
Trzy dekady na scenie zobowiązują. Albumy koncertowe i składanki największych przebojów to najlepszy sposób podsumowania wielu lat artystycznej działalności uznanych wykonawców, tym bardziej, jeżeli towarzyszy im perspektywa nagrywania kolejnych płyt z premierowym materiałem. W zeszłym roku Urszula wydała następny album koncertowy, jednak tym razem z piosenkami w akustycznych aranżacjach…
Wydana w lutym 2017 roku płyta Urszula z kwartetem smyczkowym – złote przeboje akustycznie jest czwartym z rzędu albumem wydanym przez artystkę w ciągu ostatnich czterech lat, na którym znalazły się jej stare piosenki. Dwa wcześniejsze albumy (2015, 2016) były koncertowym przypomnieniem jej repertuaru z kultowej płyty Biała droga (1996), z kolei na płycie Wielki odlot 2 (2014) znalazły się największe przeboje artystki z lat 80. Tym razem przyszła pora na największe przeboje Urszuli z całego okresu jej dotychczasowej kariery, ale w wykonaniu na żywo, w akustycznych aranżacjach, z towarzyszeniem kwartetu smyczkowego Aukso.
Materiał na nową płytę został zarejestrowany jesienią 2016 roku w Pałacu Młodzieży w Katowicach. Koncertową setlistę Urszuli zapełniło 15 utworów, w tym dwie niespodzianki: Baw mnie Seweryna Krajewskiego i Many Rivers to Cross jamajskiego piosenkarza Jimmy’ego Cliffa. W przypadku polskiej kompozycji, na uwagę zasługuje odświeżona, dźwięczna aranżacja piosenki, zupełnie różna od tej, którą przed laty Urszula zaprezentowała z Sewerynem Krajewskim w duecie. Utwór Many Rivers to Cross jest całkiem przyjemnym urozmaiceniem autorskiego repertuaru Urszuli, ale ze względu na swój jednostajny charakter, nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle pozostałych i nie zapada w pamięć.
Na płycie znalazła się znakomita większość największych przebojów Urszuli, począwszy od debiutu z czasów współpracy z Budką Suflera (Dmuchawce, latawce, wiatr), a skończywszy na ostatniej płycie artystki z premierowym materiałem (Eony snu, 2013), z której pochodzi piosenka Emocje. Cieszy fakt, że koncertowa płyta Urszuli nie jest zwyczajnym odegraniem najbardziej znanych piosenek, ale znacznie większym, kreatywnym przedsięwzięciem. Na potrzeby albumu powstały bowiem akustyczne aranżacje wszystkich przebojów. Mało tego – wartość dodaną stanowi obecność kwartetu smyczkowego Aukso, który urozmaicił partiami instrumentów smyczkowych niemal wszystkie utwory. Gościnne smyczki słychać już od pierwszej piosenki, Dnie-Ye. Ich dynamika została w większości dobrze dopasowana do charakteru poszczególnych kompozycji. Stonowane, wyważone smyczki w klimatycznych utworach (Na sen, Anioł wie, Rysa na szkle, Dziś już wiem) przeplatają się z żywymi partiami w szybszych piosenkach (Dnie-Ye, Malinowy król, Konik na biegunach). Nie obyło się jednak bez słabszych punktów. Najbardziej zauważalnym są wkomponowane na siłę partie kwartetu do utworu Dmuchawce, latawce, wiatr. To jedna z tych minimalistycznie pięknych piosenek, której do istnienia potrzeba tylko wokalu i fortepianu.
Na przestrzeni ostatnich pięciu lat nie było roku, w którym Urszula nie wydałaby nowej płyty. Większość z nich stanowiły wydawnictwa koncertowe; album z premierowym materiałem był tylko jeden. I choć albumy koncertowe potrafią mieć swój niepowtarzalny urok, to fani mimo wszystko oczekują nowości. Urszula zdecydowanie wyczerpała limit koncertowych albumów na co najmniej piętnaście lat, i to przy założeniu, że w tym czasie wyda regularne płyty z nowym materiałem. Czekamy!

