Site icon All About Music

We draw A – Ghosts (2016), recenzja Michała Kaźmierczaka

Duet We draw A po świetnie przyjętym debiucie wydaje płytę, która z całą pewnością może aspirować do miana najlepszej pyty alternatywnej bieżącego roku. Dlaczego? Dlatego, że Ghosts to nie tylko taneczne rytmy – Ghosts to koncepcja, inteligencja i przede wszystkim spójność.

Cztery lata temu muzyk znany z takich formacji jak Indigo Tree czy Boar Sleeping postanawia założyć zespół. Tym muzykiem jest Piotr Lewandowski, który do współpracy zaprasza jednego z członków formacji Kamp!Radosława Krzyżanowskiego. Panowie nazywają swój projekt We draw A, koncertują, a po dwóch latach działalności nagrywają album pod tytułem Moments. W dwa lata po tych wydarzeniach przychodzi czas na następce pierwszego krążka – jest połowa maja 2016 roku i na światło dzienne wychodzą duchy.

Album Ghosts zaczyna się niepozornie. Oto delikatny, surowy, gitarowy wstęp zatytułowany All We Had wybrzmiewa z głośników i można wpaść w swego rodzaju zakłopotanie, bo przecież spodziewać się można było elektroniki, a póki co nie ma jej wcale. Jednakże już kolejny utwór sprowadza na właściwe tory – singlowe Tomorrow z klimatycznie przesterowanym wokalem rozpoczyna tę fascynującą muzyczną podróż. Kontynuuje ją Tilia. W tym momencie zaczynamy wkraczać w sferę tanecznych brzmień, ale nie porzucamy delikatnie mrocznego czy onirycznego klimatu – muzycy niezwykle sprawnie połączyli te dwa światy dając utworom niepowtarzalny charakter.

Kolejną piosenką na płycie jest absolutnie stuprocentowo taneczne Private Ghost. Zaraz po nim zmieniamy delikatnie sielankowy nastrój i przechodzimy do Lighthouse, które jest chyba najsłabszą pozycją na Ghosts. Oczywiście nie jest tak, że jest to kompozycja nieudana, ale gdy przyglądam się jej biorąc pod uwagę resztę – pozostawia minimalnie do życzenia. Szósty utwór to Sad Supernova – jeden z dwóch najdłuższych na płycie i trwający trochę ponad osiem i pół minuty. Te dwa najdłuższe utwory są zdecydowanie dwoma najlepszymi – do drugiego przejdę za chwilę, bo przejść obok niego bez słowa byłoby rzeczą wręcz niewybaczalną, a teraz skupię się na Sad Supernova. Mamy tutaj bardzo długi wstęp, po którym wchodzi wokal. Wszytko to utrzymane jest w atmosferze tajemniczy i rosnącego napięcia aż do momentu kulminacyjnego, w którym wszystkie elementy łączą się w jedną całość i wybuchają z ogromną mocą – jest to naprawdę imponująca kompozycja.

Ale to, co najlepsze dopiero przed nami – wspaniała Aurora jest przedostatnim utworem. Dopiero tutaj możemy w pełni doświadczyć tego, co może się kryć pod pojęciem budowanie napięcia. Prawie dziesięć minut, ale ani jednej zbędnej sekundy, elementy techno, trans, mroczny motyw gitary i nieustające wyczekiwanie na ten ostatni moment – Aurora jest majstersztykiem, który nie ma ani jednego słabego punktu, a jej ostatnia faza wciska w fotel. A na koniec krążka dostajemy wyciszający utwór Anyway – nie mogło być lepszego rozwiązania po takim mocnym przedostatnim punkcie. To kolejny z dowodów na świetnie obraną koncepcję – utwór zaczynający i kończący.

Tak jak już wspomniałem – Ghosts to przede wszystkim spójność. Nie ma tu możliwości na jakiś moment, który byłby sprzeczny z całością. To ogromny atut, bo ileż mamy płyt, na których nie ma żadnej koncepcji, a utwory poukładane są chyba w sposób losowy. Drugi album We draw A nie pozwala szybko o sobie zapomnieć i pozostawia lekki niedosyt -to dobrze, bo przecież trzecia płyta też kiedyś nadejdzie.

Exit mobile version