughesa, Holy Man. Do pozytywnych elementów całego albumu na pewno należy również zaliczyć melodyjność i styl brzmienia klasycznego rocka, którego w obecnie tworzonej muzyce rzadko można doświadczyć. Na kolejną pochwałę zasługują teledyski nagrane do wcześniej wspomnianych, donośnego Stormbringer i mojego ulubionego – wyciskacza łez w postaci Soldier Of Fortune. W odróżnieniu od samych odnowionych utworów, klipy znacznie lepiej nadają im odpowiedni nastrój.
Dziś ja i niejeden słuchacz Whitesnake zadajemy sobie pytania, czy zespołem kierował zamiar osiągnięcia komercyjnego sukcesu (pierwsza myśl – znane lepiej się sprzeda), brak pomysłu na brzmienie nowych melodii, czy szczera chęć oddania hołdu legendarnej kapeli? A może wszystko w jednym? Zapewne dla Davida zmierzenie się z repertuarem od którego jego kariera muzyka nabrała tempa było sporym wyzwaniem. Podziwiam za odwagę i wykonanie. Dziękuję za sentymentalną podróż do przeszłości. Zadanie przywrócenia kompozycji z dalekich lat siedemdziesiątych do dzisiejszych czasów oraz nadania im drugiego życia zostało przez muzyków perfekcyjnie wykonane. Podsumowując, The Purple Album nie wnosi wiele nowego do muzycznego dorobku zespołu. Jest po prostu udanym bonusem i przede wszystkim ciekawym uzupełnieniem dla kolekcjonerów płyt Whitesnake i Deep Purple.
Polscy fani doczekali się niespodzianki od Whitesnake. Ogłoszono, że 6 sierpnia 2016 roku zespół ponownie zawita do Polski. Koncert pod szyldem The Greatest Hits Tour odbędzie się w ramach X. edycji Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty.

