Site icon All About Music

Walking On Cars – Everything This Way (2016), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

Na debiutancką płytę zespołu Walking On Cars musiałam czekać aż 4 lata. Szczerze mówiąc, w międzyczasie zdążyłam zapomnieć o ich istnieniu. W 2012 roku uraczyli mnie swoim singlem Catch Me If You Can. Potem pojawiło się Two Stones, które przez długi czas wybrzmiewało w polskich, rockowych radiostacjach. Mimo iż w między czasie pojawiła się EP’ka Hand In Hand, to ślad po nich zaginął. Pod koniec 2015 roku powrócili, z nowym singlem Speeding Cars, zapowiadając swój długogrający debiut, który na szczęście przypomniał mi, dlaczego tak bardzo czekałam na tą płytę.

Album rozpoczyna się właśnie od dwóch pierwszych singli zespołu sprzed 3-4 lat. Catch Me If You Can zaczynają łagodne dźwięki klawiszy. Po chwili dołącza perkusja i to, co w Walking On Cars zaciekawiło mnie najbardziej – wokal Patricka Sheehy’ego. Kiedy te kilka lat temu usłyszałam ten utwór, to właśnie jego głos najbardziej przykuł moją uwagę. Utwór względnie prosty, z wolniejszymi zwrotkami i znacznie bardziej energicznymi refrenami. Two Stones jest jedną z moich ulubionych piosenek na Everything This Way. Może to monotematyczne, ale kompozycja brzmi najlepiej w momentach, kiedy wokal Patricka jest najbardziej wyraźny (np. bridge). Jedynym minusem utworu są oklepane chórki „hallelujah”.

Kolejnym utworem jest Don’t Mind Me. Kompozycja budową zbliżona do Catch Me If You Can. Klawisze, po kilku taktach pojawiająca się perkusja i tak aż do żywszego refrenu, który gdzieś kojarzy mi się z Coldplay’em. Ship Goes Down jest idealnym kandydatem na kolejny singiel, szczególnie, jeśli ma pojawić się w radiu. Utwór bardzo rytmiczny, z ciekawą linią melodyczną wokalu. Wzbogaca go przede wszystkim, mimo że popowa, gitara. Nie wiem czemu, ale Walking On Cars przyczepili się rozpoczynania piosenek od piana. Takie właśnie dźwięki słychać na początku Speeding Cars. Tutaj na przód wysuwa się znów nietuzinkowy wokal Patricka, który w akompaniamencie perkusji i tych przeklętych klawiszy brzmi najlepiej. Aha, i znów te małoambitne chórki „heya heya”.

Jednak po nudnych chórkach pojawia się Love Backs Down. Utwór, który przez indie-rockową gitarę Dana Devane’a odmienia nieco wizerunek Walking On Cars i pewną monotonię kompozycyjną tej płyty. Przyjemny jest również, pojawiający się po 2,5min bridge, opierający się tylko na stłumionym dźwięku gitary. Zaraz potem słyszymy najbardziej interesujący utwór na Everything This Way. Always Be With You zdecydowanie odbiega brzmieniowo od pozostałych 11 kompozycji. A moja słabość do prostoty muzyki, skupionej na rytmie perkusji/syntezatorów i ciekawych wokali tworzy z tej piosenki mojego faworyta płyty numer 1.

Po lepszym momencie debiutu Walking On Cars, wracamy do utworów, które gubią się w tłumie pomiędzy Catch Me If You Can, Two Stones i Ship Goes Down. Singlowe Hand In Hand oraz At Gunpoint i Tick Tock nie wnoszą do płyty nic nowego. Jak na rockowy band przystało, na krążku musiała pojawić się ballada. Flying High Falling Low jest znośne niestety tylko do połowy. Kiedy zaczynają rozbrzmiewać wszystkie możliwe instrumenty traci swoją magię i właściwie przestaje być balladą. Na zakończenie band przygotował As We Fly South. Znów pomiędzy wierszami dopatruję się tam zespołu Coldplay, jednak nie mówię, że to coś złego. Kompozycja jest przyjemna dla ucha. Może jedynie trochę zbyt popowa.

Po debiucie Walking On Cars spodziewałam się jednak czegoś więcej. Muzycznie nie weszli oni raczej na szczyt swoich możliwości. Niewątpliwą zaletą zespołu jest naprawdę przykuwający uwagę i hipnotyzujący wokal Patricka Sheehy’ego. Główny zarzut jaki mam do Everything This Way to monotonia kompozycji. Przynajmniej połowa albumu brzmi dość podobnie. Gdyby dołożyli do niej malutkie elementy, które odróżniłyby jeden utwór od drugiego, ten album byłby zdecydowanie ciekawszy.

Exit mobile version