Site icon All About Music

Tove Styrke – Kiddo (2015), recenzja Pawła Markiewicza

Nie od dziś wiadomo, że długa przerwa muzyczna nie służy wszystkim artystom – tak jednak nie stało się w przypadku jednej ze szwedzkich wokalistek. Mowa oczywiście o Tove Styrke, która w 2010 r. wydała swój debiutancki album, a później słuch o niej zaginął. Niedawno artystka przerwała ciszę i ogłosiła pierwszy oficjalny singiel Even If I’m Loud Doesn’t Mean I’m Talking to You. Z biegiem czasu dowiadywaliśmy się coraz to dokładniejszych informacji na temat drugiej płyty. W końcu nadszedł ten czas, kiedy to Kiddo ujrzało światło dzienne i trafił na półki sklepowe… wraz z premierą płyty zawiało świeżością i pozytywnym zaskoczeniem, pierwsza myśl jaka przyszła mi po przesłuchaniu krążka, to „Jezus jakie to świetne.”

Na samym początku warto zwrócić uwagę na to, że wszystkie teksty napisała sama Styrke, która bez wątpienia ma talent do pisania. Nawet jeśli słowa są dość przeciętne, jak do utworu Even If I’m Loud Doesn’t Mean I’m Talking to You, to i tak całkiem dobrze bronią się na arenie międzynarodowej wśród pseudopopowych gwiazdek muzycznych. Do nietuzinkowej płyty wprowadza nas utwór Ain’t Go No… który swoją premierę miał dzień przed wydaniem Kiddo. Piosenka pokazuje, że wokalistka nie zboczyła z kursu, doszlifowała swój wokal i powróciła z nowym bagażem doświadczeń, który przełożyła na twórczość.

Im dalej w las, tym więcej grzybów… do czasu.

Właśnie takie powiedzenie nasunęło mi się na myśl o dalszej części albumu. Emocje stopniowo rosną, poprzez taneczny kawałek Snaren, następnie fenomenalny singiel Ego, który jest jedną z najlepszych kompozycji na płycie. W tej piosence zgadza się wszystko, delikatny głos Tove idealnie łączący się z dość odważnym, lecz stonowanym bitem. Styrke ma ogromną świadomość muzyczną, wie w czym najlepiej się odnajduje i przykładem tego jest właśnie ten utwór. Jednak jak to podczas zbierania grzybów bywa, czasami nie można znaleźć nic, albo trafić na trującego muchomora… niestety takiego grzybka znalazłem na Kiddo, a jest nim Samurai Boy, w którym w przeciwieństwie do Ego nic się nie zgadza – utwór nie powinien ujrzeć światła dziennego, a co dopiero trafić na płytę. Mam wrażenie, że Samurai Boya stworzyła niedoświadczona osoba, dopiero co eksperymentująca z muzyką – a przecież Styrke nie jest taką osobą.

Czy w twórczości Styrke można dopatrywać się inspiracji muzyką tworzoną przez Charli XCX?

Bez wątpienia Tove na rynku muzycznym jest dłużej niż Charli XCX i tworzą one zupełnie odmienną muzykę – przynajmniej tak mi się wydawało. Przecież Charli XCX eksperymentuje z popem, natomiast Styrke od początku brnie w kierunku electropopu. Jednak dopatrzyłem się w dwóch utworach: Even If I’m Loud Doesn’t Mean I’m Talking to You i Walking A Line rażącego podobieństwa. Bez wątpienia te dwa numery mogłyby znaleźć się na kolejnym albumie Charli – mówię to nie dlatego, że utwory te są słabe, wręcz przeciwnie są bardzo dobre, ale lepiej pasują do twórczości Charlotty niżeli Tove. Piosenki te powinny doczekać się dobrych remiksów i bez wątpienia podbiłyby większość klubów, stacji radiowych + hit lata murowany, a tak jedynie trafiają do wąskiego grona fanów.

Wśród tych tanecznych kawałków, Styrke nie zapomniała o wolniejszym numerze, którego zabrakło na ostatnim albumie, a na tym zawarła tylko jeden, albo i aż jeden. Może wokalistka wyszła z założenia, że co za dużo to niezdrowo? Sam nie wiem, jednak Who’s Got News to perełka na Kiddo, nie tylko dlatego, że jest to jedyny wolny kawałek lecz również dlatego, że artystka zaprezentowała w nim wachlarz swoich możliwości wokalnych, dotarła do mojego ucha i… serca – wydaje mi się, że tekstem jak i głosem Tove trafiła prosto w moje emocje. Jednak w tym momencie poczułem lekki niedosyt, dlaczego na tym albumie nie ma chociaż dwóch takich numerów, chyba pozostało mi jedynie cieszyć się z tego co dostaliśmy i mieć nadzieję, że na trzeciej płycie będzie więcej piosenek na miarę Who’s Got News.

Co do wyboru singli mam pewne zastrzeżenia. O ile Ego i Borderline to strzały w dziesiątkę, to nad Even If I’m Loud Doesn’t Mean I’m Talking to You poważnie bym się zastanowił i w jego miejsce dał przyjemny dla ucha utwór Working Song, który nie jest przesadzony, ani nie jest też słaby. Ewentualnie zamiast pierwszego singla dałbym jeszcze wyżej opisany Who’s Got News, który na pewno pokazałbym Styrke w innym świetle i mógłby zainteresować słuchaczy do zagłębienia się w jej twórczość.

Exit mobile version